Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Pasja - utracone szczęście [Z]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sylrich05
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 23 Lis 2009
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Btm
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:54, 07 Gru 2009    Temat postu:

śliczne, cudowne i w ogóle.
czekam na cd.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aduśka
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 07 Wrz 2009
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Siedlce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:58, 08 Gru 2009    Temat postu:

Dwie, przegenialne części! Dziękuję

Zabiłaś mnie (w tym najbardziej pozytywnym znaczeniu).
Jeśli mam czuć takie coś, co czuję czytając Twoje "coś" ... To zabijaj mnie tak dalej

Ciekawie się porobiło. Ciekawa jestem, jak to się potoczy. Co tam Greg wymyśli no i jak będzie miedzy Lucasem a Cuddy

Ale było gorąco

Weeny!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
[E]LIZA
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 207
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Krajenka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:16, 08 Gru 2009    Temat postu:

Podpisuję się pod komentarzami poprzedniczek. Ty jesteś po prostu niezwykłym objawieniem! Niekiedy jest tak, że z biegiem czasu Fiki stają się nudne. To, co Ty piszesz, wręcz przeciwnie!
Mi już normalnie słów brakuje ( zresztą słów dla Ciebie zaczyna brakować nawet w słownikach!)
Buziaki, pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sarusia
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 21 Sty 2009
Posty: 882
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:24, 08 Gru 2009    Temat postu:

Lisku!
Wybacz opóźnienie, już jestem.

Pięknie dziękuję za dedykację przy 7 części, która cała była bardzo dobra i trzymająca w napięciu, ale to zdanie:
Cytat:
nie zdawali sobie sprawy z tego, że czasem goniąc własne marzenia można stracić coś więcej. Można stracić szansę na ich spełnienie.

to już absolutny majstersztyk!

Obie części czyta się dobrze, w napięciu, niemal z obawą co do następnych linijek... co się wydarzy? Co ona powie? Co on zrobi?
To bardzo cenny dar, umieć tak mocno wciągnać czytelnika.

House mnie strasznie denerwował w niektórych momentach, tak samo, jak niedawno denerwował mnie w odcinku. A to oznacza tylko, że doskonale oddałaś jego postać.

Niezmiennie czekam na CD. Weny!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lisek
Neurolog
Neurolog


Dołączył: 21 Lip 2009
Posty: 1684
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:17, 09 Gru 2009    Temat postu:

Dziękuję za wszystkie komentarze. Już nie wiem, co mam Wam odpisywać. Po prostu dodajecie mi skrzydeł

Dla Elizy
Bo romantyczna z niej dusza.
Bo wielka poetka.
Bo nie wyobrażam sobie mojej tablicy bez jej pięknych wierszy.


IX – przedostatnia

- Nie rozumiem cię – westchnął Wilson spoglądając krzywo na swojego towarzysza. Zamierzał przeprowadzić z nim męską rozmowę. Jednak House to House. – Masz swoje frytki więc po jaką cholerę sięgasz po moje?! – posłał mu groźne spojrzenie, ale nie dał się wybić z rytmu analizatora genialnego umysłu.
- Wybacz. Weszło mi w nawyk – diagnosta uśmiechnął się niewinnie.
- Co teraz zrobisz z Cuddy? – zadał nurtujące go pytanie.
- Chyba już wolę wrócić do tematu frytek – House wywrócił oczami. James spojrzał w błagalnie w sufit. – Oczekujesz odpowiedzi z nieba – House również uniósł wzrok.
- Bardzo śmieszne.
- Nic nie zrobię. Po pseudo pożarze pomysły mi się skończyły – wzruszył ramionami. - Poza tym, w momencie, kiedy Lucas się tam zjawił wszystko samo się rozwiązało.
- Chciałeś powiedzieć skoplikowało – Wilson poprawił przyjaciela.
- Dla nich. Nie dla mnie – zaznaczył pochłaniając kolejną frytkę.
- Ona już wybrała – przypomniał onkolog.
- Tak się jej tylko wydaje. Zobaczysz. Jak detektyw zacznie się żalić i robić jej wyrzuty rzuci go nim ten zdąży się zorientować co się stało. Wróci do mnie. Liczę, że jeszcze dziś – mówił z niemalże ze stu procentową pewnością w głosie. – To nie był przypadkowy seks – na te słowa onkolog skrzywił się nieznacznie. – No, może trochę przypadkowy, ale jej usta, dłonie, ciało mówiły wszystko, nie potrafiła ukryć tych uczuć więc i nie będzie umiała się ich wyprzeć – tym razem to on zabawiał się w pseudo psychologa. Wsłuchując się w opowieść przyjaciela Jimmy mometalnie odsunał od ust trzymaną w dłoni frytkę. W sumie to nigdy nie chciał wiedzieć wszystkiego. A tym bardziej nie musiał znać tego typu szczegółów.
- Nie chce cię martwić i zabijać twoich dziecięcych marzeń, ale… - nagle przerwał poruszający wywód diagnosty i ukradkiem wskazał na drzwi wejściowe do bufetu.

- Może jednak wyjdziemy – zasugerowała widząc krzyżujące się spojrzenia House’a i Lucas’a.
- Zamierzasz do końca życia przed nim uciekać? Przecież mówiłaś, że to już zamknięta sprawa – detektyw obdarzył ją pytającym spojrzeniem. Momentalnie się zdenerwowała. Nie dała tego po sobie poznać, ale w środku miała ochotę wykrzeczeć na głos, że ma już tego dość. Tej konferencji, tej sytuacji i swoich głupich uczuć, których komletnie nie rozumiała. Jednak powstrzymała się. Posłała towarzyszowi wymuszony uśmiech i udali się do stolika nie daleko naszej dwójki. Wszyscy na przemian spoglądali na siebie kątem oka. Wilson patrzył z politowaniem to na Cuddy, to na House’a. Na Lucas’a tylko z pogardą. Diagnosta i detektyw wymieniali między sobą groźne spojrzenia i płytkie uśmieszki. A Cuddy za wszelką cenę unikała pewnych błękitnych oczu. Czuła się źle. Wiedziała, że nie powinna mieć żadnych wyrzutów, ale mimo wszystko nie potrafiła zapomnieć, udawać, że nic się nie stało. Wiedziała, że układając sobie życie z innym, w pewnym sensie pozbawiła ich możliwości dalszego utrzywania tej niezwykłej więzi, która wytworzyła się między nimi przez te lata. Wybierając Lucas’a traciła to wszystko, a on tracił ją. Jednak jej strach był silniejszy. Teraz liczyło się tylko jej wyobrażenie o szczęściu. Ale, czy marzenia spełniane tak dużym kosztem będą cieszyć po spełnieniu? Czy dobrowolnie rezygnując z czegoś tak cennego można później spokojnie żyć. Bez wyrzutów, bez ciągłego zastanawiania się „co by było, gdyby…”
Spojrzała na wstających od stolika pracowników. Wpatrywała się w ich znikające sylwetki. Tak, zdecydowanie coś straciła. Za spełnienie swoich marzeń zapłaciła najwyższą cenę. Za spokój i stabilizację oddała przyjaźń, pasję i miłość swojego życia.

- Wszystko w porządku? – zapytał zaniepokojony detektyw.
- Tak, tak – odpowiedziała odruchowo. Lucas czuł, że coś jest nie tak. Wiedział to od wczorajszej nocy, którą spędziła na kanapie i dzisiejszego popołudnia, gdy zobaczył ich w sali wykładowej, ale odrzucał tę myśl. Cuddy była dla niego wyzwaniem. House swego rodzaju idolem. Mając Cuddy miał coś należało do niego. To jakby miał gitarę ulubionego muzyka albo autograf uwielbianego aktora. Nie zamierzał oddać tego bez walki. Nie liczył się z jej uczuciami ani przez chwilę. Był zwyczajnie samolubny. Uważał, że przy nim po prostu musi być szczęśliwa. Nie wiadomo, które z nich pragnęło tego bardziej, które usilniej kłamało, odrzucało oczywistą prawdę. Oboje zdecydowali, by na tym niestabilnym gryncie zbudować swój domek z kart. Wierzyli, że przetrwa każdą burzę. Mocno wierzyli. Chcieli wierzyć…

- Wieczorem wyjeżdżamy – zakomunikował onkolog zasuwając ostanią walizkę. House leżał na łóżku z rękami założonymi za głowę. – Ty się nie pakujesz? – zwrócił się do współlokatora.
- Myślę – wybełkotał.
- Ona nie przyjdzie – przyjaciel próbował pozbawić go złudzeń. Nie chciał, by znów niepotrzebnie cierpiał.
- Dlaczego ona to robi? – podnósł się i wbił w Wilsona swoje błękitne spojrzenie.
- Może naprawdę go kocha? – onkolog sam nie wierzył w to co mówi, ale nie widział innego rozwiązania.
- A ta noc, znaczy ten dzień – diagnosta przymknął oczy pogrążając się w wspomnieniach.
- Nie wiem.
- Nie wiem! Tylko tyle! A gdzie twoje filozoficzne wywody?! Cenne rady? Wskazówki co robić, jak żyć? – House uniósł głos.
Gdy tu przyjechał nie był pewien niczego. Gdy spędził z nią upojne przedpołudnie zaczął wierzyć, że może się udać. Gdy byli razem w sali wykładowej był prawie pewny. Gdy zobaczył ich Lucas nie miał już najmniejszych wątpliwości. Jednak godziny mijały, a jej nie było. Wilson poszedł się przejść. Wiedział, że i jemu nie było łatwo. Przecież to od niego wszystko się zaczęło. Od jego swatania i głupich gadek w stylu „Ty czujesz coś do niej, a ona do ciebie”.
Czasem mimo, że wszystko jest oczywiste, nic nie jest jasne. Jego ogarniała ciemność. Nie wytrzymał dłużej. Zerwał się na równe nogi i pewnym, zdecydowanym krokiem ruszył przed siebie. Zatrzymał się przed jej, ich drzwiami. Pociągnął za klamkę. Raz, drugi, trzeci… Po korytarzu rozległ się głośny dźwięk laski uderzającej z całą mocą w bezbronne drzwi.
- Przepraszam, ale ci państwo już wyjechali – odezwała się przerażona pokojówka. Spojrzał na nią jakby nie dowierzając. Przecież nie taki koniec zaplanował. Czyżby się pomylił? Nie mógł. Znał ją i znał jego. Wiedział, że nie wytrzymają tej presji. Jego presji. A może tym razem zwyczajnie przegrał…

Gdy James wrócił ze spaceru diagnosta czekał na niego w holu. Siedział spakowany na swojej walizce z głową opartą na lasce.
- Nie przyszła? – głos onkologa zabrzmiał jednak bardziej jak stwierdzenie niż pytanie. Skinął głową.
- Cóż, ktoś kiedyś powiedział, że nie można mieć wszystkiego – westchnął podnosząc się nie chętnie i wolno udając się w stronę windy. Spojrzał na przyjaciela. – Będziesz musiał mi wystarczyć – wzruszył ramionami. Czekoladowe oczy onkologa rozbłysły. Na twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Ale na seks nie masz co liczyć – dodał sięgając do pokoju po walizki. Trzy. House wywrócił oczami po raz kolejny.
- Suszarka i kosmetyki nie zmieściły się w dwóch – kpiące spojrzenie mówiło samo za siebie. Dawało nadzieję, że wszystko może się jeszcze ułożyć. Może nie tak jak planowali, ale jednak. Diagnosta pierwszy raz w życiu odpuścił.

- Byłem pewny, że ją porwiesz – zagadał mężczyznę kuśtykającego tuż przed nim.
- Miałem taki zamiar – odwrócił się. - To znaczy najpierw chciałem znokautować tego bufona, potem znokautować go jeszcze raz, a dopiero potem ją porwać – puścił oczko wcale nie zszkowanemu Jimmiemu.
- Wierzę – poklepał go po plecach. - Odpuścisz im? – zapytał ciekawski onkolog wsiadając do samochodu. W tym momencie na horyzoncie pojawiła się ona. Oni. Rozmawiali, ale House nie mógł usłyszeć o czym. Jeszcze przez chwilę miał ochotę rzucić się biegiem na przełaj drogi, by ją zatrzymać. Ale noga i duma skutecznie zatrzymały go przy samochodzie. Odjechali.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
OLA336
Narkoman
Narkoman


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 3408
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:18, 09 Gru 2009    Temat postu:

I na razie nic więcej nie napiszę bo znowu chce mi się płakać później edytuje

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez OLA336 dnia Śro 18:34, 09 Gru 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lisek
Neurolog
Neurolog


Dołączył: 21 Lip 2009
Posty: 1684
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:20, 09 Gru 2009    Temat postu:

Oluś
Toż to kilka sekund
Jesteś the best


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
coolness
Jazda Próbna
Jazda Próbna


Dołączył: 30 Wrz 2009
Posty: 4481
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Krainy Marzeń Sennych, w które i tak nie wierzę
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:22, 09 Gru 2009    Temat postu:

Ty nie wiesz co masz odpisywać na komentarze, a ja nie wiem co mam pisać w komentarzu
Wystarczy jak powiem: cud, miód i orzeszki?
Naprawdę ślicznie^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agusss
Członek Anbu
Członek Anbu


Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 2867
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: bierze się głupota?

PostWysłany: Śro 18:41, 09 Gru 2009    Temat postu:

Matko!
Kolejny raz powalasz mnie na kolana!
Ja nie wiem! Kolejny fic który kończysz!
Nie pozwalam!!!! *bunt podnosi*

Cóż by Ci tu powiedzieć by nie zasłodzić?
Dobra jak zwykle rewelacyjnie!
Kc


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
magdalenka
Student Medycyny
Student Medycyny


Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 149
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:43, 09 Gru 2009    Temat postu:

House mówiący o ich nocy i Wilson z frytką - to moja ulubiona scena
ale z drugiej strony House zamienił się w Wilsona z tą analizą Cuddy i nie wiem czy mi się to podoba...
ale czytac będę, bo generalnie świetne


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
czarodziejka
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 26 Lis 2009
Posty: 814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: lubelszczyzna ^^
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:50, 09 Gru 2009    Temat postu:

lisek napisał:
Za spełnienie swoich marzeń zapłaciła najwyższą cenę. Za spokój i stabilizację oddała przyjaźń, pasję i miłość swojego życia.

I musiała to przyznać sama przed sobą, że kocha tego idiotę, bezwzględu na wszystko. Tylko... czy to cokolwiek zmienia?
lisek napisał:
Rozmawiali, ale House nie mógł usłyszeć o czym. Jeszcze przez chwilę miał ochotę rzucić się biegiem na przełaj drogi, by ją zatrzymać. Ale noga i duma skutecznie zatrzymały go przy samochodzie. Odjechali.

Czy oni rozmawiali o tym o czym ja myślę?
Taak ! Zgadzam się od razu.
Łiii! xd

Piękne

Pozdrawiam cieplutko i życzę czasu, i wena.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cralite
Student Medycyny
Student Medycyny


Dołączył: 09 Cze 2009
Posty: 117
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: wieczność
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:04, 09 Gru 2009    Temat postu:

Boże ja też nie wiem co napisać... chce mi się płakać, naprawdę szkoda mi House'a.... Oczywiście Wilsonek jak zawsze pocieszny
Pięknie ci to wyszło... No cóż, pozostaje tylko czekać na koniec

Wiem, że to wszystko jest nieskładne, ale nie jestem w stanie napisać niczego bardziej konkretnego

Wena


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
neko.md
Epidemiolog
Epidemiolog


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 1231
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lublin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:41, 09 Gru 2009    Temat postu:

O maj goooot, lisku!
Ślicznie!
Nie mam siły więcej pisać, bo chyba jestem chora, może kiedyś rozwinę swą wypowiedź...
czekam na next part
pozdrawiam i życzę wena;)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
marysiaaa
Proktolog
Proktolog


Dołączył: 08 Paź 2009
Posty: 3329
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Radom
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:43, 09 Gru 2009    Temat postu:

OMG LISIE!
przeczytałam dopiero teraz i się właśnie samobiczuję PRZEPRASZAM!!!!!

CU-DOW-NE
ŚLICZ-NE
GE-NIAL-NE!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monad
Stażysta
Stażysta


Dołączył: 04 Paź 2009
Posty: 343
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:32, 09 Gru 2009    Temat postu:

Muszę wymyślić jakiś synonim dla określenia genialności fików liska liskowatość

Dobra część. House coś jakby dostał po nosie, tak to wygląda, choć Huddy na końcu jest nieuniknione. Ale miło patrzeć jak House się męczy, Cuddy zresztą też, Wilson też... kurcze wszyscy się męczą a na końcu i tak (w przenośni oczywiście) zagrają weselne hudzinkowe dzwony

Very Nice


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lisek
Neurolog
Neurolog


Dołączył: 21 Lip 2009
Posty: 1684
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:28, 11 Gru 2009    Temat postu:

Oluś po takiej reakcji na przedostatnią część to może nie czytaj ostatniej no dobra, nie straszę Was, może być różnie, niby coś już jest, ale końcówka rodzi się w bólach, że tak to ujmę więc niczego nie gwarantuję

Jakastam od razu widać, że młode pokolenie Agusss i nie, nie posądzam Cię o romans, nie było kasztanków tylko orzeszki

Agusss moja kochana Jakie kolana, to moja rola a tak przy okazji wiem, że spełniasz się w Hilsonie, ale może coś Huddy byś skrobnęła
Ja też KC

Magdalenka się nie zniechęciła czytaj i kometuj, bo masz dobre spostrzeżenia

Czarodziejka, z Ciebie to chyba jakaś romantyczna dusza
Wniskuje po cytowanych fragmentach Nie wiem, zależy o czym myślisz, ale chyba nie o tym, o czym myślę, że myślisz

Cralite, dziękuję nie ważne, nie musisz pisać nic więcej, taka reakcja mówi więcej niż tysiąc słów

Neko Md. Zdrówka lisek życzy i dzięki za wena na pewno się przyda

Marysiuuu, jakie samobiczowanie nie ma za co Dziękuję i buziaczki

Monad, tak wszyscy się męczą, tylko z tą końcówką to nie wiem jak będzie
Dzięki, że czytasz i komentujesz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
czarodziejka
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 26 Lis 2009
Posty: 814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: lubelszczyzna ^^
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:12, 11 Gru 2009    Temat postu:

Czarodziejka lubić wszystko, co romantystyczne.
To o czym ja myślę?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
[E]LIZA
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 207
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Krajenka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:34, 11 Gru 2009    Temat postu:

Teraz to już naprawdę leżę! Taka piękna część właśnie dla mnie? Twoje Fiki powinny być oznaczonoe specjalną etykietką "Czytasz na właśne ryzyko! Silnie uzależniające!" Tak, jak Greg nie może żyć bez Vicodin'u, tak ja nie wyobrażam sobie, żeby nie przeczytać Twojego Fika Jesteś niesamowita w tym, co robisz i za to Wszyscy Cię kochamy
Jeszcze raz bardzo dziękuję za przepiękną dedykację. Życzę weny i pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aduśka
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 07 Wrz 2009
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Siedlce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:09, 11 Gru 2009    Temat postu:

Kochany Lisku!
Może i jesteś skromna! Ale Mistrzem jesteś i nawet nie próbuj zapzreczać

Kolejna, przecudowna część.
Zgodzę się z Elizą. Twoje fiki uzależniają! Ale to taki przyjemny, cudowny nałóg, że nawet nie zamierzam iść na odwyk ;D

House już zrozumiał jakby, że ta 'noc' z Cuddy, nie jest mi obojętna, że ona sama nie jest mu obojętna. Mam nadzieję, że podejmie walkę o nią.

Nie będę cytować fragmentów, które mi się podobały, bo .. chyba tego za dużo
Dziękuję za to wszystko

Caałuska ślę


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
maagdaa
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 170
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:48, 11 Gru 2009    Temat postu:

łał !
NIe wiem co napisać... znowu


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Coccinella
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 24 Kwi 2009
Posty: 939
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szpital Psychiatryczny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:42, 11 Gru 2009    Temat postu:

Skręciłam dziś kostkę i przebiłam kciuka zszywaczem. Potknięcia nie liczę, bo to już norma ^^. I kiedy się tak zastanawiałam co mi się jeszcze może stać, to zobaczyłam, że są następne części "Pasji (..)". I masz! Palpitacja serca.

Lisiaczku kochany! Uwielbiam Ciebie i Twoje opowiadania! I w sumie nie wiem co jeszcze mogę dodać. Każda część mnie tak samo ujmuje i powoduje ślinotok, który powiększa się z dnia na dzień.

buziaki


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agusss
Członek Anbu
Członek Anbu


Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 2867
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: bierze się głupota?

PostWysłany: Nie 15:24, 13 Gru 2009    Temat postu:

lisek napisał:

Agusss moja kochana Jakie kolana, to moja rola a tak przy okazji wiem, że spełniasz się w Hilsonie, ale może coś Huddy byś skrobnęła
Ja też KC


Chcesz mnie pozbawić wszystkich przyjemności?! Kolejna mnie rani
xD
No wiesz... Huddy to ciężka sprawa, ale przemyślę to dla Ciebie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lisek
Neurolog
Neurolog


Dołączył: 21 Lip 2009
Posty: 1684
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:45, 13 Gru 2009    Temat postu:

Elizo, Aduśko, Maagdo, Cocci, Agusss Dziękuję

Nie bijcie, że tak melancholijnie, ale taki jest tytuł i takie było zamierzenie. Poza tym nie mogę cały czas strzelać śmiesznymi dialogami, bo się Wam w końcu znudzą i przestaniecie mnie czytać Chociaż, po tych pseudo filozoficznych wywodach też pewnie przestaniecie
Pozdrawiam

Ta część dla jest dla Oli, za całokształt


X - ostatnia



Po powrocie zmieniło się wszystko i nie zmieniło się nic. On, ona i ich samotność. Ucieczka i wyparcie. Nikt nie zamierzał niczego wyjaśniać, tłumaczyć. House zrozumiał jej wybór. Nawet się jej nie dziwił. Wiedział, że na dłuższą metę to się nie może udać. Przez moment wydawało mu się, że może jednak, że jest dla nich nadzieja, ale Cuddy wybrała inaczej. Mógł walczyć, chciał, ale ranił ją już tyle razy więc wolał nie ryzykować. Podświadomie bał się, że z Lucasem nie będzie szczęśliwa. Zawsze wydawało mu się, że tylko on może jej dać to czego potrzebuje taka kobieta jak ona. Ale tym razem wbrew sobie, swojej logice i skrywanym uczuciom, poddał się. Tam na konferencji zrobił ten pierwszy ważny krok. Z jednej strony był zły, że się tak odsłonił, ale z drugiej przecież było warto. Lisa była jego. Przez krótką chwilę, ale znów miał ją tylko dla siebie. Jej duszę i ciało. Nie liczyło się nic innego. Oboje znali prawdę. O swoich uczuciach i o niemożności ich wyrażania. O tym, że się kochają, ale nie mogą być razem i że nie unikną cierpienia bez względu na to, jaką decyzję podejmą.
Już dawno nauczył się żyć z bólem. Nie było łatwo, ale wiedział, że można. On nie miał wyboru. Ona zdecydowała za nich oboje.

Lisa położyła do łóżeczka śpiącą Rachel i udała się do sypialni. Lucas podążył za nią. Podszedł do niej od tyłu i objął ją w pasie. Złożył na jej szyi delikatny pocałunek. Wiedziała co będzie dalej. Ale po nocy spędzonej z House’m jego dotyk nie był już taki jak kiedyś. Drażnił, przeszkadzał, nie chciała go. Była przerażona, że tak już zostanie. Była zła na siebie, że znów pozwoliła diagnoscie zburzyć jej świat. Budowany z takim trudem i zaangażowaniem. Lucas napierał coraz bardziej, a ona zamiast pozwolić ponieść się chwili miała przed oczami wydarzenia z pokoju hotelowego. Jego namiętność, pasję. Swoje całkowite oddanie i przyzwolenie. A teraz był on, detektyw i nie było nic więcej. Powoli odwróciła się do niego przodem i nieznacznie się odsunęła. Spojrzał na nią lekko zaskoczony.
- Nie dziś. Proszę jestem zmęczona – spojrzała na niego ze strachem w oczach.
- Nie rób tego – dodał przyciągając ją do siebie.
- Lucas, proszę przestań – próbowała wyrwać się z uścisku.
- Chodzi o niego? Powiesz mi wreszcie, co się stało? – nie odpuszczał. Lisa drżała. Została postawiona w sytuacji bez wyjścia. Po raz kolejny musiała wybrać tak naprawdę nie mając wyboru. – Pamiętasz wtedy, gdy zapytałem cię jak udał się wykład House’a… - spojrzał na nią z wyrzutem. – Odpowiedziałaś "wykład jak wykład" – momentalnie odwróciła wzrok. – Dowiedziałem się, że on nie dał żadnego wykładu – uniósł jej podbrudek zmuszając, by na niego spojrzała. – Co się wtedy stało? – zapytał po raz kolejny.
- Nie chcesz wiedzieć – wyrwała się z jego uścisku.
- Masz rację – dodał całkowice zbijając ją z tropu.
- Jak to? – była kompletnie zaskoczona jego postawą.
- Nie interesuje mnie to co było, a to co będzie – kontynuował znów zmniejszając dystans między nimi. Tym razem się nie odsunęła. – Kocham cię – wyznał patrząc jej prosto w oczy. Prawą ręką sięgnął do kieszeni spodni i wyjął z nich małe, czerwone pudełeczko. Jej oczy momentalnie się zeszkliły. Uniosła wzrok. – Wyjdziesz za mnie – wyszeptał otwierając pudełko. Z jej oczu popłynęły łzy.
- Lucas? – odezwała się zupełnie zdezorientowana.
- Daję ci szansę na szczęście, na normalne życie. Dom, rodzina, my. Może być tak pięknie, ale wszystko zależy od ciebie – wbił w nią pytające spojrzenie.
- Ale ja nie wiem, co mam zrobić? To znaczy nie jestem pewna? Chcę takiego życia, marzę o nim, ale to chyba za szybko, za wcześnie. Nie znasz mnie tak dobrze… - słowa wypadały z jej ust niczym torpedy z łodzi podwodnej.
- Jak on? – wszedł jej w słowo. Zapadła krępująca cisza.
- Na tyle, by wiedzieć, że to jest to. Że właśnie ze mną chcesz spędzić resztę życia – próbowała się tłumaczyć.
- Ja jestem tego pewny – dodał chwytając jej dłoń i zamykając w niej pierścionek. Opadła bezwiednie na łóżko.
- Daj mi trochę czasu – poprosiła.
- Nie o czas tu chodzi – wyjaśnił udając się w stronę drzwi. – Wiem, że tego chcesz, że pragniesz zwykłego szczęścia, normalności i miłości, a ja to wszystko mam. Jestem gotów ci to oddać. Będę czekał dziś wieczorem. Proszę nie zmarnuj tej szansy, nie przekreślaj nas. On nie jest tego wart. Zwodzi cię jak zwykle, a ty znów zostaniesz sama. Ja nie będę czekał w nieskończoność. Kocham cię – wyznał po raz drugi i zniknął w przedpokoju. Po chwili usłyszała trzask zamykanych drzwi. Miała o czym myśleć. Do wieczora zostało jej tylko kilka godzin.
Była dojrzałą, rozsądną kobietą. Umiała podejmować trudne, ważne decyzję. Zarządzała przecież całym szpitalem, ale jeśli chodzi o jej własne życie nie potrafiła wypowiedzieć jednego, prostego słowa „tak”, które mogło zmienić wszystko. Dać jej to o czym zawsze marzyła. Więc do cholery dlaczego nie potrafiła tego zrobić? Położyła się i przymknęła oczy.
Bez Lucas’a też przecież była na swój sposób szczęśliwa. Miała dom, córkę, o której zawsze marzyła i mężczyznę, którego kochała. Tyle tylko, że nie w domu, a w pracy. Ale nie było źle. Nauczyła się odczytywać jego zaszyfrowane znaki dymne. Wiedziała, że zrobi dla niej wszystko. Od potajemnych zastrzyków, po obronę przed oskarżeniami jakiegoś bubka z ministerstwa. Był zawsze przy niej. Nie dosłownie, ale był. Komplementował ją. Może na swój dość osobliwy sposób, ale przy nim zawsze czuła się piękna. Wiedziała jak działa na niego jako kobieta. Podobało się jej to. Potrafiła nim sterować. Czuła się dumna, że tylko jej na to pozwałał. Jednocześnie zdawała sobie sprawę z tego, że i on umiejętnie nią manipuluje. Hotelowy pokój był tego najlepszym przykładem. Uśmiechnęła się na samo wspomnienie szalonej nocy, dnia. Znów należał tylko do niej. Niestety wiedziała, że życie z nim albo raczej obok niego niesie za sobą ból i cierpienie. Jest tudne i pełne wyrzeczeń, a nie była pewna, czy jest na to gotowa.

Z drugiej strony on. Lucas. Ideał w każdym calu. Czasem zastanawiała się, czy ktoś taki w ogóle może istnieć. Dawał jej wszystko to, o czym skrycie marzyła. Nie wiedziała, że czasem marzenia po prostą są i tyle. Że nie trzeba ich spełniać, by być szczęśliwym. Szczęście jest zawsze, tylko czasem zwyczajanie go nie dostrzegamy. Marzenia nie muszą okazać się tym, czego potrzebujemy. Nie była Wilsonem, nie była psychologiem i była zagubiona. Nie mogła tego wiedzieć. Mogła się mylić. Patrzyła na to wszystko przez niewłaściwy pryzmat.
Mogła spróbować być szczęśliwa od nowa albo dostrzec, że już jest. Że zawsze była. Mogła spełnić swoje marzenia albo zrozumieć, że już dawno się spełniły. Mogła szukać miłości u Lucas’a albo przyznać, że znalazła ją już dawno temu, dwadzieścia lat temu. Tylko, czy po tym wszystkim, po tym jak House ją traktował, po wyznaniu detektywa malującym przed nią wspólny bajkowy świat mogła wybrać inaczej?

Podjęła decyzję. Najtrudniejszą w swoim życiu.

Obudziło go nieśmiałe stukanie do drzwi. Wyjęła z kieszeni małe czerowne pudełko.
- Podjęłam decyzję – odezwała się momentalnie, gdy tylko drzwi się otwarły. Stali naprzeciw siebie. Zaskoczeni, niepewni. Bez planu na pszyszłość. Milczeli czytając we własnych spojrzeniach wzajemne wyznania.


Bo w życiu samotność to najgorsze z możliwych rozwiązań. Więc ryzykujemy. Walczymy o każdą chwilę w której czujemy, że ktoś nas kocha. Ślepo wierzymy, że wszystko się ułoży. Boimy się życia. Ze strachem patrzymy w przyszłość. Zastanawiamy się nad każdym krokiem, by czasem się nie potknąć, bo to wstyd przecież. Marzymy, czasem zbyt intesywnie. Żyjemy otoczeni pasmem własnych złudzeń tracąc coś ważnego. Coś co jest tuż obok. Bo błędnie wierzymy, że później będzie lepiej. Czekamy na znak od losu, na puste wyznania, konkretne decyzje. Czekamy, a życie biegnie dalej. Ono nigdy nie czeka. I jeśli w pore nie wsiądziesz do właściwego pociągu za chwilę okaże się, że zostałeś sam na peronie iluzji.
Ona odważyła się ten krok. Wskoczyła do przejeżdżającego ekspresu. Tylko, czy wysiadła na właściwej stacji?



Tak, będzie epilog
Ale chciałam, by po tych moich dziwnych, filozoficznych wywodach każdy najpierw sam to sobie zinterpretował.
Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali ze mną do końca, no prawie końca


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez lisek dnia Nie 18:55, 13 Gru 2009, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
OLA336
Narkoman
Narkoman


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 3408
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:47, 13 Gru 2009    Temat postu:

Ok. dziękuję za dedykację Kocham
Twoje wywody nie są dziwne, a wspaniałe I wiesz co? Nie będę płakać, a wiesz dlaczego? Bo to wszystko ma swoje plusy i minusy Więc, jak ona nie wybierze House’a to będzie mega foch ale z drugiej strony to oznacza, że on jest wolny i mój WALI MI! A jak wybierze House’a to będzie super i tu nie ma drugiej strony! Kocham i czekam na epilog


PS. Pamiętasz jak sławne, bezszelestne buty House’a są fajne? Otóż nie są! Mam na nie focha! I w serialu kłamią! (tak wiem, że on w nich podczas zimy tylko od parkingu do szpitala chodzi w urywkach serialu) ale, że on się w nich nie wypiernicza nawet w tych fragmentach toż to jakieś totalne kłamstwo jest! Ja się dzisiaj na prostej, letko zamrożonej drodze wyglebałam! I to jest niemożliwe, żeby przechodzić w nich całą zimę! A tak bardzo chciałam


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez OLA336 dnia Nie 19:07, 13 Gru 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
coolness
Jazda Próbna
Jazda Próbna


Dołączył: 30 Wrz 2009
Posty: 4481
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Krainy Marzeń Sennych, w które i tak nie wierzę
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:53, 13 Gru 2009    Temat postu:

Cytat:
Chociaż, po tych pseudo filozoficznych wywodach też pewnie przetaniecie

przestaniecie jeśli już.
Ale nie przestaniemy, nie ma mowy.
Cytat:
Milczeli czytając we włsnych spojrzeniach wzajemne wyznania.

własnych

Część smutna i melancholijna, a jednocześnie taka piękna. Powiem szczerze, że chyba ten rozdział podobał mi się najbardziej z całego ficka. Trafił po prostu w mój nastrój.

Z niecierpliowścią czekam na epilog.

Kocham takie filozoficzne wywody. Zwłaszcza kiedy mam paskudny humor.

Weny


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin