Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Najważniejszy film [M]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Inne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
czarodziejka
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 26 Lis 2009
Posty: 814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: lubelszczyzna ^^
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:09, 30 Maj 2010    Temat postu: Najważniejszy film [M]

Dzień dobry! ^.^

Tutaj mnie jeszcze nie było, kiedyś musi być ten pierwszy raz w Innych.
Jakiś czas temu powstała historia o Rachel, potem trafiła do bety (i tu podziękowania w stronę Gehenn), a teraz przyszedł czas, aby pokazać to światu. Mam nadzieję, że nie jest najgorzej.

Dedykowane coolness, jeśli tu zajrzy, to niech się dowie, że skomentuję jej teksty w Huddy, jak tylko będę miała czas i siłę utrzymać się dłużej nad klawiaturą.









Najważniejszy film



Młodość, wiek niewiele ponad nieletnim. Zabawa, pewnego stopnia dojrzałość. Notoryczne gierki, obnażanie czystych słów, nie wiadomo, o co chodzi w tym już. Weszła, tryskając życiem, ubrana na kolorowo, prawdziwie artystyczna dusza, wyszła inna, całkiem odmieniona, a minęło zaledwie kilka godzin. To miejsce ją zmieniło, nigdy już miała nie być taka sama. Coś z jej oczu zniknęło, gdzieś ulotniła się nieustająca towarzyszka – radość. Chyba uwierzyła, iż nadzieja jest matką głupich, a życiem rządzi wylosowany na wielkiej loterii przypadek. Gra słów nic nie da, w krótkim czasie z zasięgu ręki, oddalone o lata świetlne marzenia. Wszystko zakończone smutnym wyrokiem, ogarnięte zmrokiem, bo zginęli oboje, dwie pary wiele wyrażających oczu, najważniejszych pod słońcem, uszczęśliwiających. Życie ich pozbawione, to one są sekretem duszy, bezkresną ścieżką do niej prowadzącą.

Skoro los zabrał tak wiele, zaklął najdroższe jej dusze, czemu niby miałaby pozostać dłużna? Jednym, szybkim ruchem przeciął wielką więź. Czy zemsta nie może być dobrym rozwiązaniem?

Czarna kurtka, długie, ciemne, rozpuszczone włosy, pewny siebie krok, dość szybki, ale daleko mu do biegu. To coś mówiące wiem, czego chcę. Alkohol, heroina, setka innych świństw, szybkie stosunki. Nie z byle kim, obiekt starannie dobrany, jak na takie warunki. Życie bujające się między jedną imprezą a drugim wyskokiem ze znajomymi. Ryzyko, adrenalina, jakaś resztka dawnej klasy. Szereg pustych rozrywek, razem z równie inteligentnymi ludźmi.

Może jakaś miłość? Nie, niemiłość. W tym świecie nie ma miłości, jest tylko pożądanie. Nieodgadnięta zagadka, klucz słowny, niezłamany kod dostępu.

Gdzie się podziała dawna klasa, mądrość, dojrzałość? Zostały zakopane głęboko w podświadomości, ukryte pod przykrywką tanich bzdur.

Ciało rozgrzane do granic możliwości, otaczane gorącą wodą tryskającą pod prysznicem. Uniesienie, pełne rozluźnienie, granice rozkoszy. Woda dające tę jedyną, najczystszą przyjemność. Nagłe urwanie najwspanialszego źródła. Osamotnienie, szok, dotknięcie zimnej ściany, pokrytej kropelkami wody.

Przylgnęła do niej całym ciałem, każdą cząstką organizmu, zatopiła w czystej rozkoszy. Chłód kojący rozżarzoną niczym węgielki skórę. Najlepsze antidotum, rozlewa się po całym ciele. Delikatnie kreśli palcami owalne kształty, wysysa z niej każdą chwilę. Wije się przy niej, wykonuje powolne ruchy, czerpiąc jak najwięcej się da. Zakochana w chłodzie. Kabina wypełniona namiętnością, do miłości został krok. Jeden, malutki, ale tylko z pozoru, niby cienka niteczka stanowi granicę, a jednak aby ją pokonać, trzeba nie lada odwagi.

Krwiożercze pożądanie, porównywalne do lwa podnieconego swoją ofiarą, nowym celem do zaliczenia, jedynie o tym myślał.

Powoli się odsuwa, subtelnie stwarza przestrzeń między sklejonymi do tej pory ciałami. Ona wie, że to już ostatnie chwile, każdą wykorzystuje doszczętnie. Pieści siebie i jego, na sekundę przywiera jeszcze do niego całą sobą – zanim rozpłynie się jak senny obłok. Odsunięta, wpatruje się wielkimi oczyma w idealne ciało. On zaczyna się wycofywać. Ona wyciąga rękę, aby po raz ostatni musnąć opuszkami palców zarys szczęki, jak gdyby chciała powiedzieć: „nie odchodź jeszcze”. Opanowuje ją wszechogarniające pragnienie dzielenia z nim reszty wieczności.

Bezwładnie opadające palce, rozżalenie w oczach. Powrót człowieczeństwa. Obalony mur obojętności. Pustka w kabinie i strumień wody rozpryskiwującej się o ciało. Zimnej wody. Lodowatej substancji, lecz tym razem już nieorzeźwiającej, niedającej żadnego powodu do porównania jej ze ścianą, która jest już gorąca i przykryta ręcznikiem. Zamknięto raz na zawsze drzwi do chłodnej namiętności.

Sama. Bezsilna. Czekająca na wybawienie. Ogromne szare oczy wpatrujące się w kamerę, nagrywającą najważniejszy film na świecie – jej życia. Łączy w sobie kolejno wszystkie te tak ważne egzystencjonalne obrazy, senne marzenia. On w życiu pojawił się raz, w filmie znacznie więcej. Kiedyś u kresu zostanie wyświetlony dla jednego widza, będzie oglądała siebie w roli głównej, pokiwa głową, zamyśli się chwilę i odpłynie w mrok.

Nawracająca się świadomość. Teraz ona stała się ofiarą, znowu. Gdzieś po drodze, na tej małej powierzchni ulotniła się żądza zemsty na losie za to, co ją spotkało. Pojawiło się za to coś zgoła innego.

To nie była miłość, przecież to nie mogła być miłość.

*

Stoi na bezkresnym morzu zieleni, chłodny wiatr ją ogrzewa, otula delikatnie postać, ledwie dosłyszalny szmer zdaje się mówić: „nie jesteś sama”. W plątaninie dziwnych odgłosów, stworzonych w niepojęty sposób, jeden dominuje, panuje nad liśćmi, szepcze: „niebo”. A może to jedynie wyobraźnia, wyimaginowany świat, do którego tylko ona ma wstęp. I co z tego? Wszyscy geniusze to wariaci, a każdy człowiek z pasją jest choć w małym stopniu szalony.

A niebo? Niebo jest dziś w najpiękniejszym odcieniu, nadaje tak wiele prawd. Przypomina o tym, by pamiętać, bo pamięć o tym, co było wczoraj, wyznacza jutro. Pod niebiesko-niebiańskim wpływem powróciły falą zatarte wspomnienia. Wyblakłe od rozlanego wina, nakrapiane błękitną krwią. Kolejna para utraconych rodziców, chociaż biologicznych nie znała, to świadomość pozostała. Znajduje się w niej i woła o hymn pamięci. Będzie pamiętać, ponieważ nie chce zapomnieć.

Głęboko w sobie odnajduje siłę, aby żyć, spełniać marzenia i pójść w ich ślady. Michigan czeka.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
coolness
Jazda Próbna
Jazda Próbna


Dołączył: 30 Wrz 2009
Posty: 4481
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Krainy Marzeń Sennych, w które i tak nie wierzę
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 0:24, 05 Cze 2010    Temat postu:

Serio, nie wiem dlaczego nie ma tu żadnych komentarzy - to dobry tekst.

(rozwinięcie wypowiedzi już za parę godzin)

Edit:

Najpierw muszę ponarzekać. Dlaczego ludzie częściej komentują słabe teksty, niż dobre, hę? Chociaż w sumie doskonale znam odpowiedź - dobre tekty znacznie trudniej skomentować, tak by nie powiedzieć tylko: podobało mi się.

Po pierwsze, z całego serca dziękuję za dedyk, na który i tak sobie nie zasłużyłam. Sama znam ten ból, niemienia zupełnie na nic czasu.

Prawdę mówiąc głupio zrobiłam, czytając wcześniej, przed przeczytaniem tekstu, notkę od-autorską. Bo napisałaś w niej, że tekst jest o Rachel. I parę dni temu czytałam ten tekst, wiedząc o kim on jest, natomiast wczoraj usiadłam sobie i wyrzuciłam obraz Rachel, jako osoby w tym tekście, dochodząc do wniosku, że ten tekst, mimo że sam w sobie jest dobry, to jeszcze lepiej brzmi, kiedy nie wie się kogo dotyczy ten tekst i można sobie wyobrazić multum różnych osób, które mogłyby się znaleźć w takich sytuacjach, albo nawet wymyślić własną postać. Ta miniaturka, jednocześnie będąc fickiem, strasznie pasuje również jako tekst własny.

Owszem, w niektórych miejscach są wspomniane takie sytuacje, że człowiek, który się skupi, zrozumie, że dotyczą np. House'a i Cuddy. Przykładowo moment z adoptowanymi rodzicami. To o nich chodziło, prawda? Albo końcówka, piękna końcówka, trza dodać, kiedy bohaterka odnajduje w sobie siłę, by żyć, by walczyć i chce pójść w ślady rodziców. Uniwersytet medyczny w Michigan, dobrze mówię? Takie drobne sytuacje właśnie mówią nam, że to jednak o Rachel tekst, choć ja mimowolnie wyobrażam go sobie jako taką miniaturkę niefandomową, a po prostu prawiącą o życiu.

Bo przecież najważniejszym filmem w życiu człowieka jest właśnie życie. Życie, które daje nam milion zagadek, kieruje nas przez kręte ścieżki, ku szczęściu, lub wręcz przeciwnie. Często wkurzamy się, kiedy coś nam nie wyjdzie, stwierdzając, że czas najwyższy wziąć sprawy w swoje ręce. Po prostu chcemy być panami swego losu, co w niektorych momentach tego tekstu widać. Rachel boi się niejako miłości, twierdząc, że to tylko pożądanie, ucieka przed nią, uważając ją za słabość. Być może to dlatego, że właśnie jej rodzice (adoptowani, ale jednak ludzie, których kochała) zginęli. Została skrzywdzona, jej serce zostało złamane i nie chce wiecej poczuć miłości, boi się, że zostanie ponownie skrzywdzona. Ale los płata nam różne figle i miłość przychodzi niespodziewanie, wtedy kiedy jej nawet nie wypatrujemy. Strasznie podoba mi się fragment, w których Rachel próbuje się przekonać, że to nie była miłość, że to nie mogła być miłość. To takie prawdziwe, mimo że już wie, że to była miłość, to jednak walczy z tym uczuciem, starając się sobie wmówić, że to nie była miłość. Stara się po prostu ponownie uciec.

Strasznie podoba mi się końcówka, cała końcówka. Przykładowo fragment o niebie, to istny majsterczyk, jakoś tak ładnie napisany. Ogólnie prawda o wiariatach jest naprawdę... no prawdą. Zresztą wiele w tym tekście jest prawd przekazanych. Nawet często używane przeze mnie powiedzenie "nadzieja jest matką głupich", zawitało na scenę.

Wiedz, że mi się strasznie podobało. Przepraszam Cię, to nie jest taki komentarz, jaki chciałabym napisać, ale po prostu nie wiem, co powiedzieć i to dlatego piszę tak chaotycznie. Wybacz, że tak krótko, ale po prostu braknie mi słów. Jedno jest pewne - drukuję sobie ten tekst i wieszam go na ścianie. Bo jest tak samo śliczny, jak i prawdziwy. Zresztą jak większość z Twoich tekstów. Czarodziejko, masz dar do tworzenia zawiłych, niejako filozoficznych tekstów, które często są angstami. Kocham takie teksty, ot co.

Pozdrawiam i życzę weny do dalszych takich cudeniek,
nessie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez coolness dnia Sob 10:28, 05 Cze 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnes
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Maj 2010
Posty: 1023
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:35, 05 Cze 2010    Temat postu: Re: Najważniejszy film [M]

Piękne. Poetyckie i wyjątkowe.

Zgadzam się z coolness, co do tego, że piękne, naprawdę dobre utwory trudniej komentowac niż te złe.

Wiesz, nie wiem jak to zrobiłaś, ale w jedym, krótkim tekście zawarłaś całą prawdę o nastoletnim życiu. Muszę przyznać, że kompletnie nie wiem, kogo opisałaś. Dopiero kiedy przeczynałam poprzedni komentarz, zrozumiałam, że to o Rachel. Naprawdę, teksty jest D-O-S-K-O-N-A-Ł-Y. Nie mogę oderwać od niego oczu, naprawdę, nie jest jakiś super wesoły, może nawet przeciwnie, lecz jego końcówka daje takiego pozytywnego kopa, nie wiem, jak inaczej to ująć. Niesamowicie mi się podoba.

I to powtarzające się "To nie mogła być miłość". Cóż, z własnego doświadczenia wiem, że to, co początkowo nie wydaje się miłością,z perspektywy czasu staje się czymś więcej niż miłość.

Tytuł jest... zjawiskowy. Naprawdę, chylę przed tobą głowę. [/b]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Agnes dnia Sob 13:38, 05 Cze 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
a_cappella
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 25 Wrz 2009
Posty: 841
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:57, 05 Cze 2010    Temat postu:

KLEPIĘ.

Hej, szukałam Twojego tekstu w Huddy (tak sobie zerkałam biernie, czy przypadkiem czegoś nie dodałaś, bo nie miałam czasu się zalogować), a tu proszę, przywiało Cię do Innych!

Edit: rozwinęłam już wszystkie moje zaklepanki, a tu wciąż pusto, mimo że zrobiłam coś, czego nigdy nie robię. Wydrukowałam sobie Twoją miniaturkę i przeczytałam wieczorem. Właściwie kilka razy przez kilka wieczorów, żeby ją dobrze przemyśleć i niczego nie pominąć.

Na początku zgodzę się z coolness - tekst jest dobry, kiedy opowiada o Rachel, jednak jest jeszcze lepszy, gdy po prostu czyta się go bez wyobrażania sobie konkretnej postaci. Wtedy przemawia do czytelnika i przedstawia mu kolejne obrazy, nasuwa kolejne przemyślenia, a odbiorca może dopasować go do kogokowiek, choćby do siebie, albo po prostu przyjąc jako uniwersalny.

Jeśli chodzi o całość, to nie mam jednej wizji, dla mnie to nie jest jedna historia przesuwająca się przed oczami, tylko seria różnych, dopełniających się obrazów. Tykający mechanizm z kołami zębatymi. Tło najpierw pastelowe, potem szare, zamglone. Postać w czarnej, skórzanej kurtce wyłaniająca się z chmury papierosowego dymu. Pajęczyna (momentami nawet labirynt) zaplątanych myśli, które za chwilę kroplami spływają po zimnej ścianie (a może to płaszczyzna umysłu?). Zdecydowanie przetykane bezradnością, działanie motywowane czasem bunten, a czasem po prostu życiem... A gdzieś nad tym wszystkim czerwone smugi miłości. Niemiłości. Złote promienie wschodzącego słońca zapowiadające świt, nowy, lepszy dzień, tęcza możliwości. Tak to widzę, nie wiem, czy coś zrozumiałaś, ale jak jestem pod wrażeniem słowa pisanego, to mam ogromne trudności ze sformułowaniem myśli.

Cytat:
Ogromne szare oczy wpatrujące się w kamerę, nagrywającą najważniejszy film na świecie – jej życia.

Szalenie mi się podoba to porównanie! Film życia. Kadry dni, sceny ukazujące poczynania jednostki, raz obyczajowo, raz komediowo, raz dramatycznie... Osoby, rzeczy, zdarzenia występujące epizodycznie, na pozór nieistotne, a jednak mające ogromny wpły na naszą przyszłość.

I końcówka. Końcówka jest piękna. Delikatna, ulotna, chociaż zawierająca refleksyjną rysę przeszłości. Idealnie to ujęłaś. A co do ogólnego obrazu - myślę, że określenie pachnie życiem będzie odpowiednie. Jest to zapach głęboki, czasem przywodzący na myśl gorzką czekoladę, czasem cytrynowy, lekki, słoneczny, czasem słodko mdły, ale niewątpliwie życiowy.

Dziękuję, że tak piszesz. Dziękuję.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez a_cappella dnia Nie 18:05, 13 Cze 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
czarodziejka
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 26 Lis 2009
Posty: 814
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: lubelszczyzna ^^
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:02, 14 Cze 2010    Temat postu:

O borze liściasty, Ty to wydrukowałaś? W życiu bym nie pomyślała. Jeśli chodzi o kolory to zrozumiałam doskonale, uwielbiam, kiedy tak piszesz, bo to chyba mówi samo za siebie. I to ja dziękuję! Dla takich komentarzy warto pisać. Myślę, że zrozumiałaś przekaz tego tekstu, odnalazłaś sens, dziękuję A_c .

Agnes, niezmiernie mi miło, cieszę się, że wytwory mojej wyobraźni Ci się spodobały. Dziękuję.

Jej, czuję się przeceniona, kolejna chce to drukować *ściana*. Coolness, Ty mnie nigdy za swoje komentarze nie przepraszaj! Właśnie piękne jest to, że ktoś pokazuje mi swoją interpretację teksty, dzięki temu wiem czy ludzie odnaleźli właśnie to, co chciałam przekazać, a może doszukali się czegoś jeszcze innego. Dziękuję pięknie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Inne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin