Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

The last goodbye [M]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Inne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rory Gilmore
Jazda Próbna
Jazda Próbna


Dołączył: 11 Lip 2011
Posty: 6304
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Westeros
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:01, 15 Wrz 2011    Temat postu: The last goodbye [M]

Cytat:
Oto jakieś takie tam moje wariacje na temat House'a. Pierwsza moja miniaturka, więc proszę o komentarze.
Mamy tu Huddy, Hilsona i Hameronka, więc każdy znajdzie coś dla siebie.



Zweryfikowano przez Rory Gilmore



Gregory House siedział na kanapie w domu swojego najlepszego przyjaciela, Wilsona. Minęło sporo czasu od jego ostatniej wizyty w tym miejscu. Wydawało mu się, że minęło wiele lat od czasu gdy razem dzielili to mieszkanie, które kupili na złość Cuddy.
Wilson siedział naprzeciw przyjaciela i przyglądał mu się uważnie. Sprawiał wrażenie zatroskanego i chyba miał słuszność. Przecież nie od dziś się znali i wiedział, że House nie przyszedłby do niego ot tak sobie, bez celu. No dobra. Może przesadził trochę, ale jednak House wyglądał strasznie. Wydawało się, że od dawna nie spał i był na granicy wykończenia nerwowego.
W zasadzie to nie było się co temu dziwić, gdyż w końcu po odejściu Cuddy, z życia House'a i szpitala, miał problemy z odzyskaniem licencji a nowy dziekan medycyny wcale nie ułatwiał mu zadania.
- Wiesz, Wilson. - odezwał się w końcu House. Wilson spojrzał na niego pytająco. - Nie będę się już starał.
- Starał? O co chodzi? - zdziwił się.
- Chodzi mi o licencję. To bezużyteczne staranie. Ta stara lampucera w życiu się nie zgodzi na moje bycie w szpitalu.
Chwila, Gregory House się poddaje? Od kiedy to?
- House, o czym ty w ogóle mówisz?
- Wilson, to nie ma sensu. - House wstał z miejsca.
- Dokąd to?
- Muszę coś załatwić. - złapał swoją laskę i zaczął zbierać się do wyjścia. - A w ogóle to żartowałem. Rozgniotę ją na miazgę. Nie zostanie z niej nawet popiół. - dodał mściwie.
Wilson się uśmiechnął. To już było bardziej w jego stylu. Poczuł ulgę, że House go znów wkręcił, ale jednak jakieś ziarenko niepokoju w nim zakiełkowało. Nie podobało mu się, że House znów wrócił do vicodinu.
- Nasz poker w piątek jest aktualny? - zapytał by zmienić temat.
- Tak, przyda mi się trochę gotówki od cieniasów. - Greg posłał mu złośliwy uśmieszek a potem wyszedł na ulicę.


***


House pojechał prosto na lotnisko. Miał mało czasu do odlotu jego samolotu do Chicago. Kupił sobie gazetę i rozsiadł się wygodnie w pierwszej klasie. Miał ten komfort psychiczny, że nikt go nie szturcha, nikt nie płacze ani nie stuka w jego fotel. O tej porze nikogo prawie nie było w samolocie. Specjalnie dlatego wybrał nocny lot.

Do szpitala dotarł w przeciągu pół godziny od wylądowania. Nie chciał tracić czasu na hotele, prysznice czy co to tam robią ludzie po podróży. Musiał znaleźć ją. Czuł, że to jest właśnie to co powinien robić. Poza tym w zasadzie dlatego tu przyjechał.
Nie było to takie trudne. Oczywiście była tam, gdzie powinna być, czyli na stanowisku na izbie przyjęć. Oparł się o framugę drzwi i obserwował ją. Ruch był mały, więc miał idealny punkt widokowy. Znów wróciła do brązu, zauważył. Włosy miała spięte w kitkę a jej poskręcane pukle połyskiwały delikatnie w świetle jarzeniówek.
W końcu go dostrzegła.
- Co tu robisz, House? - zapytała. Nie uśmiechała się. W zasadzie nie miał jej co winić. Kiedy ostatni raz się widzieli to oskarżała go o rozpad jej małżeństwa.
- Witaj, Cameron. Przyjechałem na zwiady. - wyjaśnił pokrętnie,
- Nie powinno cię tu być. - odwróciła się by odejść.
- On wciąż cię kocha. - powiedział zanim odeszła.
- Słucham? - nie spojrzała na niego, ale się zatrzymała.
- Chase. Wiem, że minęło już tyle czasu, ale ja się myliłem. Wasze małżeństwo powinno być na zawsze. Masz jeszcze czas by to odkręcić. - z tymi słowami odwrócił się i opuścił szpital.
Zanim Cameron odzyskała mowę, jego już nie było.


***


Wiedział, że mieszka gdzieś niedaleko. Słyszał pogłoski, że zahaczyła się w lokalnym szpitalu jako administratorka. Nie chciał jej oglądać w szpitalu. Nie chciał z nią rozmawiać. Wiedział, że jak tylko go zobaczy to każe go aresztować.
Sam przed sobą nie chciał się przyznać, że ją kocha. Że tęskni, że jej pragnie. Że chce się budzić przy niej i zasypiać. Że chce wychowywać z nią jej córkę.
Tymczasem stał w cieniu drzewa, które rosło prawie naprzeciw jej domu. Widział zapalone światło, w końcu jeszcze panował półmrok.
Nie odczuwał zmęczenia, mimo nieprzespanej nocy.
Drgnął kiedy otworzyły się drzwi. Wyszła Cuddy razem z Rachel. Podeszły do samochodu i mała po chwili wskoczyła na tylne siedzenie.
House pomyślał, że Cuddy nigdy nie wyglądała piękniej. Chciał tak bardzo do niej podejść i ją przytulić.
Wtedy otworzyły się drzwi i wyszedł mężczyzna ubrany jedynie w koszulkę i bokserki.
Lucas.
Cuddy podeszła do niego i pocałowała go. Nie słyszał o czym rozmawiali, ale wyglądali na bardzo zakochanych i szczęśliwych. House powoli wycofał się i odszedł by nie patrzeć na szczęśliwą rodzinkę.


***


Usiadł w fotelu. Załatwił co miał załatwić i czuł się spełniony. Spojrzał na pudełko vicodinu w swojej ręce. Nalał sobie whiskey do szklanki i zaczął łykać tabletkę jedną po drugiej i popijał je alkoholem. Nie obchodziło go już nic a w trakcie pochłaniania wielkiej ilości tabletek przeszły mu wszystkie uczucia.
Może to i dobrze? Pomyślał zamykając oczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
piłeczka Haus'a
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 17 Sty 2010
Posty: 249
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Pomorskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:56, 23 Wrz 2011    Temat postu:

W koncu, bo bardzo długim czasie, zebrałam się w sobie i skomentowałam. Zauważyłam, że się ostatnio rozleniwiłam w pisaniu tych postów, tłumacząc się tym, że jestem zmęczona po szkole. Czas to zmienić. miniaturka, jak najbardziej mi się spodobała, lekka, dosyć krótka, przyjemnie się ją czyta.
Miło znaleźć coś, co łączy w sobie wszystkie trzy najważniejsze shipy i jest na tyle uniwersalne, że przyczytają to wszyscy. A przynajmniej powinni.
Cytat:
Usiadł w fotelu. Załatwił co miał załatwić i czuł się spełniony. Spojrzał na pudełko vicodinu w swojej ręce. Nalał sobie whiskey do szklanki i zaczął łykać tabletkę jedną po drugiej i popijał je alkoholem. Nie obchodziło go już nic a w trakcie pochłaniania wielkiej ilości tabletek przeszły mu wszystkie uczucia.
Może to i dobrze? Pomyślał zamykając oczy.

Koniec jak najbardziej odpowiedni, a Greg w koncu spokojny. O to właśnie chodzi, może taki los zgotują mu scenarzyści? Kto wie...
Wspomną tylko nawiasem, że nie wiem, jak to się dzieje, ale zawsze trafiasz w ciekawe opowiadania. Widać, że masz dobry gust fanfickowy.

Piłeczka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rory Gilmore
Jazda Próbna
Jazda Próbna


Dołączył: 11 Lip 2011
Posty: 6304
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Westeros
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:05, 23 Wrz 2011    Temat postu:

Hej, dzięki Fajnie, że Ci się spodobało. Ten fik mi się przyśnił i rano siadłam i go napisałam sobie. Niekoniecznie było w tej kolejności, ale jest jak jest Cieszę się, że chociaż Ty skomentowałaś

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Inne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin