Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Historie większe i miniaturki [8]
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hameron
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kropka
Litel Wrajter


Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 3765
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 0:41, 09 Cze 2009    Temat postu: Historie większe i miniaturki [8]



Oddaję wam w ręce to... coś.
Sama nie wiem jak to nazwać.
Czasami po prostu coś mi się szkicuje w głowie, gdy pomyślę o pewnych bohaterach pewnej fikcji.
Ocenę zostawiam wam. Ja po prostu chciałam i musiałam napisac własnie cos takiego. Mam nadzieję, że będzie tego więcej w magicznej karainie zagubionego przez producentów i scenarzystów Hameronka.



Zachody słońca


ON
Zachodzące słońce szkicuje każdy szczegół pokoju w kolorze sepii, dokładnie wypełniając wieczór ciepłem czerwieni przemieszanej z szarością nadchodzącego półmroku.
Długie cienie rzucane resztkami słońca wpadają przez szczeliny niedomkniętych żaluzji i odbijają się echem wybrzmiałej niedawno muzyki.
Ten misternie tkany pasaż wypłynął gwałtownie. Nie był przygotowany na taki zestaw nut, które zaserwowało mu jego serce. Muzyka miała przynieść ukojenie, a rozerwała całe wnętrze na dwoje.
Misternie kryje je przed oczami innych nie pozwalając się wedrzeć nikomu.
Kładzie ręce na klawiszach fortepianu i pozwala wypłynąć krzywiźnie fałszu położonym byle gdzie rękom.
Nie, to nie ta melodia.
Zamyka oczy i przebiega palcami po klawiszach próbując jeszcze raz uchwycić choćby echo odpływającej melodii.
Zmysły kołyszą się w rytm wybijanej melodią serca muzycznej powieści.
Za drugim razem jest inaczej.
Dopiero trzecia próba odkrywa go przed samym sobą.
Przez moment kroczy kolorową ścieżką uczuć, ale gdy nagle otwiera oczy wie, że znów lęk cofa go do znajomej krainy szkicowanej ołówkiem.
Półmrok powoli ogarnia salon.
Fortepian zamilkł.

Jest tak spokojnie.

Nagła cisza kłuje go w uszy. Otwiera szerzej oczy usiłując przebić się wzrokiem przez szczeliny żaluzji, by złowić ostatni kolor zachodu. Pragnie dostrzec resztki ciepłych barw umykających wraz z czasem danym na wypełnienie dnia i nadejście nocy.
Mierzy się z tym przełomem i czuje mrowienie duszy. Potem będzie tylko ból mierzony dwiema tabletkami więcej.
Ta sama cisza zaskakuje go i spowija rozbudzone niedawno zmysły. Trudno oddychać w tej ciszy. Słychać stukot własnego serca i ogarniającą nagle gardło kulkę wzruszenia.
Nie powinien pozwolić tej muzyce narodzić się, bo wraz z nią odkrywa zrodzoną w czeluściach duszy najprostszą miłość.
Jest zbyt czysta, żeby mogła pochodzić od niego.
Jest zbyt piękna, żeby mogła należeć do niego.

W połyskliwej fakturze fortepianu widzi rozmazane odbicie swojej twarzy. Jest na krawędzi poza którą przebija się inna twarz, która wzbudza daleko groźniejszą lawinę wygasłych niedawno uczuć.
Zawsze myślał, że to muzyka wypływająca spod jego palców jest odpowiedzialna za to, co wypływało z niego.
Pomylił się.
To cisza zrodzona po odpływającym echu melodii sprawiła, że poczuł się nagle jak wybudzony ze snu wulkan, który pod grubą warstwą skały kryje w sobie żar i potęgę. Ich ciężar gatunkowy poraża go.
Chciałby zatrzymać lawinę, bo przecież jest uszkodzony. Dotyka uda czując pod palcami fakturę zniszczonego wylewem mięśnia.
Noga – choć boli piekielnie – czasami tylko przykrywa ból większy i silniejszy. Czasami musi wziąć więcej tabletek, żeby zagłuszyć tamten ból.
Ból zranionego dziecka, z którego nigdy nie wyrósł.

Stukot tabletek rozsypanych na fortepianie tuż obok spisywanych w pośpiechu nut klekocze w uszach. To pomoże mu poradzić sobie z wulkanem i lawiną. Przykryje je gęstą chmurą zapomnienia. Zawsze tak robi, gdy zaczyna boleć tak, że rozum każe mu zrobić coś najracjonalniejszego na świecie.
Przesuwa palcem tabletki rysując białą smugą pyłu jedyny przedmiot, który odzierał go z zasłony siebie samego.
A może?


ONA

Smuga niespodziewanej czerwieni rysuje krawędzie przestrzeni wypełniając wszystko wokół barwą nie dającego się opisać koloru. Mogłaby przysiąc, że w jednej chwili ujrzała wachlarz przeplatającej się raz za razem palety czerwieni. Przesuwa wzrokiem po zbliżających się w jej stronę językach barw. Są coraz bliżej niej i nie nadąża z odgadywaniem kolejnych odcieni przesuwających się w jej stronę. Podnosi wzrok znad notatek i wpada w zachwyt.
Ciepłe promienie umykającego przed nocą słońca zaczynają panoszyć się wszędzie.
Podchodzi do okna i sprawnym ruchem podnosi do góry rolety. Żałuje, że nie wybrała się na dach szpitala, gdzie mogłaby obserwować zmaganie dnia z nadciągającą nieubłaganie nocą.

Trzyma się kurczowo ostatnich promieni opierając czoło na szybie. Tak bardzo pragnie zamknąć piękno zachodu w dłoniach, tak bardzo pragnie pokazać je komuś i powiedzieć, że zachód życia może przynieść niewyobrażalne piękno.
Powiedział jej, że jest stary i uszkodzony i że nie wie co może z nim robić piękna i młoda dziewczyna.
Przesuwa dłonią po szybie próbując pochwycić ciepło ostatnich słonecznych promieni. Uśmiecha się.

Zawsze jest czas na miłość.
Nawet w obliczu najstraszniejszych wydarzeń, których metą jest śmierć.

Zawsze jest czas na otwieranie serca.
Nawet najbardziej skrzywdzonego, w którym swobodnie hulać może tylko wiatr przemykając jego ruinami.

Zawsze jest czas na zaufanie
Nawet gdyby próbowało się oszukać wszystkich wokół, że potrzebuje się tylko siebie i nikogo wokół, bo jedyne co się umie – to ufać tylko władzy swojego rozumu.

Zawsze jest czas na odnalezienie dobra.
Nawet wtedy, gdy za rogiem czai się mrok wspomnień spowijających ludzką ziemię przytłaczając ją ciemnością i chłodem.

Dwie minuty obserwowanego cudu sprawiają, że uśmiecha się do siebie mimo zmęczenia. Nie. To nie praca sprawia, że czuje się zmęczona. To ten widok, który przypomina jej, że ciągle prowadzi wyprawę w głąb jego serca.
Chciałaby go spotkać właśnie o tej porze, by móc obserwować zmieniające się rysy twarzy, w której łagodność zdołałaby wypełnić wszystkim co najlepsze – jak jej dłonią – każdą zmarszczkę jego twarzy.

Wielokrotnie chciała to zrobić.
Zamknąć jego twarz w swojej dłoni, by poczuł uzdrawiający dotyk ludzkiej życzliwości.
Zawsze, gdy chciała to zrobić, jej ręce spowijał cement niemożności.

Sama nie wiedziała jak to się stało, że jeden jedyny raz pozwolił zamknąć swoją twarz w jej dłoniach. Kruchość jego bezbronnego wołania o miłość zamkniętego w spojrzeniu sprawiła, że zdobyła się na odwagę oddania mu całego ciepła jakie miała.

Pozorny spokój odbija się w jej smutnej twarzy. Szczątki słońca zatapiającego się za horyzontem zabierają ze sobą całe ciepło pozostawiając ją w półmroku zapadającego zmierzchu.
Robi się chłodno. Ostatki słonecznego ciepła pozostawione na szybie próbują oddać jej całe ciepło broniąc ją przed nagłym chłodem, który nagle ogarnął ją dreszczem próbując wsączyć się do duszy.
Znów czuje ten sam smak niepokoju i smutku rozchodzący się po całym ciele. Tyle razy pozwoliła mu odchodzić, że prawie zapomniała jak smakują kroki podążające za nim.
Czy na pewno?


ONI
Jest taki rodzaj milczenia, które opowiada o człowieku wszystko. Milczenie rozpięte pomiędzy ciszą zrodzoną z melodii odegranej nagle z czeluści serca, a ciepłem pozostawionym na szybie i zamkniętym w dłoni przynosi ukojenie.

Potem jest tylko jedyna w swoim rodzaju szansa odnalezienia – mimo zapadającej nocy – drogi do domu. Ścieżka biegnie w dziwnie znajome miejsca. Nie potrzeba światła. Znają tę drogę na pamięć, choć nigdy po niej nie szli.

On już nie ucieka. Wychodzi naprzeciw jej krokom.
Niesie w sobie rozbudzoną melodię pochowanych uczuć rzucając na szalę życia to wszystko co nagle odkrył w ciszy umykających pod palcami nut. Przypomniało mu się, że zawsze chciał ją zagrać właśnie dla niej.
Kładąc ciepłe dłonie na jego policzkach odkrywa sens znaczenia słowa odwaga zamkniętego w decyzji podążania jego krokami.

- Widziałeś dziś zachód słońca?
W jego twarzy odbija się nagle ciepło jej rąk nagrzanych promieniami zachodu.
- Chcesz obejrzeć ze mną jego wschód?
-------------------------


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kropka dnia Wto 12:56, 29 Gru 2009, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SzatuunZiioom_
Student Medycyny
Student Medycyny


Dołączył: 16 Sty 2009
Posty: 109
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gorzów (W sercu Poznań)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:10, 09 Cze 2009    Temat postu:

Kropko aż mi słów zabrakło tak pięknie i wspaniale to napisałaś.;* . Czekam na kolejne dzieło .

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kin
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 21 Maj 2009
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: my wild island
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:56, 09 Cze 2009    Temat postu:

Bardzo nastrojowe... takie w sam raz na letnie wieczory:)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eigle
Nefrologia i choroby zakaźne
Nefrologia i choroby zakaźne


Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 13399
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:56, 09 Cze 2009    Temat postu:

Marzenia Kropki?

Miniaturka o uświadomieniu sobie uczucia.

Poezja.
O mężczyźnie kobiecie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sonea
The Dark Lady of Medicine


Dołączył: 01 Mar 2009
Posty: 2103
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szmaragdowa Wyspa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:14, 09 Cze 2009    Temat postu:

Och Kropko...
Jak ty pięknie potrafisz opisać ich uczucia.

Dziękuję bardzo za ten fik.
Czekam na więcej:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:01, 10 Cze 2009    Temat postu: Re: Historie większe i miniaturki [1]

jak wspaniale opisane ichnie uczucia !
a :
kropka napisał:


- Widziałeś dziś zachód słońca?
W jego twarzy odbija się nagle ciepło jej rąk nagrzanych promieniami zachodu.
- Chcesz obejrzeć ze mną jego wschód?

zauroczyło mnie *błogo patrzy na ten tekst*
nastrojowe


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ciacho
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 13 Mar 2009
Posty: 968
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Princeton :P
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:31, 10 Cze 2009    Temat postu:

Cudowne.
Niesamowicie dopracowane.
Piękne.
Nastrojowe.

Kropko, kolejny fik i kolejne mistrzostwo...jak ty to robisz?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kropka
Litel Wrajter


Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 3765
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 0:01, 13 Cze 2009    Temat postu:



Stwierdziłam, że trochę dziwacznego pisadła z mojej strony sprawi, że sie choć trochę uśmiechniecie czytając końcówkę.
Jesli tak, to znaczy że plan został zrealizowany w 100%.
Reszta... reszta jest nieważna.


Urlop


Środa
Mała karteczka przywieszona na drzwiach lodówki zawierała rzeczy do wykonania na dziś:
- wziąć urlop
- porozmawiać
- unikać Wilsona


Po prostu przyszedł i poprosił ją o urlop. Natychmiastowy.
Niby nic wielkiego. No może poza jednym – NIGDY nie brał urlopu. To znaczy brał, ale o tym informowała go sama, wręcz zakazując mu przestąpienia progu szpitala przez kolejne dwa tygodnie, nie chcąc podpaść urzędnikom od inspekcji pracy.
Zwykle spędzał go wałęsając się po domu i nadrabiając zaległości filmowe.
- Urlop? Tak nagle? – Zapytała podejrzliwie.
- Wiesz. Żenię się. – Odpowiedział.
Parsknęła śmiechem.
- Żeni się Chase. Z Cameron. – Uściśliła, kiedy w końcu przestała się śmiać. – Za trzy dni. Ty najwyżej możesz postarać się nie zepsuć im świątecznej atmosfery. Ach, zapomniałam! – Dodała podpisując kartę urlopu – nie jesteś zaproszony! Nie ma zatem czego się obawiać!
Uśmiechnął się.
- Jestem! – odparł. – Możesz zacząć się obawiać.

Czwartek
Jakie to proste. Kolejna mała karteczka przywieszona na drzwiach lodówki zawierała rzeczy do wykonania:
- wybrać garnitur
- porozmawiać po raz drugi
- unikać Wilsona


Dlaczego nie może tak zwyczajnie dobrać dla siebie garnituru? Co prawda mógłby pójść na ślub w ulubionych jeansach i najnowszej koszulce z motocyklowym designem zaopatrzoną w napis ‘Steve McQueen’. Ta najnowsza zdobycz z ulubionego sklepu z koszulkami kosztowała go ‘ubraniową’ fortunę, ale czego nie robi się dla Steve’a! Do tego mógłby nałożyć jasnoniebieską koszulę, ale to nie byłoby to samo.
Teraz wahał się pomiędzy grafitowym a czarnym kolorem. Wszystko musiało być perfekcyjne. Jak szokować – to na najwyższym poziomie.
Szalę na korzyść grafitu przechyliła sprzedawczyni przynosząc dodatki do koszuli i mówiąc, że ten kolor w zdecydowany sposób podkreśla kolor jego oczu.

Piątek
Spojrzał na kartkę przywieszoną na drzwiach lodówki, która informowała go co musi zrobić jeszcze dziś:
- wizyta w biurze i odbiór biletu
- małe zakupy w zacisznym sklepie na rogu 17 i 23,
- porozmawiać po raz trzeci
- TA najważniejsza rozmowa
- unikać Wilsona


Sprzedawca w sklepie na rogu 17 i 23 był bardzo miły. Pomógł wybrać prezent-niespodziankę i dał spory rabat. Mała rzecz, a ucieszyła go bardziej niż kupno motocykla kilka lat temu. Choć nie... motocykl był perfekcyjną rzeczą samą w sobie, bo pomagał mu oddychać pełną piersią jak ów niewielki prezent niesiony w kieszeni kurtki.
Ach! Teraz musi wykonać ostatni ruch przed wyjazdem na urlop. A potem pozostanie mu tylko unikanie Wilsona, który za wszelka cenę chciał się dowiedzieć po co mu urlop w sezonie kompletnie nie urlopowym i dlaczego wziął go tak nagle.

Sobota
Przyzwyczaił się do karteczek. Chyba wprowadzi sobie taki system po powrocie z urlopu.
- wysłać kwiaty
- wysłać kwiaty nr2
- pamiętać, że ślub o 17.00


Kwiaty spełniły podwójne zadanie. Widział to kiedy odczytywał sms-a jakieś cztery godziny przed ślubem.
Potem nie mógł zrozumieć dlaczego wszyscy się dziwią, że to on idzie do ołtarza, a Allie stoi czekając na niego. Kupił na tę chwilę grafitowy garnitur i nową laskę. Mogliby chociaż raz powiedzieć, że nieźle wygląda.
Nikt z gości weselnych nie wiedział i nie śmiał zapytać jak to się stało, że Chase zapadł się tego dnia pod ziemię, by już w poniedziałek jakby nigdy nic wrócić do pracy.
Wokół nastała taka cisza, że mógłby przysiąc iż słyszy bijące serce Cam.
Wilson nie mógł przeboleć, że najlepszy kumpel nie powiedział mu o snutej intrydze ani słowa.
A on sam szedł do niej z szerokim uśmiechem na twarzy. Teraz wszyscy mogli się obawiać, ale nie ona i on. Przegadali o tym wczoraj pół wieczoru i nocy.

Epilog
Hej Wilson!
Dziękuję, że nie zepsułeś mi wieczoru kawalerskiego, który urządziłem sobie w twoim (a właściwie w Amber) mieszkaniu.
Nie chciałem ci nic mówić, bo postanowiłem zrobić ci prezent swoim ślubem i mam nadzieję, że się udał. Polecieliśmy na 10 dni do Hiszpanii. Mam nadzieję, że nie jesteś zły na mnie, że ci nie powiedziałem. Na pewno odwodziłbyś mnie od tego, albo chciał popsuć mój plan.
Ach - zapomniałbym: Chase skapitulował po trzech rozmowach, Allie po jednej, choć z nią było trudniej.

Ps. Seks po ślubie smakuje najlepiej.


--------------------------


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kropka dnia Sob 0:10, 13 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
elfchick
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 962
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 0:10, 13 Cze 2009    Temat postu:

Opowiadanie piękne. A epilog niezwykle House'owy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eigle
Nefrologia i choroby zakaźne
Nefrologia i choroby zakaźne


Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 13399
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 9:11, 13 Cze 2009    Temat postu:

Od Elfchick:

Cytat:
A epilog niezwykle House'owy


Tak, House'a sprzed roku jeszcze przypomina. House jeszcze myśli, ma poczucie humoru i jest nieprzywidywalny.

A poza tym. Minatura bardzo udana. Pod każdym względem - pomysłu, języka, suspensu.

Tylko dlaczego jej czytanie mnie boli?
To nie wina autorki, to wina konfrontacji z twardymi regułami showbiznesu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kropka
Litel Wrajter


Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 3765
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 9:51, 13 Cze 2009    Temat postu:

eigle napisał:


Tylko dlaczego jej czytanie mnie boli?
To nie wina autorki, to wina konfrontacji z twardymi regułami showbiznesu.


Przygotuj się. Będzie tego więcej.
Moja głowa pęka w szwach od pomysłów


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sonea
The Dark Lady of Medicine


Dołączył: 01 Mar 2009
Posty: 2103
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szmaragdowa Wyspa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:03, 13 Cze 2009    Temat postu:

Wow Kropko!
Bardzo mi się podoba. Fajny pomysł z tymi karteczkami.

Czekam na następne opowiadania


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eigle
Nefrologia i choroby zakaźne
Nefrologia i choroby zakaźne


Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 13399
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:16, 13 Cze 2009    Temat postu:

Kropka zobowiązała się:

Cytat:
Przygotuj się. Będzie tego więcej.
Moja głowa pęka w szwach od pomysłów


Oj, to dobrze.
Czego nie dane mi było zobaczyć, przynajmniej o tym z przyjemnością poczytam.

A potem zapłaczę i się będę zżymać ma ślepotę niektórych ludzi oraz wyznawanie przez nich turpizmu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
nefrytowakotka
Lara Croft


Dołączył: 02 Sie 2008
Posty: 3196
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 76 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:22, 13 Cze 2009    Temat postu:

Pomysł z karteczkami cudny zwłaszcza powtarzane "unikać Wilsona"
Uśmiałam się strasznie. Przyznam, że podejrzewałam coś takiego... House nie oddałby Cam tak łatwo

Głowa pęka od pomysłów?? Cudnie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:05, 13 Cze 2009    Temat postu:

pomysł z karteczkami wspaniałomyślny, a jak masz głowę pełną pomysłów... to dawaj nam kolejną miniaturę !

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eithne
Szalony Filmowiec


Dołączył: 23 Maj 2008
Posty: 4024
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z planu filmowego :)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:50, 13 Cze 2009    Temat postu:

kropka napisał:

Moja głowa pęka w szwach od pomysłów


To wspaniale. Miniaturka jest cudowna. Karteczki niezwykle mnie rozbawiły. Takie małe, a cieszy (karteczki i fik )
Oby więcej takich Kropko!
Niech wen nie ucieka tylko pilnuje żeby głowa jednak nie pękła


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kin
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 21 Maj 2009
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: my wild island
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:01, 13 Cze 2009    Temat postu:

no proszę, a ja się cały czas zastanawiałam, dlaczego House tak się cieszy na ślub Chase'a

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
elfchick
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 962
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:08, 13 Cze 2009    Temat postu:

eigle napisał:
Tak, House'a sprzed roku jeszcze przypomina. House jeszcze myśli, ma poczucie humoru i jest nieprzywidywalny.


Ja nie myślę o nim jak o House'ie z przed roku. Raczej jak o House'ie jakim zawsze chciałabym żeby był


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ciacho
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 13 Mar 2009
Posty: 968
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Princeton :P
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:01, 14 Cze 2009    Temat postu:

Kropko, CUDO

UWAGA!
Jak głowa Kropki pęka w szwach od pomysłów, musimy się przygotować na wielkie BUM


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
elfchick
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 962
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:12, 14 Cze 2009    Temat postu:

ciacho napisał:

UWAGA!
Jak głowa Kropki pęka w szwach od pomysłów, musimy się przygotować na wielkie BUM


Pędzę rezerwować schron


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anuśka
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 04 Kwi 2009
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:16, 16 Cze 2009    Temat postu:

piękna pierwsza notka! wzniosła, dumna, ciepła i... smutna... bądź co bądź smutna... druga była bardzo dobra, ale jednak nie wyobrażam sobie House'a który odbija Cameron i ślubuje jej miłość... W zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i nieszczęściu...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kropka
Litel Wrajter


Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 3765
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:20, 21 Cze 2009    Temat postu:



Z pozdrowieniami dla Hameronek

Spojrzenie (I)

- Jeśli natychmiast nie przestaniesz zadzwonię po policję – ton jej głosu rozbawił go.
- Uhm. – Pochylił się do jej ucha. – Do wszystkich oskarżeń pod moim adresem dodaj jeszcze przetrzymywanie.
- Przetrzymywanie? – Zapytała otwierając szerzej oczy. – W moim domu?
- Nie idziesz dziś do pracy. – Odparł beztrosko rozpoczynając zwiedzanie odcinka od jej szyi poprzez obojczyk aż do łokcia.
- Bo kto tak powiedział? – Wymruczała poddając się pieszczocie jego palców.
- Taki jeden... – odparł. – Stary, pieprzony kaleka.
Potem wszystko stało się tak nagle. Znalazł się na plecach przygwożdżony do poduszki jej ciałem. Jej włosy łaskotały jego klatkę piersiową, kiedy uśmiechał się szelmowsko przymrużając oczy.
- Hmm... – wymruczał - Może jednak to ja powinienem wezwać policję?
- Może powinieneś...?

15 godzin wcześniej


Spontaniczność z jaką po prostu przyszła do niego, położyła go na łopatki. Nie spodziewał się jej, choć od czasu do czasu wpadała i prosiła go o przejęcie pacjenta. Miał wtedy możliwość powyśmiewania się z niej, z jej związku, z jej życia. Sam nie wiedział dlaczego tak reaguje na jej widok. Może to mgliste wspomnienie dawnych czasów, w których wszystko go do niej przyciągało i stało się tak silne, że w pewnej chwili przestraszył się i musiał postawić między nimi gruby mur. Obronił się przed nią najczystszą złośliwością i perfidią działania wbijając ją w ramiona Chase’a. Kiedy było już całkiem źle – nie zawahał się w stosunku do niej użyć prostackiego chamstwa.
To co robił było czystą fizyczną kalkulacją działania wprost proporcjonalnego: im więcej miała w sobie siły przyciągania – tym z jego strony wychodziła większa dawka odpychania. Nie rozumiał tylko jednej rzeczy: nie powinien tak reagować teraz, bo ona nie dawała mu żadnych oznak zainteresowania. Zdawała się świadomie spleść swoje życie z życiem Chase’a, ale on reagował ze zdwojoną siłą. Przynajmniej nikt nie zwracał na to uwagi – wszak był tym samym House’m. Nawet ona zdawała się puszczać mimo uszu jego zachowanie zręcznie odbijając piłeczkę jego komentarzy.

Ale tego dnia stało się coś nieoczekiwanego. Jej spojrzenie rozbroiło cały arsenał jego zachowań w stosunku do niej. Nie wiedział co to jest i co się z nim dzieje.

Jedno spojrzenie zielonych oczu, które sprawiło, że przez moment poczuł jej usta na swoich. Irracjonalne doświadczenie kontaktu fizycznego, kiedy nawet jej nie dotknął. Chemia. Narastające napięcie. I gest pieszczoty ledwo wyczuwalnej, kiedy wyciągnął rękę i odbierał granatową teczkę. I wrzeszczący mózg: co robisz idioto! Rzeczywistości wróć!

Może reszty dopełnił sposób w jaki lekko przechyliła głowę? Może wyraz jej twarzy mówiący więcej niż powinien? Może lekko uchylone usta? A może zawsze tak było, a on zawsze był idiotą?

Ten sam ranek

Spojrzał w jej oczy. Pewnie wyglądał tak samo głupio jak wczorajszego popołudnia, kiedy po prostu utonął w najczystszej zieleni jej spojrzenia. To ono go zgubiło. To ono wciągnęło go w jej przestrzeń. Było jak najlepszy kontakt fizyczny od zamierzchłych czasów, kiedy poznawał głębię rozmaitej maści doznań z kobietami.
Nie, nigdy nie przyzna się jej, że najlepszą rzeczą jaka mu się przytrafiła od lat, był fakt, że odpowiedziała mu niewybrednym językiem rzucając mu w twarz całe jego wredne zachowanie, gdy wczorajszego wieczoru stanął w jej drzwiach i bezceremonialnie powiedział jej, że jest największą idiotką marnującą życie na głupoty. Potem pamiętał tylko znów intensywną barwę jej oczu, szamotanie przeradzające się w rozpaczliwe szukanie jego ramion i jej ust, a potem po prostu obudził się u jej boku szczęśliwy i spełniony.
- Zmieniłam zdanie – powiedziała, gdy wyciągnął dłonie, aby odgarnąć z jej pochylającej się nad nim twarzy kaskadę opadających włosów. Po co to zrobił? Chciał, aby znów ta sama głębia zieleni jej oczu zahipnotyzowała go swoją intensywnością, a przez ciało przeszedł namacalny dreszcz. Nigdy żadna kobieta nie doprowadzała go do szaleństwa swoim wzrokiem. Czuł, że za chwilę spłonie. - Dzwonię po Straż Pożarną.
---------------------


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kropka dnia Nie 22:23, 21 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eigle
Nefrologia i choroby zakaźne
Nefrologia i choroby zakaźne


Dołączył: 01 Lis 2008
Posty: 13399
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:38, 21 Cze 2009    Temat postu:

Ha,

ta miniaturka jest przesympatyczna. Rodzi uśmiech za każdym razem, gdy czytam.

Niby prosta sytuacja. Zaczęło się od spojrzenia jakich wiele było między nimi. Nie trzeba było nawet słów, choć one między nimi padły, by wyobrazić sobie jak rozwinęło się całe zdarzenie. Czuje się w tekście napięcie, które odczuwa się patrząc na tę parę na ekranie.

Spokój, mało słów, a jeśli już to podawane rozważnie, a mimo to iskrzy między nimi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ciacho
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 13 Mar 2009
Posty: 968
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Princeton :P
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:06, 22 Cze 2009    Temat postu:

Piękna miniaturka
Wszystko jest cudnie opisane, zresztą jak w każdym twoim fiku.
Ale oczywiście podczas czytania tak krótkiego tekstu musiał mi przerwać telefon , więc przeczytałam eszcze raz

Śliczne!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 854
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:17, 22 Cze 2009    Temat postu:

pięknie opisane te iskrzenie między nimi
a te spojrzenia... tak wiele ich było w serialu, ale żadne nie skończyły się tym, czym chcielibyśmy, by się skończyło (czyli tym, co zgrabnie opisała tu kropka )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hameron Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin