Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Szczęście po 16 latach [NZ]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Przechowalnia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
flippi
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 08 Sty 2011
Posty: 16
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:03, 08 Sty 2011    Temat postu: Szczęście po 16 latach [NZ]





To mój pierwszy fik. Proszę o KOMENTARZE. Sorry za błędy.


Szczęście po 16 latach


- House, Cuddy cię szuka.-powiedział zdyszany Chase.
-Czego ona znowu chce?- House z miną pt. ,,jeśli nie powiesz co wiesz to źle się dla ciebie skończy" odwrócił się do podwładnego.
-A skąd ja mam wiedzieć! Kazała ci tylko powiedzieć że masz do niej przyjść. Natychmiast!- wydusił z siebie australijczyk, czekając na odpowiedź szefa.
-Dobra, idę więc do tej diablicy.- mówiąc to, zaczął iść w stronę gabinetu wrednej, ale pięknej administratorki szpitala.
Gdy szedł do niej zastanawiał się co ta kobieta od niego chce i dlaczego tak na niego wpływa. Podchodząc do drzwi usłyszał jak jego szefowa kłóci się z kimś, postanowił nie opuścić takiej okazji do szantażu.Wszedł jak zwykle bez pukania, nikt go nie zauważył. Cuddy stała bokiem do niego obok kanapy i była zajęta wrzeszczeniem na jakiegoś wysokiego, nastoletniego bruneta:
-Brian nie możesz wyjść na tą imprezę!- pierwszy raz widział dziekankę tak bezradną.
-Mogę nie mam zamiaru się ciebie słuchać! Do widzenia! - House'a zaskoczyła odzywka chłopaka, postanowił wkroczyć do konkursu na najlepszą ripostę:
- Dzień dobry Cuddy! I witam ciebie Hawk! -powiedział to wprost w tak bardzo podobne do swoich oczy.
-House przymknij się!- odezwała się administratorka
- No nie wiedziałem, że zatrudniasz kaleki w tym szpitalu!- odpowiedział Brian, pełnym pogardy głosem do House'a.
-A ja nie wiedziałem, że masz hip-hop-owskie towarzystwo Cuddy! Nie miałem pojęcia, że masz pokolenie Hawk'a przy sobie!- odciął się diagnosta.
-Idiota!
-Dupek!
-Przymknijcie się oboje!- niemalże wykrzyczała dziekanka pozostawiając dwójkę w szoku i ciszy.- Brian wyjdź! House zostań!
-Idę na imprezę!- odpowiedział Brian wychodząc z pomieszczenia i trzaskając drzwiami.
- Uuh! Cuddy niezłego masz kompana. Powinszować!- zadrwił diagnostyk
-Zamknij się!
-Ktoś jest w złym humorze, po kłótni z siostrzeńcem tak?- śmiał się House
-Jeszcze jedno słowo, a cię zabiję!
-Nie potrafisz wychowywać dzieci!
-To nie mój siostrzeniec!
-To kto?- zapytał umierający z ciekawości House, ponieważ nie wiedział komu Cuddy pozwala się tak do siebie odzywać. Administratorka nie mając już siły szczerze odpowiedziała:
- To nasz syn!- uśmiech zniknął z twarzy House'a zmieniając się w zaskoczoną minę.
-Chyba ci się pomyliło to twój syn?
-Nie. To też twój syn.
-Ale jak to?- diagnosta stał jak wryty patrząc się na panią administrator wzrokiem pełnym przerażenia
-Pamiętasz jak przespaliśmy się na studiach- diagnostyk skinął głową- następnego dnia ty wyjechałeś, a jak się okazało 2 miesiące później ja wtedy zaszłam z tobą w ciążę. Nie zadzwoniłeś przez 2 dni więc zmieniłam numer i nie powiedziałam ci o tym. A jeszcze masz też drugiego syna nazywa się David ma 7 lat. Nie pytaj się o nic więcej!- Cuddy opadła na kanapę zakrywając oczy rękami. House powoli odtwarzał słowa administratorki, gdy zdołał przyswoić słowa że został ojcem spojrzał na nią i rzucił na odchodnym:
-Przepraszam.- i wyszedł. Zdumiona pani administrator odchyliła głowę by zobaczyć tylko zamykające się drzwi.
*
Obydwoje wyszli z pracy punktualnie- on o 5, ona o 6. Cuddy gdy tylko przekroczyła próg domu zrobiła kolację młodszemu synowi i poszła do sypialni. Tam zastanawiała się nad swoim życiem Może powinnam wcześniej powiedzieć House'owi o ich synach? Może wtedy Brian by się zmienił? Może rzeczywiście źle ich wychowuje, za bardzo rozpieszcza a im tylko brakuje ojca? Z tymi myślami usnęła.
Natomiast House wziął butelkę burbonu i chciał się upić. Chciał powiedzieć jej że zadzwonił do niej 3 dni później i nikt nie odbierał, że go wyrzucili, a nie że uciekł; ale nie zrobił tego, wyszedł. Dowiedział się skąd Brian ma niebieskie oczy i przypomniał sobie noc z Cuddy 7 lat temu na zjeździe absolwentów gdy minimalnie za dużo się napili. Postanowił, że chce zapoznać się ze swoimi dziećmi i może tym ruchem da do zrozumienia Cuddy , że ją bardzo kocha. Ustalił , że jak Brian przyjdzie do szpitala to z nim porozmawia taki miał plan najwyżej wszyscy go znienawidzą i wtedy się wyniesie.I tak usnął.
*
Następnego dnia House po wejściu do szpitala od razu udał się do swojej szefowej:
-Cześć Cuddy musimy porozmawiać... w 4 oczy- tu zwrócił się do pielęgniarki, która posłusznie wyszła.- Chcę poznać swoich synów!- zdziwiona ale wściekła administratorka odpowiedziała:
-Co???! Wystarczyło ci powiedzieć że masz dzieci i ty od razu chcesz się nimi opiekować! Jakoś sobie bez ciebie radziliśmy nie jesteś nam potrzebny!
-Naprawdę wczoraj widziałem jak Brian się do ciebie odzywa.Naprawdę świetnie sobie radzicie!- powiedział głosem pełnym ironii- Brawo!
-Nie twoja sprawa!
-Jednak moja. Wczoraj się dowiedziałem że mam 2-óch synów i ty z jednym sobie nie radzisz, chcę tylko pomóc.- po długiej chwili gdy ona się zastanawiała a on wyczekiwał i w końcu chciał wyjść dziekanka się odezwała:
-Zaczekaj, masz rację! Może oni rzeczywiście potrzebują też ojca ale wątpię czy przekonasz Briana.
- Najwyżej mnie znienawidzi. To cześć!
-Dziękuję!- odpowiedziała Cuddy, nie wierząc w House'a, którego miała przed sobą przed chwilą.
O 18 Cuddy pojechała do domu natomiast House diagnozował umierającego chłopaka:
-Bolerioza.- powiedziała 13
- Nie ugryzł go kleszcz!
-Ale wszystkie objawy na to wskazują!
- Bolerioza jest od ukąszenia kleszcza!
- Rak trzustki!- dodał Kutner
-Być może, zróbcie wszystkie potrzebne badania. Jazda!
On natomiast usiadł w fotelu i wpatrywał się w tablicę gdy weszła Cameron:
-Syn Cuddy Brian leży na ostrym dyżurze brał udział w wypadku ma złamane kości i wstrząśnienie mózgu.
-No i?
-Myślałam że cię to zainteresuje?
-No dobra tylko nie dzwońcie do Cuddy!
-Ok!
Gdy zobaczył swojego syna poobijanego postanowił że się nim zajmie:
- Zajmę się nim.- zaskoczona Allison odpowiedziała:
-Dobrze.- i wyszła
Zaczął grać na gameboy'u po godzinie Brian się obudził:
- Co tu robisz kulawy?
-Jednak pamięć krótkotrwała ci wróciła.
-A co mi się stało?
-Miałeś wypadek, masz złamane rękę w łokciu i piszczel, a oprócz tego masz wstrząs mózgu.
-Ok. A co ty robisz tutaj? Jest dużo innych lekarzy.
-Mam takie prawo.
-AHA, i może mi powiesz że jesteś moim ojcem?
-No właśnie.- chłopakowi znikł uśmiech z twarzy
-Ty jesteś moim ojcem!- wykrzyczał Brian
-Tak.- chłopak wściekł się
- Ty sukinsynu! Jak mogłeś zostawić mamę! Odejdź od mnie!
-Nie zrobię tego! Daj mi się wytłumaczyć!
-Nie chcę cię słuchać!- kłótnię przerwał dzwonek telefonu Briana na którego wyświetlaczu widniał napis mama:
-Odbierz i powiedz jej że zostajesz u kolegi na imprezę nic ci nie jest rozumiesz! -Powiedział groźnie diagnosta jego syn go posłuchał:
-Cześć!.... nie nie będzie mnie w domu ....zostaję na imprezie u kolegi cześć!- i rozłączył się
-Teraz posłuchaj!- powiedział House- Nie wiedziałem że woja matka jest w ciąży, rektor wyrzucił mnie z akademika gdy zadzwoniłem do niej 3 dni później nikt nie odbierał. Wczoraj się dowiedziałem że jestem ojcem twoim i Davida. Gdybym wiedział że mam dzieci to bym was nie zostawił więc teraz mi wybacz i daj rękę na zgodę!
- Obiecaj że nie zostawisz Davida i mamy na lodzie.
- Obiecuję!- House wyciągnął rękę do syna, a ten ją uścisnął.
- Dzięki..... tato.-powiedział Brian, a House'owi zrobiło się ciepło w środku
-Nie ma za co jestem to wam winien! Dobra trzeba zadzwonić do Cuddy że miałeś wypadek.-House wyszedł z sali i wybrał numer do szefowej:
-Cześć! Tu House, Brian miał wypadek ma połamane kości i wstrząs mózgu.... ale ja nie nadaję się na opiekunkę..... dobra za miesiąc bez przychodni oczywiście, za chwilę będę.- to mówiąc rozłączył się i ubrał się w kurtkę i wsiadł na motor. Po 5 minutach był już przy domu Cuddy.
- Gdzie ten mały?- odezwał się diagnosta do administratorki.
-Już idzie. David!
-Tak mamo?- odpowiedział chłopiec
-Chodź szybciej musisz kogoś poznać.
-Już idę!- oczom House'a ukazał się on sam tylko 33 lata młodszy. Cuddy stała i z uśmiechem patrzyła to na House'a to na ich syna bardzo do niego podobnego i w końcu się odezwała:
-David, to twój tata.- mówiąc to wskazała na Gregorego, który po chwili otrząsnął się z szoku i wyciągnął rękę do chłopca który ją uścisnął i dodał:
-Cześć David!
-Dobry wieczór!- House zdziwił się bo ten mały w ogóle nie był podobny do starszego brata. Do rzeczywistości przywrócił go głos dziekanki.
-Przypilnuj Davida z góry dziękuję.- i odjechała. House spytał się syna:
-No dobrze, mama nas zostawiła więc jedziemy do mnie. Chciałbyś się przejechać motorem?
- Tak, bardzo! -odpowiedział z radością David
- No to masz szansę, tylko nie mów nic mamie ok?
-Jasne. -W tym samym czasie House wyjął drugi kask podał go chłopcu.
-Wskakuj!- Diagnosta posadził małego przed sobą i ruszył. Po 10 minutach razem wchodzili do mieszkania lekarza.
-No to co będziemy robić? Pogramy na playstation czy pooglądamy TV?
-Pogramy na playstation.
-Dobra. Jutro sobota, nie idziesz do szkoły, więc u mnie nocujesz. Na początku musimy iść do sklepu, kupić jedzenie i potem gramy ok?
-Ok!- wyszli. Potem świetnie się bawili.
*
Sobota. Godzina 18.15.
-House, otwórz te cholerne drzwi!- Cuddy od kilku minut stała pod mieszkaniem diagnostyka czekając, w końcu on otworzył:
-O dr.Cuddy miło mi cię widzieć! David rusz się! No i co z Brianem?
- Ty się martwisz?
-Nie, pytam co z nim?
-Jutro wychodzi.- diagnosta skinął głową, a po chwili David wyszedł i pożegnał się z ojcem. Cuddy z synem odjechała samochodem, a House rozmyślał jak fajnie jest spędzać czas z dzieckiem, myślał że może się zmienić z chamskiego dupka w zwykłego dupka.
*
-Mamo, tata jest super!- powiedział David wchodząc do domu.
-Tak? A dlaczego? -zapytała administratorka z niedowierzaniem
- Na początku przewiózł mnie motorem, potem zrobiliśmy pizzę, sami, potem graliśmy na playstation i ogólnie było fajnie!- odpowiedział mały.
-Coo?? Przewiózł cię na motorze!- wykrzyczała wściekła dziekanka
-Upss! Miałem nie mówić.
-Niech tylko go spotkam, to nie wyjdzie żywy!
-Ale tata mnie trzymał żeby się mi nic nie stało.
-To co, miał tego nie robić!
-A kiedy wraca Brian?- Chłopiec postanowił zmienić temat.
-Jutro.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez flippi dnia Nie 10:15, 09 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
paulinka11133
Rezydent
Rezydent


Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 468
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:56, 08 Sty 2011    Temat postu:

Haha, świetne!
Ciekawy pomysł, pisz dalej. Jestem ciekawa jak House poradzi sobie w roli ojca a tym bardziej jak House poradzi sobie z Cuddy To już trudniejszy orzech do zgryzienia.
David wydaje się być mądrym chłopakiem, mądrzejszym jak swój wiek. Brian ma trudny charakter, ale dogada się z House'm. Małymi kroczkami...
Czekam na kolejną część, oby już niebawem się pojawiła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flippi
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 08 Sty 2011
Posty: 16
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:27, 09 Sty 2011    Temat postu:

Kolejna część. Proszę o komenty, bo nie mam pojęcia czy pisać dalej! Wszystkie uwagi mile widziane! Pozdro





- Nie jestem głodny, zjadłem u taty. To idę do swojego pokoju.- mówiąc to powoli zaczął wychodzić z kuchni, zostawiając zdziwioną matkę.
*
Kilka dni później House stał przed domem pani administrator i czekał aż ktoś mu otworzy. Po krótkiej chwili zza drzwi wyjrzała dziekanka:
-Cześć!
-Cześć House co ty tu robisz?
-Przyszedłem po chłopaków.- patrzył na zdziwioną Cuddy z uśmiechem na ustach- Nie mów że David ci nic nie powiedział?- administratorka pokręciła przecząco głową i zapytała:
-Powinieneś dostać za jazdę na motorze a ty ich gdzieś zabierasz. Gdzie idziecie?
-Z Wilsonem mamy jeszcze 2 bilety na monster trucki więc umówiłem się z nimi że dzisiaj idziemy. Mówiłem, że ci pomogę, będziesz miała czas dla siebie.- to wyznanie kompletnie zaskoczyło Cuddy, która po chwili dodała:
-No dobrze. David! Brian! Ubierajcie się, ojciec po was przyszedł! ..... A ty House chyba naprawdę się zmieniłeś, nie doceniałam ciebie i dziękuję!
-Nie mam pojęcia, spodobało mi się spędzanie czasu z nimi!- po krótkiej ciszy doszli do nich ubrani chłopcy i wszyscy mężczyźni z tej czwórki wsiedli do samochodu.
Natomiast pani endokrynolog otworzyła wino i zatopiła się w swoich myślach. Rozmyślała o Hous'ie. Może on rzeczywiście będzie dobrym ojcem? Widać że się bardzo stara. Myślała że on zmienił się dla niej, aż do dzisiaj. Nadal go kocha, a teraz częściej wyobraża sobie to, że mogli być parą. Dziekanka szybko odsunęła jednak od siebie te myśli i włączyła telewizor.
Po 2-óch godzinach pozostała trójka wróciła. House odszedł zanim pani administrator zdążyła dojść do drzwi. Zasmucona Cuddy jeszcze przez jakiś czas wpatrywała się w okno za którym stał samochód James'a.
*
Tymczasem w aucie Wilsona.
-Myślałem że weźmiemy kogoś z twoich podwładnych na ten pokaz, a nie synów Cuddy.- powiedział Wilson.
- To ty wiedziałeś że ona ma synów i nic mi nie powiedziałeś!- wykrzyczał wściekły diagnosta.
-Nie wiedziałem że cię to zainteresuje. Raz przyjechałem do niej po zgodę do domu a tam otworzył mi 16-letni chłopak. I wtedy się dowiedziałem, ale nadal nie odpowiedziałeś na pytanie.- usprawiedliwiał się onkolog.
-Po prostu tak mi się zachciało. Chciałem od nich wyciągnąć informacje o Cuddy.
-Kłamiesz! Świetnie się z nimi bawiłeś! Nie ukryjesz nic przede mną!- odpowiedział uradowany James.
-A może nie chcę mówić!
-Gadaj bo nie dam ci lunchu!- Wilson próbował być groźny
-Jimmy dasz, na pewno dasz.- diagnostyk się uspokoił.
-Proszę powiedz!
-Teraz prosisz, a wcześniej groziłeś, nie wiem czy mogę. Muszę zadzwonić do zielonego telefonu z informacją o groźbie.
- Proszę powiedz!- onkolog zmienił prośbę w błaganie
-Nie!- stanowczo zaprzeczył House
-Powiedz nie bądź tchórzem!
-Nie!
-Nie będziesz musiał oddawać mi tej stówy z przed 2-óch miesięcy!- ta odpowiedź ucieszyła House'a do tego stopnia że się zgodził. Diagnosta opowiedział przyjacielowi o tej całej sytuacji, który z powodu takich wiadomości o mało nie spowodował wypadku. Potem lekarze poszli do mieszkania nefrologa gdzie otworzyli butelkę szkockiej i zaczęli rozmawiać( House oczywiście pod wpływem alkoholu):
-Ja tobie mówię, że ona cię kocha!- onkolog uświadamiał przyjacielowi, że ten się myli.
-Ach tak! Znalazł się znawca! To, że miałeś 3 żony nie oznacza, że wiesz wszystko! Zaprzepaściłem u niej szansę po wspólnej nocy na studiach!
-Ale później jeszcze znaleźliście się razem w łóżku!
-Po alkoholu!
-Nie wszystko stracone! Stań się dla niej milszy, bo potem może być za późno.
-Czyli?- Wilson załamał się.
-House ty kretynie! To znaczy, że masz zacząć pracować w przychodni, przynosić mniej pozwów. Inaczej ona znajdzie kogoś, a ty zostaniesz sam idioto!
-Na pewno nie będę pracować w przychodni! Wybij to sobie z głowy! Inne rzeczy tak, to nie! -po tych słowach Jimmy wyszedł z hukiem, z mieszkania diagnostyka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
paulinka11133
Rezydent
Rezydent


Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 468
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:04, 09 Sty 2011    Temat postu:

Hej

Przeczytałam i powiem że fajne.
Mogę podpowiedzieć, żebyś dorzuciła tu inne postacie aby wykroczyć z tego typowego schematu (tajemnica-->nowina-->przeanalizowanie życia i sytuacji --> staranie się o drugą osobę --> happy end). Wprowadź tutaj jakieś postronne osoby typu rodzice Cuddy czy House'a czy jakąś ładną panią czy pana coś żeby było coś oryginalnego. Jak na razie wszystko jest ok, pisz dalej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
a_cappella
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 25 Wrz 2009
Posty: 841
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:14, 09 Sty 2011    Temat postu:

flippi napisał:
Proszę o komenty, bo nie mam pojęcia czy pisać dalej!

Czyli jeśli spotkasz się ze słowami krytyki, to przestaniesz pisać, zamiast starać się podszkolić?

Zacznę może od strony technicznej - już na pierwszy rzut oka widać, że masz problem z zapisem dialogów: powinnaś albo przyjrzeć się kilku poprawnie zapisanym tekstom, żeby zobaczyć, gdzie robisz błędy, albo po prostu poprosić o pomoc betę. Interpunkcja również leży i kwiczy. A na końcu zdania stawia się kropkę - to też jeszcze Ci uciekło w paru miejscach.

Co do pomysłu - nie jest, powiem szczerze, ani zbyt oryginalny, ani powalająco zrealizowany. Całość jest, jak już zauważyła moja poprzedniczka, dosyć schematyczna, poza tym właściwie nie ma żadnego, powiedzmy, "budowania atmosfery". I... jakoś trochę nie widzę tej całej sytuacji. House dowiaduje się, że ma dzieci, w przypływie wspaniałomyślności postanawia się nimi zajmować (a one z kolei witają go od razu z otwartymi ramionami), Cuddy bez mrugnięcia okiem przyjmuje, że się zmienił i będą radosną rodziną, tak? Yyy, wybacz, ale do mnie to nie przemawia.

Jeszcze jedno - dziekanka to raczej potoczna nazwa urlopu dziekańskiego, a nie luźno brzmiący wyraz pokrewny do funkcji Cuddy, przynajmniej tak mi się wydaje. :>

Mam nadzieję, że to przemyślisz. Powodzenia życzę w dalszym pisaniu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flippi
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 08 Sty 2011
Posty: 16
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:00, 11 Lut 2011    Temat postu:

Dzięki za uwagi, na pewno z nich skorzystam. Są ferie, więc może coś napiszę. I mam pytanie, czy mam pisać dalszy ciąg fika?
Proszę o odpowiedzi.
Pozdrowionka! ;*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
paulinka11133
Rezydent
Rezydent


Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 468
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:40, 11 Lut 2011    Temat postu:

flippi napisał:
I mam pytanie, czy mam pisać dalszy ciąg fika?


I to jak najszybciej!!
Skoro masz ferie, to liczę na kolejną część może nawet i dziś
Pozdrawiam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
flippi
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 08 Sty 2011
Posty: 16
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:01, 14 Lut 2011    Temat postu:

Witam ponownie! Udało mi się coś wyskrobać.

Dziękuję paulince11133 za słowa otuchy i uwagi. Dzięki Tobie wiem że ktoś nadal to czyta.
To zapraszam do czytania! Na razie krótko, brakuje mi wena.







Mijały tygodnie. Cuddy nie mogła się nie zdziwić, z powodu zachowania House'a w stosunku do niej. Na początku były tylko 2 pozwy, a nie 5, w ciągu tygodnia. Potem zjawił się na urodzinach Davida, przynosząc mu playstation, a ostatnio zaczął się nawet dogadywać z Brianem, co było dla niej szokiem. Jej starszy syn, po ostatnim spotkaniu z ojcem, nie przychodzi pijany do domu. Dzisiaj chciała mu za to podziękować, ale dotąd nie mogła go znaleźć. Postanowiła zapytać przechodzącego obok Foremana:
-Dzień dobry dr.Foreman!
-Dzień dobry! - odpowiedział zaskoczony Eric.
-Nie widziałeś gdzieś House'a?
-Jakieś 3 godziny temu zadzwonił do niego jego brat i jak dotąd go nie ma.
-House ma brata?? - odparła zdziwiona Cuddy.
-My też nie wiedzieliśmy. On również wydawał się zaskoczony.- rozmowę przerwał im, obiekt tej rozmowy:
-Cuddy możemy porozmawiać?
- Tak.- i odeszli od neurologa.
-Jak się na pewno już dowiedziałaś mam brata. Zadzwonił do mnie po to żeby powiedzieć, że mój prawdziwy ojciec zmarł.
- Wyrazy współczucia.
-Nie ma po co i tak go nie znałem. Ale teraz ważniejsze, okazało się że był on właścicielem jakiejś hiszpańskiej firmy. Zostawił mi dom nad morzem śródziemnym niedaleko Barcelony, nie mam pojęcia, ale on chyba był milionerem. Wiesz zaskoczyło mnie to więc pojechałem do mojego brata do Bostonu.
-To wspaniale.
-No. Chcesz jechać ze mną na wczasy do Hiszpanii, a jak pojedziesz to zabierzemy chłopaków!
-Nie mogę mam szpital na głowie!
-No weź! Odpoczniesz!
-Nie wiem.
-Obiecuję, że nie będę ci przeszkadzać!
-Nie wiem.
-To jedziesz.
-Ale...-jego już nie było.
*
Następnego dnia po pracy tak jak obiecał, przyszedł do jej domu.
-No to jestem! Wpuścisz mnie?- zapytał się House administratorki.
-Tak wchodź!- dziekanka przepuściła diagnostę w drzwiach i poszła za nim do salonu.
-Rozumiem że nie zmieniłaś zdania?
-Nadal uważam, że to nie jest dobry pomysł.
-Dlaczego?
-Ja mam szpital.
-Chłopcy się ucieszą? - zrobił minkę zbitego psa, a ona zmiękła.
-Ok.
-To dobrze! Ten domek ma 4 pokoje, kuchnię, 2 łazienki, salon, samochód i jadalnię, dodatkowo piękny ogród.
-Samochód?
-No! To tak rozmyśliłem że pojedziemy w wakacje czyli za 2 tygodnie mam zamawiać bilety?
-Jak chcesz.
-No to powiedz chłopakom ja spadam! Cześć!
-Cześć!
*
2 tygodnie później. Wszyscy czworo wyszli z samolotu i pojechali taksówką do El Vendrell (miejscowości niedaleko Barcelony).
- Jak tu pięknie! - zachwycała się pani administrator.
-Ładniej będzie tam, gdzie mamy dom. - dopowiedział diagnosta
Po 10 minutach byli pod pięknym ceglanym domem, otoczonym wspaniałym ogrodem.
-Miałeś rację! Tu jest przepięknie! - powiedziała Cuddy.
-No! - dodała pozostała trójka.
Po chwili wszyscy poszli do swoich pokojów. House jako pierwszy wyszedł na taras.Widok był zniewalający. Zachodzące słońce odbijało się w błękitnych falach morza. Jego dom stał 100 metrów od plaży. Postanowił tam pójść.Pięć minut później stał już na złotym piasku, kiedy ktoś go zapytał:
-El Señor es nuevo en esta lista? [Pan jest tu nowy?] - zapytała po hiszpańsku piękna brunetka.
-Tak. Umie pani mówić po angielsku nie znam hiszpańskiego?- powiedział diagnosta.
-Tak. Myślałam że jest pan Hiszpanem.
-Przyjechałem na urlop. Przyszedłem się przejść.
-Pan jest stąd? - mówiąc to wskazała na jego dom.
-Tak?
-Wiedziałam, że ktoś się tam wprowadził. Pan jest synem Fernanda?
-Tak.
-Miło mi pana poznać Maria Casillas. Opiekowałam się pana ojcem.- kobieta podała rękę lekarzowi, a ten ją uścisnął.
-Mi również. Gregory House.- sam nie wierzył w to co mówił, ale dla takiej kobiety wszystko.
Te dwie osoby obserwowała z tarasu administratorka, która postanowiła obejrzeć zachód słońca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
paulinka11133
Rezydent
Rezydent


Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 468
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:34, 14 Lut 2011    Temat postu:

Fajne, tylko dlaczego przerwałaś teraz.
Niesprawiedliwe!!
Dodaj jeszcze dziś kolejną część, proszę :>
Świetne, na prawdę świetne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
justykacz
Groke's smile
Groke's smile


Dołączył: 16 Mar 2008
Posty: 1856
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 47 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 17:23, 16 Lut 2011    Temat postu:

Od strony technicznej i gramatycznej dużo błędów, ale nie jest to coś, co trudno zmienić

Co do fabuły to szacun:P

"Moda na sukces" to małe piwo przy Twoim fiku


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Szpilka
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 255
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 1:22, 17 Lut 2011    Temat postu:

Widziałam ten fik już dawno, ale gdy otwieram coś i rzuca mi się w oczy zwrot "sorry za błędy" to sorry, ale zazwyczaj dalej nie zaprzątam sobie tym głowy. Zwłaszcza, gdy już w pierwszym zdaniu owe błędy wyłapuję. Ktoś mi jednak powiedział "Przeczytaj to", a że są osoby, których zawsze się słucha więc przeczytałam.

Strona techniczna leży i kwiczy. Po pierwszym rozdziale przestałam zwracać uwagę na źle zapisane dialogi, bo coś zaabsorbowało moją uwagę, ale o tym dalej. Jest jedna rzecz, której nie pojmuję i chyba nigdy nie pojmę... niestety. Jak można pisać opowiadanie nie posiadając umiejętności zapisów dialogów? O.o To nie jest zbyt trudne. Może na początku się takie wydaje, ale później jest już ok. To zaledwie kilka zasad, które warto pamiętać. Te błędy naprawdę... hm... powiem najdelikatniej, przeszkadzają w czytaniu. Po drugie cyfry zapisywałabym raczej słownie. Inaczej to brzydko wygląda, nieciekawie się czyta i ogólnie doprowadza do szału (Trzynastka jak "13" to już w ogóle przegięcie). Interpunkcja to stanowczo nie moja działka, ale nauczyłam się już, że przecinki stawia się przed np. "że" (akurat teraz rzucił mi się w oczy taki błąd). No i kropka... hm... masz tendencje do stawianie kropki po zdaniu i bez spacji zaczynania kolejnego. To błąd, którego należy sie pozbyć. I tak na marginesie... Word podkreśla takie rzeczy fajową czerwoną kreską. Wystarczy kliknąć na oznaczony pięknie wyraz prawym przyciskiem myszki i wybrać poprawną wersję lub samemu ją stworzyć. To proste;) Co więcej odnoszę wrażenie, że cały ten teks jest krzyczany. Za dużo wykrzykników. Większość jest zbędnych. Odmiana wyrazu "hip-hop"... "hip-hopowskie towarzystwo" nie brzmi zbyt fajnie. Chyba lepiej byłoby "hip-hopowe". Później wyrazy typu mi/mnie. Niby to samo, a jednak nie. "Mnie" stawia się zawsze na początku zdania, "mi" w środku. Popatrz, nawet lepiej brzmi, prawda?

O, teraz mój ulubiony punkt programu - logiczność. No to jedziemy od początku. A na początku miałam nieodparte wrażenie, że już gdzieś czytałam coś takiego... no ale to zostawmy z boku. W każdym razie kłótni nie skomentuję, bo miałam deja vu. Później Cuddy ni z gruszki ni z pietruszki wykrzykuje "Masz dziecko!". Myślę, że miałam podobną minę do House'a, gdy to przeczytałam, ale chyba z innych powodów.

Nie zadzwoniłeś przez 2 dni więc zmieniłam numer i nie powiedziałam ci o tym. A jeszcze masz też drugiego syna nazywa się David ma 7 lat. powiedziała mimochodem Cuddy i poszła kupić chleb i masło Yhm... wiesz, dla jaj napisałam nawet do kogoś, żeby nie zmieniał swoich numerów, gdy nie odezwę się przez taki szmat czasu jakim są dwa dni! Dwa dni? Jaka dorosła kobieta zmieniałaby numer tylko dlatego, że gościu, z którym się przespała nie zadzwonił przez dwa dni? O.o A po co zmienić numer skoro nie dzwoni? To nie ma sensu. A to drugie zdanie powaliło mnie na kolana. Napisane tak jakby dodała, że jutro jedzie z synem na piknik, więc nie może wpaść na obiad do House'a. Kolejny problem logiczny - jakiego trzeba by mieć pecha, żeby przespać się z kimś dwa razy i dwa razy zajść w ciążę?

Dalej, hm, dzieciaki łatwo przyjęły, że nagle mają tatusia. Szkoda, że w życiu to tak nie funkcjonuje. Ilu ludzi byłoby szczęśliwszych! I... co to za matka, która dowiedziawszy się, że jej syn leży połamany, po wypadku w szpitalu czekałaby w domu na człowieka, któremu kazała zostawić jej chore dziecko samo? No dodatek w biegu przedstawia małemu chłopcu obcego faceta mówiąc niemalże "Skarbie, to twój tatuś. Bawcie się dobrze. Musze lecieć.". Co więcej chłopiec jest zauroczony nowo poznanym nieznajomym i od razu mówi do niego "tato". House to kompletnie nie jest House.... to jest jakiś człowiek wsadzony w house'ową rzeczywistość i noszący jego imię oraz nazwisko. Nic poza tym. Charakter to takie ciepłe kluchy. Nic, tylko go oprawić w ramki i powiesić na ścianie. Taki idealny! O, właśnie - nie rozumiem wybuchu Cuddy w stylu "Wystarczy ci powiedzieć, że masz dzieci i od razu chcesz się nimi zajmować!". Zawsze wydawało mi się, że jest to dojrzała i odpowiedzialna postawa w przypadku, gdy ojciec nie zdawał sobie sprawy z istnienia potomstwa. No, ale to tylko ja. O, i kolejny wątek, rat House'a. Przed fikiem przeczytałam komentarze i zdziwiłam się jak justykacz napisała coś o "Modzie na sukces". Zgadzam się w pełni. Niech jeszcze ten biologiczny ojciec wstanie z martwych i już w ogóle będzie koncertowo. Kolejny dopisek na marginesie - w jednej chwili jesteś sam, a w drugiej masz tak liczną rodzinę, że nie zmieścisz jej przy jednym stole. Fajnie Wyjazd do Barcelony! Połamany syn szybko się pozbierał i już w gipsach i bandażach, na silnych środkach przeciwbólowych, mógł pojechać na urocze rodzinne wakacje. Jak miło. Tylko mi go szkoda, bo pewnie w tym gipsie było mu troszkę gorąco. Rozmowa po hiszpańsku - pada zdanie zapisane w obcym języku, na które House odpowiada twierdząco i dodaje, że nie umie hiszpańskiego i wolałby rozmowę po angielsku. Jakim cudem odpowiedział poprawnie skoro nie rozumie?

Chyba wszystko, co chciałam to powiedziałam. Proponuję znaleźć sobie betę i popracować nad logicznym sensem tego wszystkiego, bo na razie jest zabawnie, a chyba nie o taki efekt Tobie chodziło. A, mam jeszcze pytanie, dlaczego "Hawk"? Dlaczego House tak na niego powiedział, gdy zobaczył go chyba po raz pierwszy, prawda? Nie mogę sama znaleźć kontekstu. Bo skater, potem coś o towarzystwie związanym z hip-hopem... nie łączy mi się jedno z drugim.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Szpilka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Przechowalnia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin