Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Między niebem a niebem [Z]
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hilson
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Nie 17:39, 05 Paź 2008    Temat postu:

Richie, TAK, wreszcie się doczekałam . I wiem, że warto było poczekać . Mam nadzieję, że fika nie będzie trzeba przenosić do "Innych", ale to się zobaczy dopiero, jak zakończę to coś. A moje ego ma się dobrze, nic go już bardziej nie zepsuje, przecież wiesz .

Nie wiem, ja tam Connora lubię, bo wiem, jaki będzie . A Wilson pojawi się w kolejnej odsłonie - obiecuję.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kallien
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 29 Lip 2008
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:54, 05 Paź 2008    Temat postu:

Boski fik, a dialogi zwalają mnie z nóg. Wcześniej wspomniano motyw Hasażysty - popieram xD

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:15, 06 Paź 2008    Temat postu:

Em. napisał:
Nie wiem, ja tam Connora lubię, bo wiem, jaki będzie . A Wilson pojawi się w kolejnej odsłonie - obiecuję.

Jak już niektórzy wiedzą, pałam ogromną niechęcią do wszystkich żywych istot, które są dla House'a ważniejsze niż Wilson... Albo potrafią dać House'owi coś, czego Wilson mu nie daje (bez skojarzeń proszę ) Więc jeśli House wyrwie się spod jego uroku, to może też polubię Michaela

Nie mogę się doczekać na kolejną odsłonę... Poor Wilson


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Sob 23:40, 18 Paź 2008    Temat postu:

Wreszcie złapałam trochę weny. Myślę, że wyszło całkiem nieźle, chociaż Richie będzie narzekać, że jest za mało Wilsona. Od kolejnej części będzie go coraz więcej, obiecuję .


4.

- Wilson, podaj mi piwo - powiedział House, leżąc na kanapie przed telewizorem.
- Sam sobie weź.
- Czyżbyś nie mógł oderwać oczu od tej idiotycznej blond laluni? - spytał, wskazując palcem na ekran.
- Co też wygadujesz... Jedyną osobą, od której nie mogę oderwać oczu jesteś ty.
- No. Dobrze, że znasz swoje miejsce w hierarchii, Wilson.
- A jakie ono jest?
- Znajdujesz się pomiędzy moją gitarą elektyczną a twoimi naleśnikami.
- Wow. Gdzie byłem ostatnio? Między książką o toczniu i kolekcji płyt Rolling Stonesów?
- Mniej-więcej.
- Jest lepiej, czy gorzej?
- Ciężko powiedzieć. Jestem zbyt pijany, żeby się nad tym teraz zastanawiać.
- Spróbuj, House. Proszę - popatrzał mu w oczy, upewniając się, że prośba przebiła się przez opary alkoholu.
- Chce mi się spać - wymruczał sennie, zamykając oczy.
- Odpowiedz mi. Gdzie, jak ty to określiłeś, jest moje miejsce w hierarchii?
- Na górze...
- To znaczy gdzie?
- ...wysoko...



- Cześć, doktorku. Wyglądasz kiepsko.
- Ty również.
- Nie dąsaj się, nic nie poradzę, taka jest prawda - powiedział z uśmiechem.
- Zamknij się.
- Możesz mówić mi Connor. To naprawdę wystarczy. I, serio, wyglądasz, jakbyś wypił... No nie wiem, skrzynkę piwa za dużo?
- Czyżbyś był abstynentem?
- Nie.
- Impotentem?
- Dlaczego tak cię interesuje to, czy jestem impotentem?
- Rymuje się.
- Albo jesteś gejem i się we mnie szaleńczo zakochałeś.
- Oczywiście. Te twoje niesamowicie brązowe oczy, miękkie, blond włosy...
- Dobrze, że się ze sobą zgadzamy - powiedział z uśmiechem, delikatnie kładąc dłonie na skórze House'a.
- Pff.
- Możesz opisać po kolei to, co robię?
- Już o tym rozmawialiśmy. Nie ma mowy. Jesteś idiotą i mnie gwałcisz.
- Chciałbym tylko, żebyś zrozumiał, o co w tym wszystkim chodzi.
- Nie potrzebuję tego. Rozumiem.
- Nie, nie rozumiesz. Ty wiesz.
- Jasne, panie jestem-super-ekstra-inteligenty, wytłumacz mi to.
- W masażu nie chodzi o rozluźnianie mięśni. Chodzi o dotyk, kontakt, bliskość. Rozumiem, to dla ciebie trudne. Dla mnie też. I nie mówię o twoich ciągłych aluzjach, że jestem gejem. Mówię o zaangażowaniu.


To było wiele dni. Nie zawsze rozmawiali. Czasem zwyczajnie House nic nie mówił, a Connor nie chciał przerywać ciszy. Ale za którymś razem, coś się zmieniło. Może chodziło o to, w jaki sposób na niego popatrzał. Każdy ma jedyne w swoim rodzaju spojrzenie, kiedy myśli o rzeczach, które są całkowicie nieosiągalne. A House widział, jak to odczytać. Gdyby ktoś spytał, nie potrafiłby udzielić jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego na to pozwolił. Może chodziło o tą bliskość, o której Connor tak często wspominał, albo o jego kolor oczu, tak niemożliwie brązowy i tak niemożliwie podobny do oczu kogoś innego...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Em. dnia Sob 23:46, 18 Paź 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eletariel
Elf łotrzyk


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 1877
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:27, 19 Paź 2008    Temat postu:

I żeby jeszcze kolejne części były coraz częściej i częściej!!! Tak! Uwielbiam ten fik^^

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ceone
Tygrysek Bengalski
Tygrysek Bengalski


Dołączył: 12 Cze 2008
Posty: 1766
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:41, 19 Paź 2008    Temat postu:

aaaaaaa loffciam tego fika <3_________<3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:46, 21 Paź 2008    Temat postu:

Em., Richie czasem ma wrażenie, że w samym Wilsonie jest za mało Wilsona zatem im więcej, tym lepiej (czyt. - nie mogę się doczekać kolejnych części )


Jedyną osobą, od której nie mogę oderwać oczu jesteś ty.
jaka szkoda, Em., że Wilson mówi to z sarkazmem... bo skoro Ty to napisałaś, to nie mam wątpliwości, że on tak to właśnie powiedział

Znajdujesz się pomiędzy moją gitarą elektyczną a twoimi naleśnikami.
hmm... ja chcę poznać CAŁĄ listę bo coś czuję, że gitara znajduje się mniej-więcej w jej środku...
osobiście uważam, że Wilson powinien zajmować pierwsze miejsce razem z vicodinem

Ciężko powiedzieć. Jestem zbyt pijany, żeby się nad tym teraz zastanawiać.
ale House ma wymówki TAKIE rzeczy powinno się wiedzieć, a nie dopiero nad nimi zastanawiać
albo House wie, tylko nie chce powiedzieć

Spróbuj, House. Proszę - popatrzał mu w oczy, upewniając się, że prośba przebiła się przez opary alkoholu.

wyobrażam sobie takiego Wilsona taki proszący o coś House'a niemożliwie mnie rozczula

Chce mi się spać - wymruczał sennie, zamykając oczy.
Wilson powinien go obudzić tak jak House obudził Wilsona w Gimme
(ewentualnie pójść spać razem z nim )

- Odpowiedz mi. Gdzie, jak ty to określiłeś, jest moje miejsce w hierarchii?
- Na górze...

taaaak, zrobiłaś to
"na górze" - *ma zue, zue myśli*

- To znaczy gdzie?
- ...wysoko...

nawet się nie domyślasz, co sobie wyoraziłam


- Czyżbyś był abstynentem?
- Nie.
- Impotentem?
- Dlaczego tak cię interesuje to, czy jestem impotentem?
- Rymuje się.
- Albo jesteś gejem i się we mnie szaleńczo zakochałeś.


genialna wymiana zdań
(tylko wniosek końcowy nie bardzo mi pasuje )

Jesteś idiotą i mnie gwałcisz.
tak, House - i tego się trzymaj

Ale za którymś razem, coś się zmieniło. (...) Może chodziło o tą bliskość, o której Connor tak często wspominał, albo o jego kolor oczu, tak niemożliwie brązowy i tak niemożliwie podobny do oczu kogoś innego...

Em., po raz kolejny przypominam, że piszesz Hilsona więc nie zabrnij za daleko
bo jak Wilson będzie cierpiał, to ja się zemszczę na Tobie w jego imieniu


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Nie 15:16, 26 Paź 2008    Temat postu:

Kolejna część . Tym razem wreszcie naprawdę pojawia się Wilson. Enjoy .



5.

Wilson siedział w swoim gabinecie, jedząc lunch. Czuł się zdezorientowany, House przecież zawsze wtedy do niego wpadał. Ale, jak okazało się po jego prywatnym śledztwie, od kilku dni znikał koło dwunastej i wracał o wpół do drugiej. Czy to było dziwne? Z pewnością, ale nie to zajmowało myśli Wilsona. Każda minuta, każda sekunda, którą zawsze spędzał z House'm przepadła. I czuł się smutny z tego powodu, co z kolei doprowadziło go do pytania, dlaczego tak jest. A to zawsze prowadziło do wymijającej odpowiedzi : jest moim najlepszym przyjacielem. Ale kiedy tęsknisz za słuchaniem czyjegoś głosu, patrzeniem w czyjeś oczy, błyszczące inteligencją, słuchaniem czyichś żartów i zwykłego przebywania w swoim towarzystwie... Wilson wiedział, że coś jest nie tak. Ale dopóki Greg był obok, zaledwie kilkanaście centymetrów dalej, niemal na wyciągnięcie ręki, jakoś nie miało to znaczenia. Jak może nam brakować kogoś, kto zawsze jest w pobliżu?


To była środa, drugi tydzień samotnych posiłków Wilsona. Był już stanowczo stanowczo zbyt zmęczony i stanowczo zbyt zirytowany, by to ukrywać. Albo zwyczajnie ciekawy. To nie było istotne.

- House?
- Yeah? Śpieszę się.
- Dokąd?
- Co "dokąd"?
- Dokąd się śpieszysz?
- Umówiłem się z grupką prostytutek z Afganistanu na zbiorową orgię. Wybacz, zamknięte szeregi - odwrócił się, żeby wyjść ze szpitala.
- House! Mówię serio, dokąd idziesz?
- Przez afgańskie prostytutki chciałem ci dać do zrozumienia, że to nie twoja sprawa.

Bolało? Nie, nie bardzo. Przez te wszystkie lata zdążył się przyzwyczaić.

Nieprawda. Nie wiedział, kogo chce oszukać. Bolało jak cholera, bo wyglądało na to, że House nie chce mieć z nim już nic wspólnego. Albo mu nie ufa. Albo jedno i drugie.

Postanowił jednak nie pozostawiać spraw własnemu biegowi. Przemyślał wszystko dokładnie. Jego przyjaciel kochał zagadki, nawet te najbardziej niestandardowe. Generalnie te niestandardowe. Więc zdecydował się zacząć od czegoś trudnego do zidentyfikowania. W sklepie położonym niedaleko szpitala kupił pudełko czekoladek w kształcie serduszek. Nie chodziło o to, że go kochał, po prostu House miał zbyt wielkie ego, by przyporządkować taki prezent do kogoś konkretnego. Na Boga, ten człowiek wciąż wierzył, że ludzie skrycie go uwielbiają.

I ma rację - pomyślał Wilson, bazgrając na pudełku słowa "Dla ciebie" i zostawiając ją wieczorem w chwilowo pustym gabinecie diagnosty - skrycie zerkało na niego przynajmniej kilka kobiet z tego szpitala. Z administratorką i jego byłą pracownicą na czele.

Kwadrans później Wilson dyskretnie obserwował House'a za swojego gabinetu. Szybko zauważył prezent i, ku zdziwieniu onkologa, uśmiechnął się do siebie, czytając dopisek. Wyjął z kieszeni komórkę i zadzwonił do kogoś. Wyglądał na odprężonego i spokojnego, zupełnie jakby... jakby wiedział, od kogo mógł je dostać. Ale to by oznaczało, że z kimś się spotyka. I nic nie powiedział Wilsonowi. Nie ufał swojemu najlepszemu przyjacielowi wystarczająco, by powiedzieć o czymś takim? Być może wcale nie cenił tego, co ich łączyło tak wysoko, jak on.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Em. dnia Wto 18:05, 11 Lis 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ceone
Tygrysek Bengalski
Tygrysek Bengalski


Dołączył: 12 Cze 2008
Posty: 1766
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:18, 26 Paź 2008    Temat postu:

*śpiewa i tańczy* Hasażysta Hasażysta ;p
a tak serio na pewno do niego dzwoni, żeby sie pochwalić, że dostał prezent od Wilsona ;p.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
motylek
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1053
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Capri
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:02, 26 Paź 2008    Temat postu:

ta czekolatki są świetne i tak wiele wyrażają.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 2:06, 31 Paź 2008    Temat postu:

Em. napisał:
Tym razem wreszcie naprawdę pojawia się Wilson

*ślini się*


Każda minuta, każda sekunda, którą zawsze spędzał z House'm przepadła.
Wilson, nie łam się... Doba ma 24 godziny, a House znika tylko na 1,5... Możesz wykorzystać pozostałe

Ale kiedy tęsknisz za słuchaniem czyjegoś głosu, patrzeniem w czyjeś oczy, błyszczące inteligencją, słuchaniem czyichś żartów i zwykłego przebywania w swoim towarzystwie...
...[link widoczny dla zalogowanych] <<= klip

Jak może nam brakować kogoś, kto zawsze jest w pobliżu?
"dlaczego im więcej ciebie tym mniej
czy nie wiesz że
ja nawet kiedy jesteś tak blisko mnie
tęsknię już za tobą " (N. Kukulska)

To nie było istotne.
dla kogo nie było, dlatego nie było A ja i tak wiem, że to zazdrość

Wybacz, zamknięte szeregi.(...) Przez afgańskie prostytutki chciałem ci dać do zrozumienia, że to nie twoja sprawa.
JAK on mógł to powiedzieć?????
czuję się, jakby ktoś (Em.) wbił mi nóż w moje Hilsonowe serduszko

Bolało? Nie, nie bardzo. Przez te wszystkie lata zdążył się przyzwyczaić.
aha, a świastak siedzi i zawija... Nie mógł się do tego przyzwyczaić, bo House nigdy nie miał przed nim sekretów...

Bolało jak cholera, bo wyglądało na to, że House nie chce mieć z nim już nic wspólnego. Albo mu nie ufa. Albo jedno i drugie.
*hug Wilson*

W sklepie położonym niedaleko szpitala kupił pudełko czekoladek w kształcie serduszek.
jak romantycznie
oczywiście, czytałam jednego takiego fika...
...He’d always disliked these things, even as a child.
He grinned to himself as he remembered the taste of candy hearts in Wilson’s mouth.
Some things were worth getting used to...
(gdyby ktoś był zainteresowany, to mogę wysłać całego na PW, bo autorka usunęła konto na FFN )

Nie chodziło o to, że go kochał,
(ale tylko dlatego, że Em. pisze tego fika... )

Na Boga, ten człowiek wciąż wierzył, że ludzie skrycie go uwielbiają.
i słusznie

I ma rację - pomyślał Wilson
*spada z fotela*

bazgrając na pudełku słowa "Dla ciebie"
musiał naprawdę bazgrać, żeby House nie rozpoznał jego pisma

Wyjął z kieszeni komórkę i zadzwonił do kogoś. Wyglądał na odprężonego i spokojnego, zupełnie jakby... jakby wiedział, od kogo mógł je dostać.
aż się boję myśleć, co musiało się dziać podczas tych masaży...

Być może wcale nie cenił tego, co ich łączyło tak wysoko, jak on.
Em.... Przemawia przez Ciebie to, co zwykle

***

ceone napisał:
a tak serio na pewno do niego dzwoni, żeby sie pochwalić, że dostał prezent od Wilsona ;p

bo jednak rozpoznał te leworęczne gryzmoły???
awwww... byłoby miło, gdybyś miała rację


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Wto 17:15, 11 Lis 2008    Temat postu:

Wróciłam . Taaak, widzę, jak się cieszycie .


6.

- Co powiesz na lunch? - zaczął bez wstępów, gdy tylko Connor odebrał telefon.
- Chętnie. Jest taka mała kawiarenka...
- Zapomnij. Widzimy się u mnie - rzucił i przerwał połączenie.


- Dlaczego pozwoliłeś mi przyjść? Do tej pory nie pozwalałeś mi się zbliżyć w szpitalu do ciebie. Niech zgadnę : wygadałeś się na porannych pogaduszkach ze swoim zespołem i teraz już tego nie odkręcisz, bo Kangurek powiedział wszystkim.
- Jestem przeziębiony.
- Świetnie, doktorku. Pozwól, że zarekomenduję lecenie : proszę używać chusteczek do nosa i unikać wyziębiania organizmu.
- Bardzo śmieszne, doktorze zawodowo-obmacuję-ludzi.
- Jesteś po prostu zazdrosny, rozumiem to.
- Oczywiście. Celem mojego życia jest sprawić, żeby twoje było żałosne.
- Tak dobrze się rozumiemy... - rzucił Connor, częstując House'a frytkami.
- Przekupiłeś mnie czekoladkami.
- Czekoladkami? - najwyraźniej zaszła jakaś pomyłka, ale dlaczego nie może się podszyć pod jakąś namolną fankę swojego chłopaka? - Mam nadzieję, że zdołasz mi się jakoś odwdzięczyć.
- Coś wymyślimy - odpowiedział House, mrużąc oczy.


Wilson był porządny. No wiecie, z gatunku mam-wszystko-na-miejscu. Zawsze wyprasowana koszula, zawsze wypełnione dokumenty, zawsze czysty gabinet. To ostatnie zawdzięczał częstemu sprzątaniu, przynajmniej ukradkiem. Nie chciał, żeby ktokolwiek zobaczył, jak bardzo zanieczyszcza środowisko zużytym papierem. To w końcu nie było na miejscu, prawda? Tego dnia, kiedy, jak zwykle wszedł do składzika, zmieniło się wszystko.

House. Connor. Pocałunek.

Wilson poszukał wzrokiem oczu House'a, w których zobaczył odbicie własnej paniki. Odwrócił się na pięcie i uciekł. Nie usłyszał za sobą żadnego dramatycznego krzyku "Wilson!", ale nawet się go nie spodziewał.


- Wilson, daj spokój, przestań zachowywać się jak dziecko! - krzyczał House, waląc w drzwi jego mieszkania.
- Odejdź - usłyszał niewyraźnie.
- Masz rację, ucieczka jest najlepsza! - warknął, z zamiarem odejścia, ale właśnie wtedy drzwi się otworzyły, a przed nim stanął Wilson. Zaciśnięte zęby, napięta sylwetka, gniewny wzrok. Wzór spokoju i opanowania.
- Tak po prostu, nagle przestałeś być hetero? - rzucił oskarżycielko - I oczywiście zapomniałeś o tym wspomnieć, zgadza się?
- Przestań się wygłupiać. Uważasz, że powinienem napisać to sobie na plecach? Nie jestem zdesperowanym zboczeńcem, który szuka podniet nie wiadomo gdzie. Ale najwyraźniej TY tego nie rozumiesz.
- Najwyraźniej TY postanowiłeś to przemilczeć.
- Jak sobie to wyobrażasz? "Cześć, jestem Greg House i jestem homo. Zaprzyjaźnijmy się."?! Obudź się, Wilson. Czego niby oczekujesz? Szczerej rozmowy? Wypłakiwania ci się w rękaw, jak ciężko mi było? Zapomnij, nie wierzę w takie bzdury.
- Chciałbym tylko wiedzieć... Chciałbym wiedzieć, dlaczego Connor? Co jest w nim takiego wyjątkowego?
- To nie twoja sprawa - powiedział tylko House, po czym wyszedł.


Connor był... interesujący. Zazwyczaj żartował i wygłupiał się, ale czasami, kiedy milkł, można było dostrzec smutek w jego oczach. Miał w sobie coś takiego... W jednej chwili wydawał się prosty i ufny, jak dziecko, żeby zaraz później mówić o tym, jak ludzie są głupi i naiwni. Nie zamierzał dać się zamknąć w żadnych ramach, lubił zaskakiwać. Potrafił być niesamowicie czuły, taktowny, ulubieniec kobiet. Znacie ten typ. Ale była w niego swego rodzaju gorycz, którą zauważał tylko House. Może inni po prostu nie chcieli jej widzieć, zbyt zaślepieni zazdrością dla jego życia. Młody, przystojny, wolny... House nie rozumiał, czemu Wilson tak zareagował. Nie był pewien, czy chce wiedzieć.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Em. dnia Śro 21:16, 12 Lis 2008, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eletariel
Elf łotrzyk


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 1877
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:31, 11 Lis 2008    Temat postu:

Niesadziłam, ze House potrafi być tak zaślepiony i nie widzieć zachowania NAJNAJNAJsuprzejszego człowieka, jakiego zna (czyt. Wilsona). Grrr
Cudowny fragment, ale dlaczego tak poźno?!
Em. ja proszę (wrróć) ja błagam- wrzucaj coś częściej *robi błagajace spojrzenie*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Foxglove
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 21 Sie 2008
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: spod biurka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:45, 11 Lis 2008    Temat postu:

No ale jak? Skąd? Czemu?
House, Ty ślepy pacanie... *przewraca oczami zniecierpliwiona*
Em. nie rób takich długich przerw, bo się ludzkość niecierpliwi ;]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:07, 11 Lis 2008    Temat postu:

po tym, co mi napisałaś, nie wiem, czy chcę to czytać...

cóż, trudno...


- Mam nadzieję, że zdołasz mi się jakoś odwdzięczyć.
- Coś wymyślimy - odpowiedział House, mrużąc oczy.


nieeeeeeeeeee, ja znam to spojrzenie
Em., jak mogłaś?
*idzie przenieść MNaN do "Innych"*

No wiecie, z gatunku mam-wszystko-na-miejscu.
*ma zue zue myśli*


House. Connor. Pocałunek.
...

załamałam się, nic więcej nie skomentuję...
poor Wilson, poor me

*idzie szukać numeru płatnego zabójcy, żeby rozwiązał wszystkie problemy Connora*



PS.
Bardzo fajnie opisałaś postać Connora... Niemal się do niego przekonałam (i do - za przeproszeniem - Hasażysty), ale jednak moje Hilsonowe (ze wskazaniem na Wilsona) serduszko skanduje: NIE, NIE, NIE!!!!!!!! więc dalej będę wspierać Wilsona w jego walce o House'a


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Nie 23:56, 16 Lis 2008    Temat postu:

Maleńka część. Z wielkimi przeprosinami dla Richie, bo wciąż nie potrafię zebrać się na odwagę, najechać kursorem na Gimme i przeczytać coś, co prawdopodobnie jest świetne.


7.

- Odejdź.
- Jak tylko mój pacjent przestanie umierać z powodu podejrzewanego chłoniaka, jasne, dlaczego nie. Z drugiej strony, bierz się do pracy! - House miał serdecznie dosyć swojego najlepszego przyjaciela. Jeśli wciąż mógł go tak nazywać. W ciągu trzech tygodni niemal nieodzywania się do siebie miał sporo czasu, żeby o tym myśleć.
- Zrobię biopsję. Czy teraz mógłbyś wyjść?
- Nie - powiedział, robiąc krok w jego stronę - Nie wyjdę, dopóki nie powiesz mi, co się z tobą dzieje.
- Co się ze mną dzieje? Czy to jakiś kolejny głupi żart?
- Dałem ci trzy tygodnie na przemyślenie wszystkiego i dojścia do wniosku, że jesteś idiotą. Nie mam zamiaru dłużej czekać.
- Nikt cię o to nie prosi.
- Poza twoimi oczami skrzywdzonego szczeniaka, nic. Absolutnie.
- Odpuść sobie. Nie chcę o tym rozmawiać.
- Prawda jest taka, że wściekasz się, bo nie masz kontroli! Chodzi o to, że nie widziałeś, że nigdy nawet się nie domyśliłeś! O to, że nigdy nie chciałem ci o tym powiedzieć! Mówią, że ratujesz innych. Ale jakie to ma znaczenie, jeśli nie chcesz, żeby zostali uratowani?!
- Nienawidzę cię! Nienawidzę! - Wilson zaczął okładać go pięściami po klatce piersiowej. Niezbyt mocno. Czuł to, ale nie bolało. Dlaczego on zawsze musi być tak cholernie poprawny?
- Dlaczego mnie nienawidzisz? - spytał, chwytając jego nadgarstki.
- Mówisz, że nie potrzebujesz innych. To nieprawda, chodzi o kontrolę. Chodzi o to, że to ty musisz wybierać. Tak twierdzisz, tak robisz. Ale nigdy nie pomyślałeś, że ktoś może potrzebować ciebie! Nienawidzę cię, bo tak strasznie, cholernie cię kocham i myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi, dopóki nie postanowiłeś mi przypomnieć, że to ty ustalasz zasady i decydujesz! Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.


Nie chodziło o zranioną dumę, ani nic takiego. W przyjaźni z House'm takie rzeczy były na porządku dziennym. No wiecie, drobne kłamstwa, sekrety, złośliwe uwagi. To czyniło ich związek interesującym. Nieszczególnie partnerskim, ani uczciwym, ale... realnym. Wilson czuł, że gdyby tylko wyciągnął rękę, mógłby tego dotknąć.

Teraz zostawały mu dwa wyjścia : zabrać swoje zabawki z piaskownicy, albo dźgnąć kogoś w oko igłą do biopsji.



"Płomień gniewu opada, powoli przygasa. Rany się goją. Kiedy jednak pozwalasz, żeby tak się stało, umiera też część twojej duszy." - "Obiecaj mi", Harlan Coben


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muniashek
Endokrynolog
Endokrynolog


Dołączył: 14 Paź 2008
Posty: 1801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: a stąd <-
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:50, 25 Lis 2008    Temat postu:

To chyba nie jest koniec?
Dołączam do grona czytelniczek.
Z jednej strony jestem za tym Hasażystą, ale...

Cytat:
- Nienawidzę cię! Nienawidzę! - Wilson zaczął okładać go pięściami po klatce piersiowej. Niezbyt mocno. Czuł to, ale nie bolało. Dlaczego on zawsze musi być tak cholernie poprawny?
- Dlaczego mnie nienawidzisz? - spytał, chwytając jego nadgarstki.


...ale ten fragment, szczególnie to okładanie po klatce piersiowej i chwycenie za nadgarstki... Przemówiło to do mnie ze wzmożoną siłą, a moja wyobraźnie się aż nadto pobudziła. Kurczę, widzę to jak żywe. I tutaj, wg mnie, jest dużo Hilsona. W mordę jeża, zaraz się wzruszę.
*odchodzi, aby popłakać w samotności i wraca po kilku minutach z zapuchniętymi oczami*
Brak słów. Toć to piękne.
Oczekuję z niecierpliwością na ciąg dalszy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:04, 27 Lis 2008    Temat postu:

heh... Em., nadal nie miałaś odwagi zajrzeć do Gimme? No a mnie dopiero dziś udało się zebrać motywację do napisania tego komenta, chociaż czytałam rozdzialik zaraz po publikacji


W ciągu trzech tygodni niemal nieodzywania się do siebie miał sporo czasu, żeby o tym myśleć.
bosh... i on... ONI to przeżyli? wiem, że po serialu nic mnie nie powinno dziwić, ale i tak mnie serce boli na samą myśl

Poza twoimi oczami skrzywdzonego szczeniaka

chociaż wolę jak Wilson ma oczy szczeniaka, który właśnie robi coś bardzobardzo zuego, co sprawia mu ogromną radość

Wilson zaczął okładać go pięściami po klatce piersiowej. Niezbyt mocno. Czuł to, ale nie bolało. Dlaczego on zawsze musi być tak cholernie poprawny?
umarłam przy tym kawałku... dwa razy
pierwszy, kiedy wbrew sobie przypomniał mi się... hmm... nie wiem, jak to opisać, ale mam nadzieję, że określenie "karykaturalny, stereotypowy sposób bicia się gejów" naprowadzi Cię na to, co mam na myśli
a drugi... bo po raz kolejny, dzięki Tobie, uświadomiłam sobie, że uwielbiam Wilsona, który "nawet zagniewany, nie potrafił wymyślić żadnego sposobu ukarania House'a, który faktycznie by go nie skrzywdził" (Childs Play)
A scenka wyglądałaby uroczo

chwytając jego nadgarstki.
heh... to mógłby być początek takiej wspaniałej ery

Mówisz, że nie potrzebujesz innych. To nieprawda, chodzi o kontrolę. Chodzi o to, że to ty musisz wybierać. Tak twierdzisz, tak robisz. Ale nigdy nie pomyślałeś, że ktoś może potrzebować ciebie! Nienawidzę cię, bo tak strasznie, cholernie cię kocham i myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi, dopóki nie postanowiłeś mi przypomnieć, że to ty ustalasz zasady i decydujesz! Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.

tylko... gdyby nie moje wyczulone sensory, przegapiłabym te 2 najistotniejsze słowa w tyradzie Wilsona... I teraz się boję, czy House je usłyszał...

Teraz zostawały mu dwa wyjścia : zabrać swoje zabawki z piaskownicy, albo dźgnąć kogoś w oko igłą do biopsji.
hej, a która wersja zawiera dodatkowo walkę o House'a?
czyżby Wilson zamierzał zostawić w pisakownicy jakąś zabawkę, zmuszając House'a, żeby mu ją oddał?
a może igła do biopsji wyląduje w oku House'a? w końcu coś już o tym w serialu wspominał...

no to... kiedy kolejny sadystyczy kawałek?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Nie 18:53, 07 Gru 2008    Temat postu:

Hmm... Zbliżamy się powoli do końca. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że dla mnie to też była katorga .


8.

- House... Możemy porozmawiać? - Wilson bezszelestnie znalazł się tuż obok przyjaciela. Minął kwadrans. Stali na "ich" balkonie, pogrążeni w milczeniu. Co można powiedzieć?
- Przepraszam.
- Za co?
- Nie powinienem się tak zachować. Nie powinienem mówić tych wszystkich rzeczy.
- Jakich rzeczy?
- Och, no wiesz... Że cię nienawidzę i że...
- Ale zrobiłeś to.
- Tak, ale...
- Zrobiłeś to i nie potrzebuję wiedzieć nic więcej - powiedział. To brzmiało zwyczajnie. Coś pomiędzy "rozumiem" i "nie chcę zrozumieć", pomiędzy "tak" a "nie", pomiędzy House'm i Wilsonem.
- Chciałbym tylko wiedzieć... dlaczego mi nie powiedziałeś?
- Ludzie tak robią.
- Jak, zamykają się w sobie?
- Tak.
- Ale dlaczego, House? Dlaczego?
- Zamykamy się przed innymi z prostego powodu. Boimy się. Boimy się, że kiedy pokażemy komuś, jacy jesteśmy naprawdę, ta osoba może odwrócić się od nas, wstrząśnięta tym, co zobaczyła. To byłoby straszne, bo jeśli ktoś odrzuci nas z powodu tego, kim jesteśmy, to czy możemy być dobrzy? Boimy się, że kiedy pokażemy komuś, jacy jesteśmy naprawdę, zostaniemy zranieni. Ja się boję. Jeśli otworzę się na ciebie, naprawdę się otworzę, będę bezbronny. Zranisz mnie. Nie będziesz tego chciał, ale zranisz mnie. A czasem... czasem będziesz chciał. Ja też cię zranię. Złamię wszystkie obietnice, zmienię się. Cokolwiek. To nie jest tego warte.
- Skąd wiesz, że to nie jest tego warte, jeśli nigdy nie spróbowałeś?
- Spróbowałem. I nie chcę przechodzić przez to jeszcze raz.


House chciałby móc powiedzieć, że te kilka tygodni dłużyło mu się niemiłosiernie na rozmyślaniu o Wilsonie. Chciałby móc powiedzieć, że to coś zmieniło. Ale czas płynął w takim samym, nieznośnym tempie jak zawsze i nie zostało mu nic innego, jak to zaakceptować. Bo tak naprawdę, wszystko jest kwestią akceptacji.


Podjął decyzję. Nie był do końca pewien, dlaczego taką, ale to wszystko, co miał i postanowił się tego trzymać. Nie obchodziła go późna pora, nie obchodziło go nic, bo w tym momencie wiedział, co powinien, co chce zrobić. Załomotał w drzwi, mając nadzieję, że obudzi gospodarza. Po chwili drzwi się otworzyły.

- Zakochałem się - zaczął bez wstępów.
- Czy ty... Jesteś tego pewien? Bo jeśli...
- Nie. Nie chcę kochać. Jestem przekonany, że nie potrafię. Ale znam pewną osobę, która jest tego warta.
- Czego ode mnie oczekujesz? Uścisku dłoni? Powiedzenia "To wspaniale"? Nie zrobię tego. Wiesz, że nie.
- A jednak to akceptujesz.
- Nie sądzę, żebyś był kimś, z kogo warto zrezygnować. Jednak masz rację.
- Właśnie dlatego tu przyszedłem.
- Więc nie wpadłeś tu na szybki numerek przed założeniem pasa cnoty?
- Chcę nauczyć się akceptować - powiedział cicho, wchodząc do środka.


***********

(niedługo zakończenie )


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Em. dnia Pon 20:11, 08 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Foxglove
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 21 Sie 2008
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: spod biurka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:59, 08 Gru 2008    Temat postu:

Cytat:
To brzmiało zwyczajnie. Coś pomiędzy "rozumiem" i "nie chcę zrozumieć", pomiędzy "tak" a "nie", pomiędzy House'm i Wilsonem.

Ooooh, to zdanie zwaliło mnie z nóg. Coś niesamowitego...
W takim momencie koniec? Teraz to ja już się doczekać kolejnej części nie mogę ;]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mammours
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 27 Gru 2008
Posty: 12
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:18, 15 Lut 2009    Temat postu:

Cytat:
(niedługo zakończenie )


czekam... czekam... i się doczekać nie mogę!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Czw 22:55, 26 Lut 2009    Temat postu:

Ze wstydem powracam. Dawno już nie czytałam żadnego fika, ani ogólnie, niczego specjalnie ważnego, ale pomyślałam, że powinnam to zakończyć. I chciałam to zrobić. Mam tylko nadzieję, że ktoś jeszcze pamięta tego fika .

9.

- Gdybym powiedział, że nie mogę bez ciebie żyć, to byłoby kłamstwo. Mogę. Jem, śpię, pracuję. Po prostu każdego dnia czuję, jakbym rozpadał się na milion maleńkich kawałeczków, które tylko ty potrafisz złożyć do kupy. Czuję się, jakby w moim życiu brakowało czegoś naprawdę ważnego, ale do teraz nie umiałem zrozumieć, co to jest. To proste, wiesz? Wystarczy się nad tym zastanowić. A ja... miałem dużo czasu do zastanowienia. Zrozumiałem kilka rzeczy.
- Jak co?
- Jak to, że jesteś samotny. I że jesteś uszkodzony. Myślisz, że dobrze grasz, udając doktorka "o-jak-mi-przykro-mogę-coś-dla-ciebie-zrobić?", ale mnie udało się zobaczyć ciebie, pod tą maską. Patrzałem na prawdziwego ciebie i nigdy nie odwróciłem wzroku. Nigdy. A wiesz, dlaczego?
- Nie.
- Ponieważ jesteś dokładnie taki, jak ja. Ponieważ kiedy widzę twoje cierpienie, jedyne, czego pragnę, to ukoić twój ból. Nie w zwykły sposób, typu uścisk, czy coś takiego. Zasługujesz na coś lepszego. Więc pomyślałem... że może tym czymś jestem ja. Na początku był to tylko nieśmiały przebłysk, coś jak fatamorgana. Pomyliłem się. Pomyliłem się tak wiele razy. Tak jak ty. Chciałem ci tylko powiedzieć, że to nie ma znaczenia, ponieważ byłeś i wciąż jesteś jedyną osobą, którą mogłem naprawdę kochać. I dziękuję ci za to.

Wilson nie wiedział, jak House znalazł się tuż obok, nie pamiętał, żeby wpuszczał go do swojego mieszkania, pozwalał mu usiąść, zostać. To po prostu się stało. Chodziło o to, że nie zamierzał pozwolić mu odejść drugi raz. Nigdy.



"Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości."


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Em. dnia Sob 19:28, 28 Lut 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 2:45, 27 Lut 2009    Temat postu:

nie wiem, czy ktoś zapomniał o Twoim fiku, ale ja na pewno nie

Masz talent do wnikania bardzo głęboko w psychikę House'a i Wilsona - do tego stopnia, że czytając Twoje teksy mam ochotę rzucić studia, bo co ze mnie będzie za psycholog, skoro nie potrafię zrobić tego tak dobrze jak Ty *sniff* - plus potrafisz to tak pięknie ubrać w słowa
(Żeby napisać taki "zwyczajowy" komentarz musiałabym zacytować po kolei każde zdanie, ale i tak miałabym kłopot z dopowiedzeniem czegokolwiek...)

Ehh... Em., naprawdę zazdroszczę Ci tego talentu
(i mam nadzieję, że wkrótce napiszesz znów coś pozytywnego )


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Richie117 dnia Pią 2:46, 27 Lut 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cudna :D
Student Medycyny
Student Medycyny


Dołączył: 11 Sie 2009
Posty: 119
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:59, 27 Sie 2009    Temat postu:

Hilson zwyciężył. *Wiwatuje*
Chociaż wizja Hasażysty nie była znowu taka zła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hilson Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin