Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Fic: Kocie zaloty [Z]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hilson
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:18, 25 Gru 2010    Temat postu: Fic: Kocie zaloty [Z]

Kategoria: love

Zweryfikowane przez Richie117


Cytat:
Chciałam jak zwykle w świąteczny czas podarować Wam w prezencie jakiegoś świątecznego Hilsona, ale że nie znalazłam nic godnego uwagi, postanowiłam obdarować Was małym kawałkiem ery Mam nadzieję, że mimo wszystko prezencik się spodoba I oczywiście życzę wszystkim erowych świąt i Hilsonowego Nowego Roku!

A co do samego fika... Cóż, zastanawiałam się dłuuugo, czy powinnam umieścić przed nim jakieś wyjaśnienia wstępne, ale po namyśle uznałam, że będzie zabawniej, jeżeli sami powoli zorientujecie się w czym rzecz
Powiem tylko tyle, że fik jest bardzo kinky, więc ludzie posiadający słabe nerwy powinni je na moment odłożyć na bok i może przykryć kocem czy czymś
Hmm... albo wiecie... dam wam jednak maleńką ( ) wskazówkę:
[link widoczny dla zalogowanych] Więcej wyjaśnień (i niecnych obrazków) na końcu fika

Enjoy!


Ze specjalną dedykacją dla wszystkich... którzy skomentują


Tytuł: Kocie zaloty ([link widoczny dla zalogowanych])
Autor: anouk zucker


Coś musiało być nie tak z House'em.

Ilekroć Wilson siadał wieczorem, żeby poczytać albo pooglądać telewizję, House przyłączał się do niego jak zwykle. Jednak nowością było to, że teraz, praktycznie rzecz biorąc, siadał na nim, wpatrując się w niego, mrucząc głośno i kierując do niego sporadyczne, urocze i cichutkie miauknięcia, które wydawał bez otwierania ust. Nowością było również chodzenie za Wilsonem, gdziekolwiek tamten się udał - nawet w łazience nie mógł już liczyć na odrobinę prywatności. House wciskał się tam za nim, kręcił się wokół jego nóg, kiedy Wilson stał przed lustrem czyszcząc zęby albo - i to było nieco bardziej denerwujące - kiedy siedział na sedesie z opuszczonymi spodniami. House zawsze miał problem z poszanowaniem cudzych granic, ale to był nowy poziom.

Gdy Wilson szedł do łóżka, House naturalnie zawsze podążał za nim. Jednak teraz, kilka nocy z rzędu, House nie zostawał tam, żeby zwinąć się w kłębek obok niego, czyścić futro, mruczeć i ogrzewać mu stopy.

Rankiem ponownie siedział przy stole w kuchni, wyglądając na potarganego, wyczerpanego i generalnie niewyspanego. Na jego szyi widać było zadrapania i ślady po bójkach, a jednego dnia Wilson dostrzegł nawet niewielkie rozdarcie na jego uchu, które pokrywała zakrzepła krew. Onkolog próbował porozmawiać z House'em i opatrzyć jego ranę, ale House tylko prychnął na niego, żeby pilnował własnego nosa oraz zarzucił mu, że przyprawia go o ból głowy szeleszczeniem gazety i ciągłym pochrząkiwaniem. Wydawał się spięty, rozdrażniony i zdenerwowany, a za każdym razem gdy Wilson przechodził zbyt blisko niego czy przypadkiem otarł się o jego ramię, House podrywał się i syczał cicho.

Wieczorami House na powrót stawał się dokładnym przeciwieństwem swojego marudnego porannego wcielenia. Żebrał o uwagę i czułości ze strony Wilsona, trącając go nosem, przytulając się do niego, posyłając mu tęskne spojrzenia, skacząc na niego, ocierając się i przyciskając do niego na kanapie. A potem, kiedy Wilson skończył myć zęby i wychodził z łazienki, House'a już nie było - znikał w mroku nocy.


Jednej z kolejnych nocy Wilson obudził się gwałtownie, czując jak wali mu serce. Głośne jęki i skowyt, które nie przypominały niczego, co Wilson dotychczas słyszał, niosły się echem po mieszkaniu. Odrzucił na bok przykrycie i wyskoczył z łóżka, by odnaleźć źródło hałasu. Odgłos wydawał się pochodzić nie z tej ziemi, ale najwyraźniej wydawał go ktoś, komu coś dolegało. Podążył za dźwiękiem do pokoju House'a, a jego serce zatrzymało się na samą myśl, że House'owi mogła stać się jakaś krzywda. Brzmiało to jak dwa różne głosy, jak dźwięk towarzyszący walce. Potworne sceny stanęły Wilsonowi przed oczami, kiedy złapał za klamkę i pchnięciem otworzył drzwi.

Powitał go widok pościeli zepchniętej na podłogę oraz House'a, nagiego, wiercącego się i ocierającego o materac, z dłońmi kurczowo wczepionymi w poduszkę, którą trzymał przyciśniętą między swoimi nogami. Był sam. Jego oczy były zamknięte, twarz rozluźniona, usta rozchylone, a cienka warstwa potu na jego skórze lśniła w przyćmionym świetle wpadającym przez otwarte okno. House oddychał ciężko i pojękiwał w rytmie desperackich, drobnych pchnięć swoich bioder, a poduszka szeleściła pod wpływem szybkich i płytkich ruchów. W jednym momencie leżał na plecach, z rozchylonymi i ugiętymi nogami, a w następnym przeturlał się na kolana, rozstawiając je szeroko na materacu, wyginając plecy w łuk i odrzucając głowę do tyłu, wydając przenikliwe, głośne i pożądliwe odgłosy. Dygotał cały, nie przestając przyciskać poduszki do swojego krocza, a jego ogon podniósł się i przechylił na bok pod napiętym i niewygodnym kątem. House zdawał się naciskać siedzeniem na materac, całe jego ciało kołysało się lekko, a dłonie rytmicznie ugniatały poduszkę. Delikatne, pokryte sierścią uszy leżały niemal płasko po bokach jego głowy, oczy wciąż były zamknięte, brwi ściągnęły się w ekstazie. House zaskowyczał ponownie. Tym razem Wilson nie mógł się powstrzymać i zaczerpnął głośno powietrza, bo House znajdował się z nim twarzą w twarz, a dźwięk uderzył w niego z pełną mocą.

Powieki House'a uniosły się niespodziewanie i House wbił w niego swoje spojrzenie. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała w tempie szybkich, płytkich oddechów, ale dłonie i biodra znieruchomiały.

Obaj wpatrywali się w siebie przez chwilę, czekając.

Wówczas House mrugnął jeden raz i opuścił powieki. To nadało jego oczom łagodny wyraz. Wilson zauważył jego rozszerzone, czarne źrenice, które pochłaniały jasnoniebieskie tęczówki.

House powoli odsunął na bok poduszkę, którą trzymał w rękach, odsłaniając się całkowicie. Delikatnie oparł obie dłonie na materacu i oparł się na nich. Wygiął plecy, ogon postawił na baczność, podwijając tylko nieznacznie jego koniuszek i z gracją osunął się w dół, póki jego bok nie zetknął się z łóżkiem. Spojrzał na Wilsona łagodnym wzrokiem, niewielki uśmiech rozciągnął jego wargi. Odsłonił się, prezentując swoje smukłe, świetnie umięśnione ciało, przeciągnął się, przybrał nonszalancką pozę, leniwie przeczołgał się po łóżku, aż znalazł się przed Wilsonem. Podciągnął nogi pod siebie i przysiadł na piętach, podpierając się rękoma, po czym spokojnie podniósł oczy na Wilsona. Następnie zaczął się odwracać, powoli, stawiając jedną dłoń przed drugą, spokojnie i z gracją. Ani razu nie obejrzał się za siebie, ale w końcu kątem oka zerknął przez ramię na Wilsona, wyginając plecy i unosząc ogon.

Wilson wstrzymał oddech, wpatrując się z fascynacją w oczy House'a. House ostrożnie obniżył tułów i oparł się na łokciach, a kolana rozsunął jeszcze szerzej, aż jego siedzenie znalazło się na jednej linii z kroczem Wilsona. Machnął jeden raz ogonem, po czym wygiął go w łuk i odchylił na bok, odsłaniając się przed Wilsonem. Wystawił mu się i czekał, całkowicie bezbronny, by Wilson podjął decyzję.

Oddech Wilsona był urywany i nierówny, i bez względu na to jak bardzo Wilson starał się zapanować nad sobą, nie był w stanie stłumić zwierzęcych odczuć.

Wszystko wskazywało na to, że przez ostatnie kilka dni House przechodził okres godowy - nawet wychodził z domu, podążając za swoim instynktem. Wilson miał nadzieję, że House nigdy nie wybierze sobie partnerki. Jakim cudem nie udało mu się rozpoznać, że House zalecał się do niego przez cały ten czas, jak mógł być tak ślepym ignorantem i zakładać, że House miewał po prostu dziwne wahania nastroju albo zwyczajnie się z nim drażnił?

Wilson wykonał niepewny krok naprzód i wolno pochylił się nad plecami House'a. Ich spojrzenia się spotkały. Przybliżył usta do ust House'a, a gdy ich wargi się zetknęły, House powoli naparł na krocze Wilsona. Wilson jęknął, gdy jego erekcja przesunęła się na właściwą pozycję pod cienkim materiałem spodni od piżamy, a jego biodra drgnęły mimowolnie, i musiał przytrzymać się boków House'a, by złapać równowagę. House jęknął gardłowo i ponownie wygiął plecy, ocierając się o Wilsona. Jego mięśnie napięły się, gdy wolno oparł się o niego biodrami, wiercąc się w zwolnionym tempie. Pokazywał Wilsonowi, czego dokładnie chciał, i nie było wątpliwości, co to było.

Wilson jednym szarpnięciem ściągnął w dół swoją piżamę.

Ponownie przybliżył się do House'a, tym razem czując na skórze gorącą i wilgotną od potu skórę House'a. House naparł na niego, odwracając głowę w bok. Jego usta były zamknięte, oddech szybki, powieki zaciśnięte, uszy opuszczone niemal na płasko w geście uległości, gdy po raz drugi czekał na następny ruch Wilsona.

Wilson przechylił biodra i wsunął się w House'a, słysząc jego chrapliwy okrzyk. Znieruchomiał, dysząc, kiedy ogarnęło go niewiarygodne, śliskie gorąco. W przeciągu kilku chwil jego biodra zaczęły wykonywać szybkie, zręczne pchnięcia, a on sam kurczowo otoczył ramionami talię House'a, żeby przytrzymać go na miejscu, ogarnięty pierwotną żądzą, by zadowolić swojego ochoczego partnera, by zaspokoić go dokładnie tak, jak tego pragnął. Słyszał jak jęki House'a mieszają się z jego własnymi jękami, ich głosy stawały się coraz głośniejsze i szybsze. Musiało upłynąć zaledwie kilka sekund, zanim Wilson poczuł jak rozpływa się i dochodzi, szczytując wewnątrz House'a, napełniając go, słodko, namiętnie i perfekcyjnie. Delikatnie ugryzł House'a z jego smukłą szyję i ponownie usłyszał jego okrzyk.

W następnej chwili Wilson stwierdził, że siedzi na tyłku na podłodze, gapiąc się na House'a ogłupiałym wzrokiem. House kopnął go i odepchnął do tyłu. Teraz siedział na łóżku na czworakach, kładąc uszy po sobie i wydając niskie warknięcia. Polizał się po ręce dwoma szybkimi, nierównymi ruchami języka, zirytowany i spanikowany, po czym zamrugał z wściekłością na Wilsona, a sekundę później - ku zdumieniu onkologa - osunął się na łóżko i przewrócił na plecy, wiercąc się i pocierając policzkiem o miejsce, gdzie dopiero co uprawiali seks, a następnie przetoczył się ponownie na kolana, niespodziewanie przybierając czujną postawę i zaczął lizać się po ramieniu. Chwilę później House usiadł na łóżku, rozsunął nogi i pochylił się, żeby polizać wewnętrzną stronę swojego uda, a potem chwycił krawędź prześcieradła i zaczął ścierać dowód ich kopulacji. Sprawiał wrażenie nie tyle przestraszonego, co co najmniej prawdziwie zdezorientowanego tym, co właśnie się mu przytrafiło.

Wilson obserwował wszystkie te dziwaczne, obsesyjne i rozczulająco daremne "zabiegi higieniczne", wytrzymując gniewne spojrzenia i ostrzegawcze prychnięcia, którymi House reagował za każdym razem, gdy Wilson wykonywał jakiś ruch, próbując dosiąść się do niego na łóżku.

Nie wiedział, co ma robić. Najwyraźniej coś poszło kompletnie nie tak, a on nie do końca wiedział, co to było. House sprawiał wrażenie, że go pragnie i, boże, dał mu to jasno do zrozumienia. Ale teraz był wkurzony. Wilson musiał przyznać, że wszystko stało się odrobinę zbyt szybko, więc może House nie bawił się przy tym tak dobrze, jak on sam. Ale Wilson był skłonny mu to wynagrodzić, jeżeli tylko House da mu szansę.

Wilson zastanowił się, czy nie powinien dać mu trochę prywatności, jednak kiedy wolno podniósł z podłogi swoje spodnie od piżamy i ruszył w kierunku drzwi, House zastygł w bezruchu w samym środku lizania się po ramieniu i odezwał się po raz pierwszy, odkąd Wilson wszedł do pokoju.

- A dokąd to się wybierasz, Casanovo?

- Ja... pomyślałem sobie, że może potrzebujesz trochę czasu... Czy... czy wszystko w porządku, to znaczy...

House zmierzył go ostrym spojrzeniem, po czym przewrócił oczami, machając ogonem z rozdrażnieniem.

- Nie masz zielonego pojęcia o kotach!

- Wybacz. Chyba ciągle jeszcze się uczę. A więc wolno mi usiąść na łóżku, czy to nadal będzie zbyt blisko?

House wpatrywał się w niego przez kilka długich chwil, po których jego wąsiki drgnęły, a on opadł na materac i przewrócił się na plecy, ponownie nadając swojemu spojrzeniu łagodny wyraz. Wilson ostrożnie zbliżył się do łóżka i wyciągnął rękę, żeby House mógł ją obwąchać. House pozwolił mu dotknąć swojej klatki piersiowej i brzucha, po czym wziął jego dłoń w obie ręce, przytulił do niej twarz i polizał ją zwinnie. Miękkie mruczenie uspokoiło Wilsona jeszcze bardziej, więc odprężył się i położył obok House'a.

- Dobrze się czujesz?... To znaczy, czy ja.. no wiesz, zrobiłem ci coś złego? Nie jestem pewien, czy nie robiłem ci krzywdy.

- Nie robiłeś. - House otarł się nosem o policzek Wilsona.

- W porządku. To dobrze. - Wilson nie był przekonany, ale na chwilę dał temu spokój. Pozwolił House'owi polizać się po szyi i po uchu. - Myślisz, że... Ah, zrobimy to jeszcze kiedyś, czy to już koniec twojego okresu godowego?

House znieruchomiał z koniuszkiem języka wystającym mu spomiędzy warg i pokręcił głową. Jego miękkie uszy wydały trzepoczący odgłos.

- Koty mają więcej niż jeden okres godowy i mogą kopulować wiele razy w ciągu jednej nocy. - Błysk w oczach House'a przyprawił Wilsona o przyjemny dreszcz. - Masz ochotę na jeszcze jedną rundę?

Wilson zapatrzył się na niego, słuchając jego głośnego mruczenia. - Pewnie. Ale tylko wtedy, jeśli potem nie zaczniesz na mnie prychać, ani mnie nie odepchniesz. I nie mów, że tak zachowują się koty!

- Pozwól, że tym razem ja będę kocurem... wtedy tego nie zrobię.



### the end ###


Cytat:
OBIECANE WYJAŚNIENIA
Dawno dawno temu ktoś z angielskich fikopisaczy (darujcie sklerozę, ale nie pamiętam, czy to była autorka tego fika, czy ktoś inny ) wpadł na pomysł skrzyżowania House'a z kotem... I tak powstało kilka perwersyjnych fików, bo przecież Wilson nie mógłby się oprzeć House'owi w żadnej postaci (zresztą, kto by potrafił )

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Richie117 dnia Nie 5:34, 26 Gru 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lady Makbeth
Jazda Próbna
Jazda Próbna


Dołączył: 29 Paź 2008
Posty: 2464
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Płaszczyk Bena ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:46, 25 Gru 2010    Temat postu:

A tak się zastanawiałam kiedy ktoś raczy przetłumaczyć tego fika i czy to będziesz ty
I muszę powiedzieć, jak zwykle cudnie ci to wyszło
Żałuję strasznie, że autorka od dawna już milczy, a przynajmniej na jej lj nie było od niej słowa od wieków.
Tak czy siak, z tego co pamiętam pomysł aby House'a skrzyżować z kotem należał do niej, dopiero potem podchwyciły to autorki artów.
Na koniec mam pytanie, masz zamiar zabrać się jeszcze za jakieś jej fiki? Bo z chęcią spoglądnęłabym na twoje tłumaczenie jej 'burdelowej historii'


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 6:47, 26 Gru 2010    Temat postu:

Lady M. napisał:
A tak się zastanawiałam kiedy ktoś raczy przetłumaczyć tego fika i czy to będziesz ty
a kto inny miałby to zrobić, szczególnie w obecnych czasach?
Jednak wcale jakoś specjalnie nie planowałam tłumaczyć tego fika - wrzuciłam go po prostu do folderu z rezerwowymi pomysłami na tłumaczenia, a teraz akurat trafiło mi się "okienko", które trzeba było czymś zapchać

Lady M. napisał:
I muszę powiedzieć, jak zwykle cudnie ci to wyszło
um.. dziękuję

Lady M. napisał:
Tak czy siak, z tego co pamiętam pomysł aby House'a skrzyżować z kotem należał do niej, dopiero potem podchwyciły to autorki artów.
o tak, na pewno fiki były przed fanartami. Nie wiem tylko, czy ktoś inny nie napomknął gdzieś wcześniej o tej mutacji genetycznej, bo później jeszcze FLF napisała kitty!House fika

Lady M. napisał:
Na koniec mam pytanie, masz zamiar zabrać się jeszcze za jakieś jej fiki? Bo z chęcią spoglądnęłabym na twoje tłumaczenie jej 'burdelowej historii'
raczej nie zamierzam, bo fików czekających na przetłumaczenie mam całą masę, a zważywszy malejącą frekfencję czytaczy Hilsonowych fików pewnie nawet tamtymi wszystkimi nie uda mi się zająć No i ta Autorka pisze dosyć nieprzetłumaczalne-na-polski teksty
Co do 'burdelowej historii', to to jest przecież nieskończone, co nie? A to niestety oznacza dyskwalifikację już na starcie (Ale fik wyglądał obiecująco, więc sama żałuję...)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pino
Stażysta
Stażysta


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nibylandia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:34, 29 Gru 2010    Temat postu:

Szaleństwo!
Właściwie, to nie jestem pewna, co powinnam myśleć o tym tekście. Z jednej strony bardzo dziwny, trochę zbyt odważny i prawie do samego końca niezrozumiały, ale z drugiej coś jest w tym szaleństwie. Wydaje mi się, że na samym początku powinnaś jednak wyjaśnić kim(?) jest House. Przez większość fika zastanawiałam się czy on jest człowiekiem, czy nie. Na końcu byłam nawet pewna, że biedak przegrał jakiś zakład z Wilsonem i musiał udawać kociaka xD
I przyznam, że niestety wyjaśnienie mnie nie przekonało. Ten pomysł jest jak dla mnie jednak zbyt dziwny.

Btw. Przez chwilę myślałam też, że autorka jest fanką anime, w którym wszyscy niewinni chłopcy oraz niewinne dziewczęta mają kocie uszy i ogony. Ale tylko przez chwilę - przecież Wilson nie pozwoliłby na taki stan rzeczy xD

Tłumaczenie jak zwykle świetne, także doczepić mogę się jedynie do wybory fika. Oj, to na pewno nie jest fik świąteczny Następnym razem liczyłabym na coś bardziej tradycyjnego

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 4:15, 30 Gru 2010    Temat postu:

Pino napisał:
Wydaje mi się, że na samym początku powinnaś jednak wyjaśnić kim(?) jest House. Przez większość fika zastanawiałam się czy on jest człowiekiem, czy nie. Na końcu byłam nawet pewna, że biedak przegrał jakiś zakład z Wilsonem i musiał udawać kociaka xD
sama nadal nie wiem, czy wyjaśnienie wszystkiego na początku byłoby lepszym rozwiązaniem. Kiedy czytałam tego fika po raz pierwszy, to właśnie domyślanie się, o co właściwie chodzi z tym dziwacznym zachowaniem House'a sprawiło mi największą frajdę Teraz mnie niecnie kusi, żeby przy następnym fiku od razu wyłożyć karty na stół... ale to by zrujnowało cały angst

Pino napisał:
I przyznam, że niestety wyjaśnienie mnie nie przekonało. Ten pomysł jest jak dla mnie jednak zbyt dziwny.
Tjaaa, ten pomysł z ludzko-kocimi hybrydami jest wręcz idiotyczny Ale kiedy nawet mpregi przestają wzbudzać sensację, to trzeba wymyślać coś nowego, nawet jeśli czasami surrealistyczność jakiegoś pomysłu aż boli (bo jak można schylić się tak nisko, żeby polizać się po udzie?)

Pino napisał:
Btw. Przez chwilę myślałam też, że autorka jest fanką anime, w którym wszyscy niewinni chłopcy oraz niewinne dziewczęta mają kocie uszy i ogony. Ale tylko przez chwilę - przecież Wilson nie pozwoliłby na taki stan rzeczy xD
omatko, serio w anime dzieją się takie rzeczy?
A z Wilsonem to święta prawda Chociaż czasami, czasami, Jimmy'ego stać na odrobinę chorobliwej wręcz przyzwoitości

Pino napisał:
Oj, to na pewno nie jest fik świąteczny Następnym razem liczyłabym na coś bardziej tradycyjnego
hmm... a myślałam, że słodkie kociaki idealnie pasują do świątecznej atmosfery...
No cóż, jak już wspominałam, w tym roku świątecznych fików nie było za grosz A "następnym razem" się zobaczy, o ile jakiś następny raz jeszcze będzie, bo z taką frekwencją, jaka jest teraz, mam prawdziwe wątpliwości, czy za rok jeszcze ktokolwiek będzie się interesował fikami

Buziaki


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Richie117 dnia Czw 4:16, 30 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pino
Stażysta
Stażysta


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nibylandia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:11, 30 Gru 2010    Temat postu:

Richie117 napisał:
Kiedy czytałam tego fika po raz pierwszy, to właśnie domyślanie się, o co właściwie chodzi z tym dziwacznym zachowaniem House'a sprawiło mi największą frajdę


A mnie to irytowało. Nie wiem czemu. Może właśnie przez absurdalność wszystkich tych dziwnych póz i zachowań House'a. Lizanie uda, "wąsiki" itd. Wydaje mi się, że gdybym od początku wiedziała, że o co w tym wszystkim chodzi, tekst czytałoby mi się lepiej - na pewno nie musiałabym się zastanawiać dlaczego House nie złamał sobie kręgosłupa xD. Lubię niespodzianki w fickach, ale tutaj autorka jednak przesadziła.

Richie117 napisał:
Teraz mnie niecnie kusi, żeby przy następnym fiku od razu wyłożyć karty na stół... ale to by zrujnowało cały angst


Gdyby to miało zrujnować angst, to lepiej jednak tego nie robić. Dla angstu wszystko!

Richie117 napisał:
Tjaaa, ten pomysł z ludzko-kocimi hybrydami jest wręcz idiotyczny Ale kiedy nawet mpregi przestają wzbudzać sensację, to trzeba wymyślać coś nowego


Właśnie dotarło do mnie, że mpreg powinien mnie dziwić. Hm. Coś jest chyba za mną nie tak

Richie117 napisał:
omatko, serio w anime dzieją się takie rzeczy?


Jeśli chcesz to zobaczyć na własne oczy, zobacz jakiekolwiek amv z anime "Loveless". Ostrzegam, że wygląda to dziwnie xD

Richie117 napisał:
A z Wilsonem to święta prawda <img src="http://i247.photobucket.com/albums/gg156/kasiat88/emotki/housewilson.gif"> Chociaż czasami, czasami, Jimmy'ego stać na odrobinę chorobliwej wręcz przyzwoitości


Dominuje jednak wyobrażenie Wilsona jako tego bardziej nieśmiałego i przyzwoitego. Zresztą nawet ja wolę go tak przedstawiać w fickach ^^" Ale przecież to Wilson jest samcem alfa (i nosi spodnie w tym związku)

Richie117 napisał:
hmm... a myślałam, że słodkie kociaki idealnie pasują do świątecznej atmosfery...


Słodkie kociaki? Jeśli przedstawisz to w ten sposób xD

Richie117 napisał:
A "następnym razem" się zobaczy, o ile jakiś następny raz jeszcze będzie, bo z taką frekwencją, jaka jest teraz, mam prawdziwe wątpliwości, czy za rok jeszcze ktokolwiek będzie się interesował fikami


Na pewno sporo osób będzie się interesowało i czytało Twoje teksty, ale problem jest w tym, że nikomu nie chce się już samemu udzielać i komentować.

Koniecznie dalej pisz i tłumacz. Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 1:34, 31 Gru 2010    Temat postu:

Pino napisał:
na pewno nie musiałabym się zastanawiać dlaczego House nie złamał sobie kręgosłupa xD
może ćwiczył jogę? Ponoć istnieją faceci na tyle giętcy, że nawet potrafią sami sobie zrobić dobrze
Cóż, zawsze mogłaś skoczyć na koniec fika i zerknąć o co Chyba nie ma w tej sytuacji rozwiązania z wyjaśnieniami, które by wszystkich zadowalało

Pino napisał:
Dla angstu wszystko!
z kim ja się zadaję...

Pino napisał:
Właśnie dotarło do mnie, że mpreg powinien mnie dziwić. Hm. Coś jest chyba za mną nie tak
nieee to tylko Wilson jest na tyle... macierzyński, że mpreg aż sam się nasuwa na myśl

Pino napisał:
Jeśli chcesz to zobaczyć na własne oczy, zobacz jakiekolwiek amv z anime "Loveless". Ostrzegam, że wygląda to dziwnie xD
pewnie nie dziwniej, niż hardcorowe anime na redtube Well, może kiedyś się skuszę i poszukam

Pino napisał:
Dominuje jednak wyobrażenie Wilsona jako tego bardziej nieśmiałego i przyzwoitego.
pozbyłam się tego wyobrażenia po przeczytaniu fika, w którym Wilson ze złości/zazdrości rozszarpał na strzępy jednorożca, którego Cam podarowała House'owi na urodziny, potem go zgwałcił (jednorożca, nie House'a! House oddał mu się dobrowolnie ) i takiego obspermionego rzucił Cameron w twarz

Pino napisał:
(i nosi spodnie w tym związku)
dopóki House ich z niego nie zedrze

Pino napisał:
Słodkie kociaki? Jeśli przedstawisz to w ten sposób xD
a w taki sposób będzie lepiej?:
[link widoczny dla zalogowanych]

Pino napisał:
Na pewno sporo osób będzie się interesowało i czytało Twoje teksty, ale problem jest w tym, że nikomu nie chce się już samemu udzielać i komentować.
nigdy nie byłam dobra w braniu czegoś za pewnik, jeśli nie miałam żadnych dowodów na potwierdzenie... No cóż, zobaczymy, na jak długo wystarczy mi samozaparcia, by robić tłumaczenia dla jedynie własnej satysfakcji



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Richie117 dnia Pią 1:36, 31 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muniashek
Endokrynolog
Endokrynolog


Dołączył: 14 Paź 2008
Posty: 1801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: a stąd <-
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 1:10, 11 Sty 2011    Temat postu:



Ok, nie wiem co sensownego napisać na ten temat

Mi właśnie generalnie hybrydy ludzko-zwierzęce jako sam pomysł się podobają, ciekawe czy ludzkość dojdzie (niemamskojarzeń, niemamskojarzeń) kiedykolwiek do realizacji tego pomysłu^^

House-kot, omg, to jest trochę dziwne pod tym względem, że tak jawnie marudzący House jest... nie Housem Chociaż... nieee, to jest takie dziwne

Generalnie jednak pomysł się podoba, wykonanie w tłumaczeniu też (do oryginału nie chce mi się, szczerze mówiąc, sięgać ;D), a temat... House w okresie godowym jest niesamowicie zabawny ;D Te walki kocie, przymilanie się, wszystkie cechy charakterystyczne dla kotów oddane House'owi są takie... you know, świetne^^

Ojej, foch House'a jest natomiast uroczy Me sorry, musiałam

Eraeraeraera, nie mam nic do powiedzenia, świetna Więcej takich! ^^

Przepraszam za nielogiczność, muszę spać, a tymczasem wciąż mam ochotę na kolejne Hilsonowe fiki, to przez Ciebie, Richie, czuj się winna ;D

Idę spać, mam nadzieję że uda mi się śnić o Housie-kocie^^

Cudowny tekst


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 3:43, 11 Sty 2011    Temat postu:

Munio napisał:
Mi właśnie generalnie hybrydy ludzko-zwierzęce jako sam pomysł się podobają, ciekawe czy ludzkość dojdzie (niemamskojarzeń, niemamskojarzeń) kiedykolwiek do realizacji tego pomysłu^^
hmm... być może Póki co ludzkość usilnie pracuje nad tym, żeby zachowywać się jak dzikie zwierzęta, z kłami, pazurami i całą resztą

Munio napisał:
House w okresie godowym jest niesamowicie zabawny ;D
imo zalecający się House był uroczo nieporadny House w ludzkiej skórze nie bawiłby się przecież w owijanie w bawełnę, tylko rzucił się na Wilsona jak zwierzak... um, wait
A zabawny był Wilson - nic do niego nie docierało. Takie to trochę OOC było z jego strony, że nie zapoznał się dogłębnie ze wszystkimi poradnikami na temat zwyczajów kot-ludzi, tylko cała wiedzę zdobywał własnym doświadczeniem

Munio napisał:
Ojej, foch House'a jest natomiast uroczy Me sorry, musiałam
I na koniec najlepsza puenta fika Nikt tak jak koty nie potrafi dostać tego, czego chce.

Munio napisał:
Eraeraeraera, nie mam nic do powiedzenia, świetna Więcej takich! ^^

więcej ery z pewnością kiedyś będzie, ale z kocią może być niestety ciężko... No nic, pożyjemy, zobaczymy

Munio napisał:
to przez Ciebie, Richie, czuj się winna ;D
okej, wezmę to na klatę
*poszła posypać głowę popiołem i zaraz wróci*

Munio napisał:
mam nadzieję że uda mi się śnić o Housie-kocie^^
a jak Ci się coś przyśni, to koniecznie napisz o tym fika

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muniashek
Endokrynolog
Endokrynolog


Dołączył: 14 Paź 2008
Posty: 1801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: a stąd <-
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 1:45, 12 Sty 2011    Temat postu:

Richie napisał:
hmm... być może Póki co ludzkość usilnie pracuje nad tym, żeby zachowywać się jak dzikie zwierzęta, z kłami, pazurami i całą resztą


No, czyli im dużo nie brakuje, to racja

Richie napisał:
imo zalecający się House był uroczo nieporadny House w ludzkiej skórze nie bawiłby się przecież w owijanie w bawełnę, tylko rzucił się na Wilsona jak zwierzak... um, wait
A zabawny był Wilson - nic do niego nie docierało. Takie to trochę OOC było z jego strony, że nie zapoznał się dogłębnie ze wszystkimi poradnikami na temat zwyczajów kot-ludzi, tylko cała wiedzę zdobywał własnym doświadczeniem


Mam coś takiego, że ludzie nieporadni są uroczy i zabawni dla mnie, jednocześnie Nie wyśmiewam się z nich, tylko to jest takie... you know ;D

Wilson też świetny, faktycznie możliwość zobaczenia go, jak w jakiejś sytuacji sobie nie radzi - bezcenne^^

Richie napisał:
I na koniec najlepsza puenta fika Nikt tak jak koty nie potrafi dostać tego, czego chce.


Dlatego nigdy, PRZENIGDY nie dam się namówić na kota. Lubię, ale... nie Miałam już za miękkie serca dla psicy ;D

Richie napisał:
więcej ery z pewnością kiedyś będzie, ale z kocią może być niestety ciężko... No nic, pożyjemy, zobaczymy


Jak zrozumiałam wyższych komentarzy, nie dokończona? ;_;

Richie napisał:
a jak Ci się coś przyśni, to koniecznie napisz o tym fika


Ojj... Z fikami u mnie ciężko. Ale staram się, staram! Szukam weny...

A nic mi się nie przyśniło :<


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 4:25, 12 Sty 2011    Temat postu:

Munio napisał:
Mam coś takiego, że ludzie nieporadni są uroczy i zabawni dla mnie, jednocześnie Nie wyśmiewam się z nich, tylko to jest takie... you know ;D
I know, tylko nie podzielam tej opinii. Zwierzęta owszem, bywają urocze, kiedy są nieporadne, ale jakoś na widok nieporadnych ludzi zawsze mi się robi przykro. Pewnie dlatego, że sama mam ochotę zapaść się pod ziemię, jeżeli przypadkiem zrobię coś kretyńskiego

Munio napisał:
Wilson też świetny, faktycznie możliwość zobaczenia go, jak w jakiejś sytuacji sobie nie radzi - bezcenne^^
w związku z tym co napisałam powyżej - tak, uwielbiam bezradnego Wilsona, ale tylko w sytuacjach, które przekraczają jego kompetencje. Zaklinowanie się w oknie itp definitywnie odpadają

Munio napisał:
Jak zrozumiałam wyższych komentarzy, nie dokończona? ;_;
well... Autorka kociego AU od dawna nie daje znaku życia i w ogóle na Hilsonie taka posucha jeśli chodzi o fiki, aż serce się ściska

Munio napisał:
A nic mi się nie przyśniło :<
Buuuuu Może następnym razem

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hilson Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin