Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Na ratunek [Z]
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hameron
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Betta
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Sie 2008
Posty: 1014
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:19, 12 Paź 2008    Temat postu: Na ratunek [Z]

Piszę tego fika pierwszy raz w przeświadczeniu, że będę robić coś z sercem. Chcę, aby to było najlepsze co mogę wam pokazać, coś co będzie bawić, smucić i złościć. Coś co w jednej chwili przeniesie was w inny, choć podobny świat, co pozwoli wam zrozumieć, jak czuje się drugi człowiek. Nie zabraknie oczywiście Bettowych śmiesznych momentów, ale nie będą paradować jeden za drugim. Co do spraw jakże przyziemnych, fik może zupełnie odbiegać od prawd serialowych i biegu odcinków i może być czasem niepoprawny medycznie, ale postaram się, żeby takowych wykroczeń nie było. Cóż, miłego czytania.



Jeszcze nie wystartowała, a już czuła łomot serca, które podjeżdżało jej do gardła. Odgłosy wiwatów publiczności zagłuszył ten właśnie hałas. Wszystko zdawało się dochodzić do niej z kilkusekundowym opóźnieniem, jakby przez taflę mętnej wody. Jej oczy utkwione w tartan, trwały w tym spojrzeniu nieruchomo. Liczyła się tylko wygrana. Pędzić jak najszybciej po zwycięstwo. Po trupach rywali. Po prostu wygrać.
Gwizdek sędziego wyrwał ją z amoku i poczuła, że unosi się do góry i rusza w szaleńczym pędzie, zostawiając rywalki w tyle. Oddech stawał się coraz bardziej nierówny, ale ona z mgłą na oczach biegła, nie zwracając na to uwagi. Płuca domagały się rozpaczliwie zaczerpnięcia powietrza, ale ona ich nie słuchała, tylko biegła, biegła ile sił w nogach, w całym ciele. Meta zdawała się coraz bardziej oddalać. Czuła ból w nodze, czuła ból w całym ciele, ale nie dała za wygraną. Pędziła po zwycięstwo.
Nagle usłyszała głos komentatora, który stwierdzał, że najlepszą zawodniczkę złapała chyba kolka, bo coraz bardziej zwalnia. Rzeczywiście tak było, lecz ona tylko zacisnęła powieki i przyspieszyła. Trzysta metrów dłużyło się w kilometry. Na karku poczuła oddechy rywalek, równie zawziętych i wściekłych. Meta zdawała się tym razem być na wyciągnięcie ręki. Jeszcze tylko...
I wzleciała. Niebo zderzyło się z ziemią w zastraszająco szybkim tempie. Hałasy i obraz zlały się w jedną całość. Przebierała nogami, ale nie czuła ziemi. Wszystko ją bolało. Czarne plamy przysłoniły niebo. Ręce coraz słabsze drętwiały. Słyszała tylko swój oddech, a ból nie pozwalał na chwilę wytchnienia. Oddech zagłuszył dźwięk syreny karetki pogotowia, a ona przed omdleniem zastanawiała się czy wygrała i po kogo karetka jedzie.

***

-Annie O'Loyd, czternastolatka. -mówiła młoda pani immunolog -Zasłabła nagle podczas biegu na trzysta metrów, kilka kroków od mety. Odrętwienie kończyn dolnych, bark czucia w palcach u nóg. Mieszka sama z ojcem, trenerem najlepszych zawodniczek. Jego zdaniem to przez słabą kondycję i olewanie treningów to osłabnięcie, ale zdaniem specjalistów jest po prostu przemęczona i przetrenowana.
-Kilka kroków od mety, mówisz? -zapytał Gregory House, diagnosta -Cóż za pech.
-Ważne jest to, a raczej najgorsze, że jej stan się pogarsza. Ledwo co wybudziła się z szoku, ma kłopoty z oddychaniem, musieliśmy założyć jej maskę z tlenem. Skarży się na ból głowy i nóg. -powiedziała Alison sucho, nie zwracając uwagi na zawadiacką minę House'a -Co mamy podać?
-A nie zadecydujesz o tym sama? -zapytał zaczepnie, przyglądając się jej badawczo. Westchnęła ze złością. Zawsze tak było. Doprowadzał ją do furii tymi bezczelnymi odzywkami, kiedy chciała załatwić sprawę szybko i jasno, a kiedy ją brało na pogawędkę, on diametralnie zmieniał nastawienie i szybko ją zniechęcał, aż do chwili, kiedy znów stawała się oziębła. I tak w kółko prowadzili grę w kotka i myszkę. Czuła się z tym źle i było jej ciężko, on natomiast świetnie się bawił badaniem ludzkich reakcji, a w celach osobistych po prostu uwielbiał robić jej na złość. Zachowywał się niczym mały chłopiec, który cieszył się, gdy mógł pociągnąć młodszą koleżankę za warkocz. Ona natomiast uważała, że robi jej na złość, chcąc udowodnić jak bardzo daleko w tyle ma jej uczucia. Oboje myśleli o tej zabawie co innego.
-Przyszłam zapytać się o radę, ale jeśli przyjdzie co do czego, umiem sobie poradzić. -odpowiedziała ozięble, chcąc znów sprawić wrażenie kobiety nie do przebicia. I zawsze tak było, kiedy ona chciała wejść, załatwić sprawę i wyjść, on doskonale bawił się jej kosztem, kosztem zagubionej dziewczynki udającej, że zna drogę. Ona zwykle wtedy wychodziła w wisielczym nastroju, lub rozmowa kończyła się zamienieniem ról, czyt. ona stawała się romantyczna, a on nagle się odwracał.
-Więc sobie poradź. -powiedział, szczerząc zęby. Cameron patrzyła na niego w wyczekiwaniu. House zaśmiał się przez zęby -No idź, dziewczynko, wujkowi Gregowi skończyły się pomysły.
-Nie traktuj mnie jak dziecka! -wybuchła -Nie możesz chociaż raz zachować się jak normalny człowiek i lekarz i po prostu udzielić mi instrukcji? Męczy mnie to, że uważasz mnie za dobry worek treningowy twoich ciętych ripost! Nie wiesz co czuję i lepiej, żebyś nigdy się nie dowiedział, bo kogoś jak ty taka ilość emocji może przerosnąć!
House dalej wpatrywał się w nią, z niewzruszoną i zaciekawioną miną, po czym wstał i pozwolił się rozzłoszczonej pani immunolog zaprowadzić do pacjentki. Wychudła dziewczynka z półprzymkniętymi oczyma leżała nakryta białym prześcieradłem, a za rękę trzymał ją starszy pan o czerwonej twarzy, wyglądający dosyć groźnie. Usłyszeli tylko fragment ich rozmowy.
-...A następnym razem Annie będzie trenowała więcej, żeby zmieść je bez niepotrzebnych sensacji, tak? -mówił łagodnie, ale w jego głosie dało się czuć delikatne drżenie, jakby miał zaraz wybuchnąć złością -I Annie nie będzie się obijała i kiedy tatuś Trener powie robimy pięć kółeczek, Annie zrobi pięć kółeczek, zgadza się?
Dziewczynka słabo pokiwała głową, a Greg niezauważalnie wszedł do sali, mimo niemych próśb Alison, aby pozostał i pozwolił dowiedzieć się więcej o wymogach "tatusia Trenera".
-A kiedy Annie będzie wypluwała płuca na tartanie, a tatuś powie, sprintem osiem kilometrów, Annie przebiegnie nawet dziewięć, aż wykituje, tak? -zapytał House podobnym tonem jak jej ojciec. Dziewczynka spojrzała na niego ze smutkiem, a krępy pan zerwał się z krzesła.
-Kim pan jest? -zapytał ze złością.
-Lekarzem, który chce, aby pańskie dziecko dożyło sześćdziesiątki, bo pan najwyraźniej nie lubi osiemnastkowych imprez. -odpowiedział cierpko -Mógłby pan wyjść? -zapytał i wypchnął faceta za drzwi, a potem zamknął je na zamek. Dziewczynka wpatrywała się w niego i Alison małoprzytomnie.
-To pana córka? -zapytała po chwili, a Cameron nie mogła się powstrzymać i parsknęła śmiechem. Gregory spojrzał na nią karcąco i odezwał się do Annie.
-Nie, to moja wnuczka.
-Tak myślałam, ale nie chciałam być nieuprzejma -odparła cierpko dziewczynka i smutno westchnęła -Czy ja będę żyła? -zapytała -Wszystko mnie boli i nie czuję palców u nóg... -szepnęła, a w jej orzechowe oczy wstąpiły łzy. Alison bardzo się wzruszyła na jej widok i pogładziła ją po policzku.
-Zrobimy wszystko abyś wydobrzała, uwierz nam. -powiedziała patrząc na jej bladą twarzyczkę. Dziewczynka od dziecka była trenowana na wielką biegaczkę. Jej ojciec porzucił matkę, bo się temu sprzeciwiała, a sam wpakowywał w córkę litry napojów energetyzujących i codziennie kazał biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Opuściła się w nauce, a jej życiem zawładnęły: tartan, buty i bidon z wodą. Najczęściej używanymi słowami były: trucht, bieg, sprint i tak dalej. Poza bieganiem nie widziała świata, a jak o nim usłyszała w brzuchu przewijał się węgorz stresu.
House zalecił mnóstwo badań i udał się do gabinetu na odpoczynek po ciężkiej pracy wyznaczenia ciężkiej pracy.

***

Cameron szła do niego z wynikami rentgenu.
Czemu zlecili to właśnie mi, żebym znowu musiała wysłuchiwać jego sarkastycznych uwag? Nie mógł iść ktoś inny? Och, zamęczą mnie. Po prostu wejdę, dam wyniki, dam na sobie trochę potrenować i wyjdę...
Nagle jej rozmyślania przerwał donośny głos, na którego dźwięk się zerwała.
-Pani doktur! -powiedział ojciec Annie -Kiedy ona z tego wyjdzie? Kiedy będę mógł ją stąd zabrać? -zapytał ze smutkiem, lecz w jego głosie kryło się jeszcze coś... Ponaglenie? Niecierpliwość?
-Nie wiemy, zależy jak szybko wykryjemy co jej jest. -odpowiedziała lekko wzruszona jego troską.
-Tylko szukajcie szybko, bo w ten piątek ma mistrzostwa w Seattle. -burknął i już miał się oddalać, ale Alison złapała go za ramię.
-Po wypuszczeniu nie będzie można jej biegać przez dobry rok, a potem tylko kilka razy w miesiącu! -syknęła mściwie, będąc wściekłą na tego nieodpowiedzialnego człowieka -Myśli pan, że wyładuje swoją złość przemęczając niewinne dziecko? Jest wycieńczona i przetrenowana, a pan chce ją wozić tak daleko za raptem cztery dni?
-Ma talent dziewucha i nie może się z rytmu wybijać. -odpowiedział opryskliwie i znów chciał odejść, ale Alison zagrodziła mu drogę.
-Jest pan najbardziej nieczułym człowiekiem jakiego znam. -powiedziała -Jeśli dalej tak pójdzie, pana córka umrze. -rzekła jak najbardziej spokojnie -A panu pozostanie po niej tylko kilka medali i trofeów, a nic ze wspólnie spędzonych chwil, czy jej miłości. Nic. To dziecko jest suche uczuciowo. Nie zajmujemy się takimi sprawami, ale powiem jedno: nie będzie biegać. Nie będzie mistrzem. Przez pana.
I pierwsza odeszła. Na początku dumna z siebie i szczęśliwa, potem coraz bardziej smutna i markotna. Niedość, że to jej gadanie za zapewne niewiele, to jeszcze musi się tak nauczyć odcinać jednemu człowiekowi. Zapukała.
-Proszę! -powiedział Gregory House.

_____________________


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Betta dnia Pon 19:27, 13 Paź 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ana12
Pulmonolog
Pulmonolog


Dołączył: 15 Sie 2008
Posty: 1168
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:51, 12 Paź 2008    Temat postu:

bardzo dobrze oddajesz emocje cameron
i świetny przypadek
czekam na dalszy ciąg


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betta
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Sie 2008
Posty: 1014
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:25, 12 Paź 2008    Temat postu:

Dziękuję .
Przypadek wymyśliłam na poczekaniu . Wiedziałam, że chcę dziewczynkę, nastolatkę, sportsmenkę... Ale co jej dokładnie miało być wymyśliłam w trakcie .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
motylek
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1053
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Capri
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:30, 12 Paź 2008    Temat postu:

I wzleciała;dumna z siebie
przypadek świetny a Cameron znakomita. pokonała tego ojca i może dzięki temu pokona House'a


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BuTtErfly...?.!
Gastroenterolog
Gastroenterolog


Dołączył: 29 Wrz 2008
Posty: 1718
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:30, 13 Paź 2008    Temat postu:

Świetnie przedstawiona Cam !
Mam nadzieje ze wpadła w rytm i teraz to ona będzie lepsza w docinkach niż House, no chociaż raz ale tak że mu w pięty pójdzie:)
Świetnie sie zapowiada


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betta
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Sie 2008
Posty: 1014
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:47, 13 Paź 2008    Temat postu:

BuTtErfly...?.! napisał:
Mam nadzieje ze wpadła w rytm i teraz to ona będzie lepsza w docinkach niż House, no chociaż raz ale tak że mu w pięty pójdzie:)


Zobaczymy, zobaczymy .
Dziękuję wam za opinie .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ceone
Tygrysek Bengalski
Tygrysek Bengalski


Dołączył: 12 Cze 2008
Posty: 1766
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:33, 13 Paź 2008    Temat postu:

Cam bardzo cameronowata. no i House, zobaczymy...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kallien
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 29 Lip 2008
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:02, 14 Paź 2008    Temat postu:

Podoba się. I w końcu jakieś medyczne zagadnienia! ^^
Jedyne co trochę mi przeszkadzało w czytaniu, to brak spacji przy myślnikiach w dialogach.

Ciekawa jestem co będzie dalej. Czekam :F


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betta
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Sie 2008
Posty: 1014
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:35, 14 Paź 2008    Temat postu:

Już niedługo postaram się napisać nowy odcinek . Mniej-więcej wiem, co w nim będzie, ale trzeba wszystko poskładać . Dzięki za uznanie .

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:55, 14 Paź 2008    Temat postu:

dlaczego przeczytałam tą część i jej nie skomentowałam ?
po prostu świetne !
przypadek dziewczyny wzruszający
Cameron taka, jaka jest i jaką powinna być


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betta
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Sie 2008
Posty: 1014
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:48, 14 Paź 2008    Temat postu:

Dziękuję

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wolfgang
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 24 Wrz 2008
Posty: 263
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:03, 14 Paź 2008    Temat postu:

mwah!
miodzio. Takie mało słodzenie przed pójściem spać.

ah, nową część poproszę!
*podaję łapkę*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betta
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Sie 2008
Posty: 1014
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:06, 16 Paź 2008    Temat postu:

No i nadszedł czas na nowy odcinek. Przyznam, że nie spodziewałam się aż takiego nawału pomysłów w mojej głowie. Chcę, aby fik był dosyć długi, a już wszystko pcham do drugiego parta. Ale pomysłów przybędzie, mam nadzieję. Miłego czytania .


Szybciej...

Cameron dalej stała przed drzwiami i z wahaniem dotknęła klamki. "Proszę" padło już dobre dziesięć sekund temu, a ona poczuła, że cała pewność siebie zdobyta przy rozmowie z panem O'Loyd gdzieś wyparowała. Organy brzuszne zaczęły się splatać, ściskać i kręcić. Bała się. Po prostu czuła strach. Ale weszła.
Siedział na wygodnym, obrotowym krześle, w jednej dłoni trzymając laskę, drugą rytmicznie klapiąc o udo. Jego wzrok wwędrował od góry do dołu.
-Wyniki rentgena -mówiła patrząc w jego niebieskie oczy z lękiem -nie potwierdziły żadnego złamania, zwichnięcia ani nawet lekkiego przesunięcia kości. Problem kryje się gdzieś głębiej... -powiedziała ze smutkiem, słysząc jak dziwnie brzmią ostatnie słowa -Gdzieś w mięśniach. -zakończyła trzeźwo. Gregory House kpiąco uniósł brew.
-Od kiedy jesteś taka pewna siebie? -zapytał po swojemu zbaczając z tematu, szukając okazji do zaczepki.
-Co mam zlecić? -zapytała jakby nie słysząc jego wcześniejszych słów, wciąż wpatrzona w jego oczy. Nie chciała się kłócić, znów sobie uświadomiła, że to nic nie da. House parsknął śmiechem.
-Ucieczka ci nic nie da.
-A tobie gonitwa. -wycedziła, widząc z zadowoleniem, że na twarz diagnostyka wstępuje zdziwienie mieszane z... No właśnie... Z podziwem? A może tylko jej się zdaje?
-Tego jeszcze nie wiem. -powiedział powoli dobierając każde słowo.
-A kiedy się dowiesz? -zapytała. House chwile milczał.
-Gdy dogonię. -uśmiechnął się i wstał gotów zakończyć tę słowną potyczkę. Czuł, że dziewczyna ma szansę wygrać, ale ona też to czuła, więc zagrodziła mu drogę.
-Uważaj, bo po drodze może ci się przytrafić potknięcie, jak Annie. Kilka kroków przed metą. To byłaby szkoda. -uśmiechnęła się zawadiacko i wyszła. Greg ze znudzonym wyrazem twarzy ruszył za nią. Żadne z nich do końca nie było zadowolone z wyników tej rozmowy. Nagle Cameron odwróciła się. House omal na nią nie wpadł. Pisnął i zatrzymał się. Na jej twarz wstąpił rozbawiony uśmiech.
-Tylko nie bądź dla niej zbyt złośliwy, bo jest delikatna. -powiedziała na poważnie.
-Swój broni swego. -uśmiechnął się łobuzersko -Niech się do tego przyzwyczai, tak jak ty.
-Nikt ci nie powiedział, że się przyzwyczaiłam. -mruknęła ze złością. House otworzył szerzej oczy.
-Już nie ryczysz, nie wyznajesz miłości... W czym problem? -zapytał udając przejętego.
-W tobie. -odrzekła -W tym, jak traktujesz ludzi. Nie jesteś od nich ważniejszy. Nie jesteś nawet ociupinę lepszy niż przeciętny człowiek. Jesteś jednym z nas.
-Więc czemu mnie nigdy nie upokorzysz? -zapytał.
-Bo nie jestem tobą. -odpowiedziała i zniknęła za zakrętem. House uśmiechnął się pod nosem i podążył za nią. W myślach krążył mu tylko obraz jej zdecydowanej twarzy.

***

Już z daleka usłyszeli ten dźwięk. Odgłosy ludzkich kroków, krzyki, zduszone wrzaski, bulgotanie, rozmowy, odgłosy płaczu... Coś złego działo się z Annie. Wbiegli na właściwy korytarz. W sali, podczas badania, Annie dostała jakiegoś ataku. Wiła i wyginała się na wszystkie strony, a z ust ciekła jej piana. Lekarze biegali w koło i szukali jakichś narzędzi, które mogłyby pomóc dziewczynce.
-Z drogi! -usłyszeli wrzaśnięcie House'a. Wszyscy usunęli się na bok, a Greg jednym pyknięciem laski otworzył drzwi. Wbiegł do sali i rozpoczął reanimację prądem. Po chwili, gdy ciało dziecka przestało uprawiać gimnastykę artystyczną, wstrzyknął jej coś do żyły i lekarze zawieźli ją do jej szpitalnego pokoju. Po kilku godzinach jej stan się ustabilizował. House odetchnął z ulgą. Nie zdążył jednak w pełni wydmuchać powietrza z płuc, bo drzwi jego gabinetu uległy samozniszczeniu. Jak burza wpadł ojciec Annie, a szybka w drzwiczkach rozprysła się na miliardy kawałeczków. Stanął przed nim dyszący jak groźny byk. House jednak nie sprawiał wrażenia przejętego całym tym zajściem.
-Puka się. -rzekł tylko. Facet głośno tupiąc wrócił do drzwi i walnął w nie pięścią, tak, że wyleciały z zawiasów i powoli łupnęły na ziemię.
-Pasuje? -zapytał ze wściekłością.
-Yhm. -rzekł House -Co pana tu sprowadza?
-Co wy robicie z moją córką? -zapytał z pretensją w głosie -Miała jakiś atak, omal nie umarła! -krzyczał jak oszalały.
-Przez pana też omal nie odwaliła kity. -powiedział Greg ze spokojem w głosie.
-Proszę pana. Moja córka ma talent. Ale talent nie wystarczy, trzeba ćwiczyć. Chcę, aby jak najszybciej wyszła. Odpuszczę jej zawody w tym roku. Będą tylko codzienne treningi po półtorej godzinki. To nie tak dużo. Na prawdę, dla kogoś z jej kondycją...
-Nie.
-Słucham?
-Nie. Ona nie wyjdzie stąd szybko. Możliwe, że wyjdzie dopiero, gdy zamówi pan trumnę.
Faceta wcięło. Stał i wgapiał się w House'a ze zdziwieniem. Potem uderzył pięścią w stół i wyszedł. Greg westchnął błogo i sięgnął po opakowanie czekoladowego puddingu nie pierwszej świeżości.

***

My soul is painted like the wings of butterflies...
Dziewczynka delikatnie ruszała paluszkami w rytm muzyki. Czuła się już lepiej, ale brak czucia przechodził coraz wyżej. Obok jej łóżka, jak matka, czuwała Cameron.
I can fly, my friends!
Cameron spojrzała na nią z czułością. Annie delikatnie się uśmiechnęła, ale nawet to sprawiło jej ból. Cicho odetchnęła.
-Nie czuję stóp. –szepnęła drżącym głosem.
-Zrobiliśmy badania na tym tle i za kilka godzin powinny być wyniki. –uspokoiła ją Cameron, mimowolnie dotykając jej rączki. Annie posmutniała.
-Nie ma sensu. -szepnęła, a w jej oczach pojawiły się łzy -Ja czuję, że umrę. Po prostu to wiem. I cieszę się, bo nie będę musiała biegać... Nie chcę być z tatą! -i wybuchła płaczem. Cameron zaczęła ją uspakajać.
-Czy on jest aż taki zły? -spytała.
-Tak. -powiedziała Annie po chwili, choć sprawiło jej to dużą trudność. Jednak zaraz po tym, jej oczy się uspokoiły, bo zrzuciła z siebie ten okropny ciężar. Wywierana presja, krzyki, płacz po nocach… Tyle chciała opowiedzieć, tyle siły jej do tego brakowało. Jedynie to rozpaczliwe „tak” uwolniło ją od całego ciężaru.
-Bije cię? -zapytała Cam bojąc się odpowiedzi.
Dziewczynka wzruszyła ramionami.
-Czasem... Ale nie mocno. Mimo wszystko to mi sprawia przykrość. -dodała -Jak kiedyś zajęłam trzecie miejsce, trzepnął mnie w głowę i powiedział... Jesteś beznadziejna. Trudzę się dla ciebie, a ty sprawiasz mi zawód.
-Okropność! -rzekła Alison całkiem szczerze i obie usłyszały pukanie do szyby. Pukała laska wyłoniona zza ściany -Muszę iść. -westchnęła i ucałowała dziewczynkę w czółko -Postaram się szybko wrócić.

***

-Ojciec jest nienormalny. -powiedział House -Trzeba pilnować, żeby nie zbliżał się do Annie. –Usiadł na kanapie i westchnął głęboko. Taka biedna dziewczynka… Tak upokorzona. Pierwszy raz od dawna poczuł sympatię dla pacjentki. Była niekochana i odrzucona… Zupełnie jak on kiedyś.
-W porządku, z wielką chęcią. -chlipnęła wzruszona historią małej, Alison -Ona powiedziała, że czasem ją bije. –House wzdrygnął się od razu, gdy do jego mózgu dotarła ta informacja. Czuł pas ojca na swoich plecach i poniżej… Przełknął ślinę.
-Sukinsyn. -syknął -Jak można pastwić się nad kimś słabszym?
-Jak to, nie wiesz? -odparła, a on zamilkł -Lepiej chodźmy do Annie, zobaczyć co się dzieje.
Powoli wyszli, idąc ramię w ramię i nie odzywając się do siebie. Cameron poczuła, że ma obok siebie smutnego i przejętego mężczyznę, a on, że wzruszoną, ale mądrą i zdecydowaną kobietę. Oboje dziwnym sposobem ucieszyli się na tę myśl. Dotarli, a to co zobaczyli wprawiło ich w wielkie zaskoczenie.
Puste łóżko okryte białą, zmiętoszoną kołdrą, w pół leżącą na ziemi, otwarte na oścież okno, oderwany siłą wenflon i kropelki krwi na prześcieradle. I co najgorsze: ani śladu Annie.
___________________
Wystraszeni?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
freelance
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 30 Cze 2008
Posty: 168
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pokoju :P
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:51, 16 Paź 2008    Temat postu:

ja jestem bardziej zainteresowana. opowiadania mnie jeszcze nie wystraszyły.
ale czekam dalej, bo czuję się zaintrygowana

edit: a tak btw., to gdzie podziała się absurdalna Betta?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez freelance dnia Czw 14:51, 16 Paź 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
motylek
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1053
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Capri
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:13, 16 Paź 2008    Temat postu:

piękne aż się wzruszyłam

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BuTtErfly...?.!
Gastroenterolog
Gastroenterolog


Dołączył: 29 Wrz 2008
Posty: 1718
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:16, 16 Paź 2008    Temat postu:

Jejku ale super.....
Ja jestem przejęta tym co będzie dalej, ale zakończenie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betta
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Sie 2008
Posty: 1014
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:29, 16 Paź 2008    Temat postu:

freelance napisał:
a tak btw., to gdzie podziała się absurdalna Betta?


Ma wolne xD. Znaczy się, chciałam napisać coś głębszego, ale niezbyt mi wychodzi ;P.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ana12
Pulmonolog
Pulmonolog


Dołączył: 15 Sie 2008
Posty: 1168
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 6:39, 17 Paź 2008    Temat postu:

wychodzi ci świetnie
bardzo się wzruszyłam, podoba mi się cam w twoim fiku

czekam na dalszy ciąg


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betta
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Sie 2008
Posty: 1014
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:01, 17 Paź 2008    Temat postu:

Dzięki ana
Nasze avki mają wspólną cechę: Patrz na ich miny xD!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
amandi
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 05 Sie 2008
Posty: 954
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:47, 17 Paź 2008    Temat postu:

Wpadłam na chwilę, przeczytałam i padłam z zachwytu . Świetne dialogi, przypadek jak z serialu, a ten facet wywalający House'owe drzwi... nieziemski . Końcówka wzruszająca..wróciły niechciane wspomnienia Grega.. Już nie mogę się doczekać kolejnej części

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wolfgang
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 24 Wrz 2008
Posty: 263
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:16, 17 Paź 2008    Temat postu:

eh, kurczę zapomniałam skomentować
zaszokowała mnie ta ostatnia scena...

a tak ogólnie to powiem "mmm, to było pyszne!"
*oblizuje się*
Kiedy więcej?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:47, 17 Paź 2008    Temat postu:

House widział w tej dziewczynce siebie... i to jest takie wzruszające
Cameron silna, lecz wzruszona historią dziecka - piękne

czekam na kolejną część


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nemedy
Student Medycyny
Student Medycyny


Dołączył: 07 Mar 2008
Posty: 145
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice/ z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:45, 21 Paź 2008    Temat postu:

Lubie filki w które dotycza nie tylko relacji między postaciami, ale także przypadków medycznych. Więc ten doskonale spełnia moja wymagania^^ Fabularnie nie mam żadnych zarzutow akcja rozwija sie ciekawie, a przypadek również jest intrygujacy.
Rzuciło mi sie parę dziwnie zbudowanych zdań w oczy (wybacz zboczenie zawodowe - miałam ostatnio na ćwiczeniach o redagowaniu tekstu). Ot na przykład to:
Cytat:
-Okropność! -rzekła Alison całkiem szczerze i obie usłyszały pukanie do szyby. Pukała laska wyłoniona zza ściany
. Brzmi dziwnie. Lepiejby brzmiało coś w stylu odwrociła sie i ujrzała Grega pukającego w szybe.
Druga sprawa: nie robisz odstępów po myślnikach. Jeśli zapisujesz dialogi powinno to wygladać w ten sposób:
Cytat:
- Nie.
- Słucham?
- Nie. Ona nie wyjdzie stąd szybko. Możliwe, że wyjdzie dopiero, gdy zamówi pan trumnę.

Spacja powinna byc z każdej strony myślnika.
Okej juz sie nie czepiaj. Przypominam jeszcze raz, ze bardzo mi się podobało (odzywki Housa świetne) i czekam na dalszy ciąg.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nemedy dnia Wto 18:46, 21 Paź 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ania
Stażysta
Stażysta


Dołączył: 04 Sty 2008
Posty: 318
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z daleka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:35, 22 Paź 2008    Temat postu:

z niecierpliwością czekam na dalszą częśc

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betta
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 16 Sie 2008
Posty: 1014
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z nienacka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:48, 22 Paź 2008    Temat postu:

Jeej, dziękuję wszystkim . Nemedy, dzięki za rady, postaram się już pamiętać o tych spacjach, bo dotąd nie robiłam odstępów, ale widocznie tak się lepiej czyta . Fajnie, że się podoba, już jutro powinnam napisać kolejną część, a jak nie jutro to w piątek .

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hameron Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 1 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin