Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Terapia (tłumaczenie)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hilson
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Śro 19:44, 28 Maj 2008    Temat postu:

Dlaczego nie, Richie? Pogadałabyś sobie o przyciskach do papieru .

Tłumaczenie bardzo mi się podoba, terapeuta nieco wkurza, ale odpowiedzi House'a są świetne. Po prostu... ten facet nie traci pewności siebie nawet, kiedy siedzi u terapeuty po podcięciu sobie żył .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nalan
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 27 Mar 2008
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Czw 7:00, 19 Cze 2008    Temat postu:

Rozdział 2

Część 1

- Pracowałem w przychodni cały dzień. Dr Cuddy skazała mnie na to, jako część jej normalnego, sadystycznego reżimu.

Terapeuta zignorował komentarz o dr Cuddy.

- To było w piątek?

- Tak. Była tam ta dziewczyna… technicznie rzecz biorąc kobieta, ale młoda… po dwudziestce. Jak niemal każdy w przychodni tego dnia, przyszła się przebadać na STD. To wskazywało, że została … zgwałcona. Była przejęta ciążą, a test na STD był pozytywny.

- To było bardzo nieszczęśliwe.

House nie wydawał się bardzo zainteresowany dobrem dziewczyny.

- Domyślam się. To były tylko Chlamydie.

- Więc, leczyłeś ja… w przychodni.

- Początkowo, przebadałem ją na STD. Ale kiedy odkryłem, że została zgwałcona, próbowałem odesłać ją do…do kogoś bardziej wykwalifikowanego, by zajął tego rodzaju problemem. Odmówiła. Z jakiegoś powodu chciała bym ją leczył. Powiedziałem jej, że nie chcę jej leczyć.

Terapeuta zmarszczył nos, próbują zrozumieć, dlaczego House odmówił leczenia pacjentki z przychodni.

- Dlatego, że… czułeś skrępowanie w sprawie gwałtu?

- Nie, nie chciałem, ponieważ kiedy już raz dałem jej wyniki testu na STD, gdzie nie pozostało już nic do zdiagnozowania.

- Rozumiem. Więc brak tajemnicy sprawił, że było to dla ciebie nudne.

- Tak .

- Ale… to najwyraźniej nie był koniec historii.

- Nie, odesłałem ją do lekarza od czubków… ee, psychiatry, dr. Stone.

Terapeuta uśmiechnął się.

- "Lekarz od czubków" jest w porządku. Stone jest dobrą lekarką. Radziła sobie z takimi sprawami wcześniej.

- Tak więc, dr Stone weszła i porozmawiała z nią, a kilka minut później, dziewczyna wzięła całe opakowanie benzodiazepiny i musiała mieć płukanie żołądka.

- Wszystko z nią w porządku?

- Tak… ponieważ okazuje się, że szpital jest złym miejscem na przedawkowanie, z tak dogodnie ulokowanym wyposażeniem medycznym.

- Tak, ale wszystko było w porządku?

- Tak, fizycznie… ale ciągle chciała, żebym z nią porozmawiał. Właśnie dlatego próbowała skończyć ze sobą… dlatego, że nie chciałem z nią rozmawiać. Domyślam się, że miałem mały problem z byciem komplementowanym.

- Chciała porozmawiać z tobą szczególnie o tym co się stało, o gwałcie?

- Nie, o czymkolwiek. Chciała tylko porozmawiać o rzeczach trywialnych, nawiązać bezwartościową rozmowę. Nawet nie chciała mówić o czymś ważnym.

- Trywialność jest subiektywnym pojęciem – powiedział terapeuta uszczypliwie. – Ale ona chciała rozmawiać tylko z tobą?

- Tak

- Hmm… to jest normalne dla ofiar gwałtu, że szukają ojcowskiego wizerunku, kogoś kto sprawi, że będą czuły się bezpieczne czy chronione. Więc, o czym w końcu z nią rozmawiałeś?

- Rozmawialiśmy o pogodzie, o jej ulubionej drużynie sportowej, gdzie chodziliśmy do szkoły, kto wygra w amerykańskim Idolu…

House zrobił zamaszysty ruch ręką.

- To wszystko?

- Nie… chciała…

House przekręciła się, czując skrępowanie. Ściszył głos, tylko trochę i terapeuta prawie musiał się pochylić, by go usłyszeć.

- Spytała mnie, czy kiedykolwiek spotkało mnie coś strasznego.

Odruchowo sięgnął do kieszeni, ale zapomniał, że ma na sobie szpitalne ubranie. Nie miało kieszeni. Jego tabletki zostały skonfiskowane wraz z innymi rzeczami. Zauważył, że terapeuta wpatruje się w niego i zastanawiał się czy powie coś o odruchowym zachowaniu, ale on nic nie powiedział.

- Mmm hmm… i co jej powiedziałeś?

- Ja... nie wiedziałem, co mam jej powiedzieć.

- Wydaje mi się, że to całkiem proste pytanie. Więc, co wtedy zrobiłeś?

- Podałem jej środek uspokajający.

Terapeuta uśmiechnął się i pogroził palcem.

- Ciekawe rozwiązanie, jednak tymczasowe.

- Spytałem mój zespół, jak sądzą, co powinienem powiedzieć. Byli bezużyteczni, jak zwykle.

Terapeuta rozważał kontynuowanie tego tematu, ale zrezygnował z tego. Stwierdził, że jest to intrygujące, iż House byłby skłonny poprosić o taką pomocy kogokolwiek, szczególnie ludzi, których uważa za podwładnych.

- Musiałeś jej coś powiedzieć.

-Tak, powiedziałem.

- Co?

House bawił się zabłąkaną nitką na szwie jego spodni.

- Powiedziałem jej… powiedziałem jej, że moja babcia znęcała się nade mną, kiedy byłem dzieckiem, zmuszając mnie do spania na podwórku, do kąpieli w lodowatej wodzie… tego rodzaju rzeczy.

- Która babcia? Ta z psem?

- Tak.

Poza spojrzeniem House’a, terapeuta zmarszczył brwi.

- A... ona ci nie uwierzyła.

- Nie.

- Hmph. Ja też bym nie uwierzył. Czuła się obrażona?

House zmarszczył brwi w frustracji.

- Tak. Powiedziała, że odprawiłem, ją, ponieważ została zgwałcona.

- Myślę, że dlatego.

- Więc, zamiast tego poszliśmy na spacer.

- Z twoją nogą…?

- To był krótki spacer… do parku przy szpitalu. Myślałem, że jeśli pójdziemy na dwór, zmienimy scenerię…. Mogłaby chcieć powiedzieć co się jej przydarzyło.

- Powiedziała?

- Nie

- Tak więc, o czym rozmawialiście?

- Posprzeczaliśmy się o religię. Chciała zatrzymać dziecko. Powiedziałem jej, że nie powinna.

- To jest zuchwała możliwość, by decydować o czyimś życiu, nawet dla lekarza.

- To była także jej opinia.

- Więc, posprzeczaliśmy się na temat problemu aborcji. Powiedziała, że Bóg pozwolił na to z jakiegoś powodu. Stwierdziłem, że to bzdura.

- Rozumiem. Co kazało ci myśleć, że on nie miał żadnego powodu?

House machnął ręką wokoło jakby mógł wyciągnąć wyjaśnienie z powietrza.

- Ponieważ… Chrześcijanie wierzą… Jaki Bóg pozwala, by dziewczyna została zgwałcona, następnie zaszła w ciążę i złapała Chlamydie?

- Jaki Bóg wysyła swojego syna na ziemię, by był torturowany i ukrzyżowany przez rzymskich żołnierzy za grzechy ludzkości?

House przewrócił oczami. Terapeuta podniósł rękę.

- Dobra, to było czysto retoryczne. Tylko opowiedz mi, co się wydarzyło.

- Zapytałem ją, dlaczego przede wszystkim chciała rozmawiać ze mną, sprzeciwiając się komuś bardziej wykwalifikowanemu.

- Tak?

- I powiedziała, że zaufała mi. Stwierdziłem, że był głupi powód.

Terapeuta nieznacznie nachylił głowę.

- Hmm… dlaczego jest to głupie, zaufanie tobie?

- Ponieważ mnie nawet nie zna. Mógłbym być mordercą lub fanem Raidera czy demokratą, o ile jej wiadomo.

Terapeuta postanowił nie zwrócić uwagi na kontekst stwierdzenia House’a.

- Okey… co powiedziała następnie?

House nie odpowiedział od razu. Wpatrywał się w swoje buty, jego głos zmiękł.

- Powiedziała, że zaufała mi, ponieważ wyczuła, jakbym także został zraniony.

- Zostałeś?

House spojrzał w górę.

- Czy co zostałem?

- Zraniony.

House parsknął.

- A kto nie został?

- Niektórzy ludzie bardziej niż inni. Na pewno, nie każdy został zgwałcony. Jak odpowiedziałeś na jej komentarz?

House był cicho przez parę chwil. Wydawało się, że]dłużej. To było prawie tak, jak gdyby myślał, że jeżeli wystarczająco długo poczeka pytanie zniknie. Terapeuta siedział cierpliwie, założywszy ręce, wpatrywał się w niego. Nie był stanowczy, tylko wyczekujący. House wiedział, że nie odejdzie jeżeli nie odpowie. Doszedł do wniosku, że bycie szczerym nie zaszkodzi, odkąd istniała między lekarzem a pacjentem tajemnica lekarska. Już podzielił się tym z dziewczyną i nie było to zbyt okropne. Cóż, o ile nie był skłonny wracać do sprawy samobójstwa.

- Powiedziałem jej…powiedziałem jej, że ta historia była prawdziwa, ale to nie moja babcia się nade mną znęcała.

Terapeuta wyprostował ręce i zaznaczył coś w karcie House’a.

- Rozumiem. Kto to był?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nalan dnia Czw 11:52, 19 Cze 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:09, 19 Cze 2008    Temat postu:

Nie wiem czemu, ale ep "One day, one room" działa na mnie dopychająco :? Chociaż widziałam go tylko raz, razem z trzema innymi epami i byłam już padnięta...

***
Niech już terapeuta da House'owi spokój I niech się Wilson nim (znaczy House'em) zaopiekuje


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dżuczek
Wieczny Rezydent


Dołączył: 22 Wrz 2007
Posty: 862
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd

PostWysłany: Sob 14:02, 21 Cze 2008    Temat postu:

Wilson już zrobił swoje-uratował House'a.


Co do użycia One Day, One Room-lubię ten odcinek i to bardzo. Ale jakoś nie przemawia do mnie pomysł, że House mógłby po rozmowie z dziewczyną i wyjawieniu tej tajemnicy, próbować się zabić. Pamiętam, że Cuddy cieszyła się, że Dziewczyna opowiedziała House'owi o gwałcie, na co House odpowiedział, że to doprowadziło ją tylko do płaczu i niczego więcej (niech mnie ktoś poprawi, bo nie wiem czy właściwie pamiętam). Czyli jego wyznanie także jemu ulgi bynajmniej nie przyniosło, a mogło co najwyżej sprawić, że wspomnienia z dzieciństwa wróciły. Myślę jednak, ze sama decyzja zwierzenia się powinna go raczej w jakiś sposób zadowolić czy usatysfakcjonować-nie umiem znaleźć właściwego słowa), a nie powodować nagłą chęć podjęcia samobójczej próby. Bo to tak jakby odkrył jakąś część siebie przed kimś a potem niespodziewanie stchórzył, najchętniej cofnąłby to co powiedział, żałował, wstydził się tego i chciał jak najszybciej zniknąć. A to mi nie pasuje po prostu do House'a.
Tak czy inaczej czekam na dalszy ciąg. Świetny terapeuta, bo nie daje za wygraną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Nie 18:26, 22 Cze 2008    Temat postu:

Dżuczek, dogłębna analiza, jak zawsze . Kazałaś się poprawić w razie czego, ale ponieważ w sumie napisałaś tak jak było, to ja może tylko zacytuję :

Wyciągnęliśmy z niej tę historię, wmawiając sobie, że to jej pomoże, i jesteśmy z siebie bardzo zadowoleni. Ale być może udało nam się tylko doprowadzić dziewczynę do płaczu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dżuczek
Wieczny Rezydent


Dołączył: 22 Wrz 2007
Posty: 862
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd

PostWysłany: Śro 10:45, 25 Cze 2008    Temat postu:

Dziękuję Em za ten cytat :smt001 Fajnie jest sobie co nieco przypomnieć. (Analiza to tylko jedno z moich imion )
Zerknęłam do oryginału Terapii. O rany!!! To jest szalenie długi fik! Nalan przed Tobą mnóstwo pracy i chyba poczekam aż ją w pocie czoła wykonasz, bo to co było do tej pory jest bardzo ciekawe i w końcu to fic, więc niekoniecznie postępowanie House'a musi być zgodne z tym co do tej pory oglądaliśmy i o nim wiemy bądź się po nim spodziewamy. Zresztą, czy po nim można się czegokolwiek spodziewać? Przecież on jest nieraz taki nieobliczalny


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nalan
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 27 Mar 2008
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Śro 10:14, 02 Lip 2008    Temat postu:

HEPL!!!!

Z fanfiction zniknął oryginał, a ja mam zapisane tylko dwie pierwsze części.

Ktoś wie gdzie indziej mogę to znaleźć albo ma zapisane to na dysku?

Zrozpaczona Nalan


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dżuczek
Wieczny Rezydent


Dołączył: 22 Wrz 2007
Posty: 862
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd

PostWysłany: Śro 10:37, 02 Lip 2008    Temat postu:

Oj, szkoda, że zniknął, ale na szczęście mam go! :smt006
Podaj mi na pw swój adres to postaram się wysłać


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:53, 02 Lip 2008    Temat postu:

Autorka usunęła fika z ff.net, ale ja się postarałam o oryginał
Do pobrania z chomikuj.pl
[link widoczny dla zalogowanych]
Folder: House MD, Hasło: vicodin
trzeba się zaolgować!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Czw 12:52, 03 Lip 2008    Temat postu:

Ciekawe dlaczego go usunęła...?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dżuczek
Wieczny Rezydent


Dołączył: 22 Wrz 2007
Posty: 862
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd

PostWysłany: Pią 9:06, 04 Lip 2008    Temat postu:

Mnie też to zastanawia. Mam tylko nadzieję, że nie usunęła też innych swoich tekstów, bo ktoś na forum je polecał i mam nadzieję, że ktoś też je tłumaczy :smt001

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nalan
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 27 Mar 2008
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pią 10:03, 04 Lip 2008    Temat postu:

W profilu na fanfiction.net napisała, że usuwa swoje najstarsze teksty( Therapy, The Long and Winding Road, Justice, Crime And Punishment, All I Need To Know) i nie będe ponownie wklejone.

Jak ktoś chce, je musi do niej napisać to ona wyśle.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:16, 04 Lip 2008    Temat postu:

no właśnie ja napisałam...

adres mailowy jest taki: Juliabohemian@aol.com (zalogowałam się na ff.net, żeby go dostać, więc oszczędzę wam fatygi)

EDIT
właśnie znalazłam w skrzynce maila ze wszystkimi usuniętymi fikami:
Master - All I Need to Know.wpd (842,0 kB) Zapisz
Master -Crime & Punishment.wpd (117,9 kB) Zapisz
Master -Justice.wpd (53,05 kB) Zapisz
Master -Therapy.wpd (699,9 kB) Zapisz
Master-The Long and Winding Road.wpd

potem wrzucę je na chomika czy coś :smt002 :smt016


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Richie117 dnia Pią 10:25, 04 Lip 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dżuczek
Wieczny Rezydent


Dołączył: 22 Wrz 2007
Posty: 862
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Stąd

PostWysłany: Pią 10:37, 04 Lip 2008    Temat postu:

Więc jesteśmy uratowani :smt003 Myślę, że szkoda byłoby stracić okazję przeczytania tych tekstów, aczkolwiek nie mogę o nich nic powiedzieć, bo ich nie czytałam. Ale po Terapii wydaje mi się, że łączy mnie z autorką ten niejako przykry, smutny sposób podejście do House'a jako postaci i serialu w ogóle. I cieszę się, że przez Terapię przebrnęłam, bo faktycznie zahacza o tematykę, którą podjęłam parę miesięcy temu i którą w końcu realizuję. Dlatego też to co teraz robię wymaga kilku poprawek i rezygnacji z niektórych pomysłów.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:56, 04 Lip 2008    Temat postu:

Dobra, wszystkie fiki na moim chomiku:

[link widoczny dla zalogowanych]

folder House MD, hasło vicodin
trzeba się zalogować


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nalan
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 27 Mar 2008
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Czw 7:23, 10 Lip 2008    Temat postu:

Rozdział 2

Część 2

House wpatrywał się w podłogę. Słysząc słowa wychodzące z jego ust… to prawie brzmiało tak, jakby były wypowiedziane prze kogoś jeszcze… jakby patrzył na rozmowę kogoś innego. Już raz to powiedział, nie mógł tego cofnąć. Wiedział, że to była prawda. Ale nadal czuł się winny, jakby sufit miał runąć na niego za wyznanie czegoś tak prywatnego, tak zakazanego.

- To był mój ojciec.

Terapeuta odczekał parę chwil by zobaczyć czy był to koniec oświadczenia House’a. Sufit nie runął.

- Więc… Co ci zrobił?

House dalej wpatrywał się w podłogę. Ta rozmowa była coraz gorsza. Zastanawiał się, dlaczego terapeuta musi kontynuować wymuszanie od niego wyznań. W każdym razie, kto tak naprawdę troszczył się o jego zasrane dzieciństwo? Jaką różnicę to robiło? Rozmowa o tym nie zmieni niczego, nie zmieni przeszłości.

Wzruszył nieznacznie ramionami. Terapeuta zrozumiał, że prawdopodobnie nie dostanie szczerej odpowiedzi, więc zmienił temat. Pytania z rzeczowymi odpowiedziami, to było to czego chciał House.

- Powiedziałeś, że twój ojciec był w wojsku, który korpus?

- Piechota Morska.

House nieznacznie się rozpogodził, uciekając od poprzedniego pytania. Wystawił palec w powietrze z kpiącym entuzjazmem.

- Semper Fi…*

- Czym się zajmował… w Korpusie Piechoty Morskiej?

- Przez dwa lata stacjonował w Wietnamie. Był pilotem. Robił szkolenia bojowe dla innych pilotów. Teraz jest pułkownikiem.

- Czy odszedł na emeryturę?

- Technicznie. Nie jest aktywny, ale ciągle chodzi na głośne zabawy VFW. Sądzę, że jest tak dlatego, że może nosić swój mundur i imponować paniom.

- VFW?

- Veterans of Foreign Wars**

- A twoja mama?

- Jest dobrą wojskową żoną - W jego głosie słychać było gorycz, kiedy to powiedział i nie uszło to uwadze terapeuty.

- Gdzie oni teraz mieszkają?

- W Richmond, w Virginii.

- To tam dorastałeś?

- Nie… dorastałem w około dwudziestu różnych miejscach.

- Tak… wspominałeś o tym. Często się przeprowadzałeś.

House przytaknął, znudzony. – Tak.

- Czy ci przeszkadzały? Przeprowadzki?

House wzruszył ramionami. – Przyzwyczaiłem się.

- Gdzie się urodziłeś?

- W Atenach, w Georgii, skąd pochodzi rodzina mojej mamy.

- Jak długo tam mieszkałeś?

- Nie pamiętam. Niedługo. Prawdopodobnie mniej niż rok.

Terapeuta spojrzał się w dół w akta House’a i zrobił parę adnotacji. Ciekawość zżerała House’a, który nie wiedział co tamten pisze. Próbował ukryć swoją ciekawość. Zastanawiał się nad uzyskaniem dostępu akt później i zrobieniu kopii, które przeczyta w wolnym czasie.

- Tak, ale jest coś czego nie rozumiem…jak to się stało, że skończyłeś pomagać tej dziewczynie, poszedłeś do domu i próbowałeś skończyć ze sobą… jak to się mówi. Z pewnością nie staram się być nieczuły, ale A plus B nie równa się C.

House przełknął ślinę, przypuszczając, że najgorsza część sesji była już za nim.

- Przeszkadza ci to?

- To jest nieprawidłowość. Nieprawidłowości mnie wkurzają.

House wzdrygnął się słysząc stwierdzenie, którego tak często sam używał. Na chwilę dało mu to do myślenia, że jest coś co mógł zrobić. Może ten facet naprawdę mógłby mu pomóc. Nie był pewny jakiego rodzaju pomocy potrzebuje.

- Co się stało z dziewczyną, po tym jak powiedziałeś jej o swoim ojcu?

House poczuł, jak chłód przebiega mu po kręgosłupie na wzmiankę o ojcu. Jak gdyby w każdej chwili mógł wpaść do pokoju i zbesztać syna, za wygadywanie kłamstw na temat jego dzieciństwa.

Jesteś facetem, powiedział sobie. Weź się w garść.

- W końcu mi powiedziała, co się stało.

- O gwałcie? Zdobyłeś jej zaufanie, ponieważ byłeś z nią szczery na temat swojego ojca?

- Tak przypuszczam. To był facet, którego znała. Cóż, naprawdę to nie. To był przyjaciel przyjaciela. Byli na przyjęciu i oboje za dużo wypili. Skończyli w jednej z sypialń i… nikt ich nie słyszał. Muzyka zbyt głośno grała. Wiesz, jak to się dalej potoczyło.

- Niestety, to jest bardziej powszechne niż powinno być, szczególnie tutaj, w miasteczku uniwersyteckim. Dobrze, że była skłonna się zgłosić i zacząć leczenie. Wiele pozostaje nie zgłoszonych.

House przez moment czuł się wystarczająco odważny, by zaryzykować z terapeutą.

- Zapytała mnie czy uważam, że facet, który jej to zrobił… czy uważam, że on czuje się źle, z tym co zrobił.

- Co jej odpowiedziałeś?

- Powiedziałem jej, że nie wiem. Zapytałem ją czy będzie się czuła lepiej, wiedząc, że on czuje się źle.

House czekał, zastanawiając się, czy rozmowa potoczy się tak, jak w pewien sposób tego oczekiwał, ale tak naprawdę miał nadzieję, że jednak nie. Widział, jak terapeuta wolno składa to w jedną całość.

- Sądzisz, że twój tata źle się czuł, z tym co ci zrobił?

House znów spojrzał się w podłogę i zmusił się do śmiechu. To nie brzmiało szczerze. – Nie wiem. Wątpię w to.

- Dlaczego?

- Ponieważ… jestem takim typem faceta, rozumiesz?

- Nie, nie rozumiem. Wytłumacz mi.

House nie mógł zrozumieć, w co się wpakował, ani co powinien powiedzieć.

- Myśli, że on ma rację, a wszyscy inni się mylą.

- A ty tak nie myślisz?

House zmarszczył brwi. – To nie to samo. Myślę, że mam rację w sprawach medycznych, w sprawach związanych z dziedziną, w której jestem ekspertem. Nie możesz być doświadczonym ekspertem w dziedzinie by… bycia ojcem.

- Rozumiem. Więc sadzisz, że rodzice powinni byś ekspertami w rodzicielstwie zanim będą mieli dzieci?

- To nie jest to, co powiedziałem.

- Więc nie sądzisz, że twój ojciec czuje się źle z tym, co ci zrobił, ponieważ myśli, że cokolwiek zrobił, było usprawiedliwione?

To prawie brzmiało jak wyzwanie, nawet jeśli nim nie było. House poczuł, jak wzrasta w nim chęć do obrony, chociaż nie był nawet pewien, dlaczego.

- Mówisz, że miał rację?

- Nie wiem. Nie powiedziałeś mi, co on takiego robił, więc tak naprawdę nie mogę sobie wyrobić dokładnej opinii. Czy poczułbyś się lepiej, wiedząc, że on czuje się z tym źle?

House wyjrzał przez okno. W gabinecie nie było zegara, a on nienawidził nie wiedzieć, która jest godzina. Jego zegarek został skonfiskowany wraz z innymi rzeczami, kiedy został przyjęty.




* Semper Fidelis ( łac. zawsze wierny) – dewiza Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych.

** Amerykańska organizacja, której członkowie są aktualnymi lub byłymi członkami sił zbrojnych USA.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nalan dnia Czw 7:23, 10 Lip 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jeanne
Nefrologia i choroby zakaźne
Nefrologia i choroby zakaźne


Dołączył: 29 Mar 2008
Posty: 6080
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:51, 10 Lip 2008    Temat postu:

Całość ogólnie przygnębiająca, ale to zdanie mnie rozbroiło:
Próbował ukryć swoją ciekawość. Zastanawiał się nad uzyskaniem dostępu akt później i zrobieniu kopii, które przeczyta w wolnym czasie.
sama nie wiem czemu :smt003
Świetnie ci idzie :smt001 Czekam na resztę :smt004


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
motylek
Immunolog
Immunolog


Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1053
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Capri
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:56, 10 Lip 2008    Temat postu:

ciekawie się zapowiada

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eletariel
Elf łotrzyk


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 1877
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 8:31, 11 Lip 2008    Temat postu:

Podoba mi się. Szczególnie to analizowanie zachowań House'a. Pisz dalej, pisz, bo ciekawa jestem zakończenia coraz bardziej:)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nalan
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 27 Mar 2008
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Śro 6:26, 10 Wrz 2008    Temat postu:

Rozdział 2

Część 3

- Nie skończyliśmy jeszcze?

- Nasze spotkanie nie jest ustalone przez czas. Mamy go tyle ile potrzebujemy.

House przewrócił oczami. – Świetnie. Czuje się bardzo wyjątkowy.

- Czy kiedykolwiek rozmawiałeś z kimś innym, co się wydarzyło z twoim ojcem?

- Masz na myśli np. lekarza od czubków?

- Nie, mam na myśli kogoś takiego jak przyjaciel, dziewczyna… ktokolwiek. Może dr Wilson?

- Nie.

- Dlaczego nie?

House westchnął zirytowany. Był zmęczony odpowiadywaniem na pytania. Oficjalnie dotarł do swojego osobistego limitu energii, jakiego mógł się pozbyć przez udzielanie odpowiedzi. Terapeuta najwyraźniej tak nie sądził, ponieważ kontynuował zadawanie pytań.

- Więc, ta dziewczyna… ta zupełnie obca osoba, którą poznałeś w przychodni… była pierwszą, której kiedykolwiek powiedziałeś… w ogóle. Masz… czterdzieści siedem lat. To długi okres by coś w sobie dusić, nie sądzisz?

House nic nie powiedział. Sięgnął po dozownik spinaczy, stojący naprzeciw niego i zaczął się bawić spinaczami wewnątrz.

- Nie sądzę, że mogę ci pomóc, chyba, że powiedziesz, co się wydarzyło.

- Cóż, może ja nie chcę twojej pomocy - House zaczął spinać spinacze razem, by utworzyły łańcuch.

- Dobra.

- Dobra? - House nie myślał, że będzie to tak łatwe.

- Nie mogę tobie pomóc, jeśli tego nie chcesz. Sadzę, że wiem w jaki sposób rzeczy okazały się inne niż były, tamtej nocy. Ale nie mogę ciebie zmusić do tego, żebyś mi powiedział, jeśli nie chcesz.

- Myślałem, że nieprawidłowości cię wkurzają.

- Owszem, ale tak samo działa zmuszanie kogoś, żeby powiedział mi coś, do czego najwyraźniej nie jest emocjonalnie gotowy, albo o czym nie chce dyskutować. Twoje rany ładnie się goją, a twoja karta mówi, że jesteś fizycznie gotów, żeby cię wypisać. Możesz wrócić do przychodni, żeby zdjęto ci szwy, jeśli chcesz. Albo... jesteś lekarzem. Możesz usunąć je sobie sam w domu. Zamierzam wypisać ci receptę na lek antydepresyjny...

- Więc po prostu się mnie pozbywasz, ponieważ nie chcę odpowiadać na twoje głupie pytania?

- Nie, po prostu nie mogę zrobić nic, żeby ci pomóc, jeśli nie chcesz, żeby ktoś udzielił ci pomocy.

House zamrugał, pozwalając sile stwierdzenia wryć się w pamięć. Nie potrzebował pomocy. Wszystko było z nim w porządku.

- Ja… po prostu nie widzę sensu. Rozmowa niczego nie zmieni.

- Nie, ale może sprawić, że poczujesz się lepiej.

- Wątpię w to. Sądzę, że przez to, poczuję się gorzej.

- Jak wtedy, kiedy powiedziałeś swojej pacjentce, ofierze gwałtu?

Jego głos tak miękki, prawie jak szept. – Tak…

Terapeuta podjął ogromne ryzyko, wyciągając tak rażące wnioski. Ale nie miał niczego innego żeby ciągnąć to dalej.

- A więc poszedłeś do domu i upiłeś się, mając nadzieję, że to pomoże zapomnieć… i kiedy się nie powiodło, postanowiłeś się pociąć.

House milczał. Nie lubił słyszeć, że jego działania zostały zredukowane do czegoś takiego. To sprawiało, że brzmiały gorzej, niż były w rzeczywistości. Przestał bawić się spinaczami i zaczął przygryzać wargę. Czuł się bezbronny i zdemaskowany. Nie wiedział co powiedzieć. Był przyzwyczajony do bycia po drugiej stronie takich rozmów, przyzwyczajony do bycia tym, który demaskował. To było inne. Ani trochę tak zabawne.

- Potrzebujesz rozmowy ze mną.

Po raz pierwszy House był całkowicie szczery. –Nie wiem, co chcesz, żebym powiedział.

- Wszystko, co musisz zrobić, to powiedzieć mi jak się czujesz. Nie ma złej odpowiedzi. Nie chodzi o to, co chcę, żebyś powiedział. Wszystko, co musisz zrobić, to powiedzieć mi co czujesz, a ty nie potrafisz nawet tego.

House potrzasnął tylko głową. Terapeuta czekał parę minut zanim przemówił ponownie. Potrzebował innego podejścia.

- A jeśli zadam ci parę pytań z typu "tak" lub "nie" na temat twojego ojca? To jest to co robimy, kiedy przeprowadzamy wywiad z naszymi nieletnimi pacjentami o ich doświadczeniach w nadużyciach. Czy tak będzie łatwiej?

House westchnął przeciągle. Nigdy się od tego nie uwolni.

- Czy zamierzasz kazać mi wskazywać wszystkie miejsca, gdzie byłem obmacywany, na jednej z tych prawidłowo anatomicznych dziecięcych lalek?

Terapeuta uśmiechnął się. House nie wspominał niczego o byciu obmacywanym. Zastanawiał się czy to wypłynie później. – Tylko jeśli chcesz.

- Dobra… pytaj. Nie twierdzę, że ci na pewno odpowiem. Ale, no dalej, zapytaj.

Terapeuta wyciągnął jakieś papiery z szarego folderu i położył je na wierzchu akt House’a. Wykrzywił usta na chwilę, unosząc pióro. House zastanawiał się o czym tamten myśli, jakie będzie pierwsze pytanie.

- Czy kiedykolwiek ojciec dotknął cię w sposób, który mógłby zostać odebrany jako… molestowanie?

House przewrócił oczami, wyraźnie przepełniony wstrętem na samo stwierdzenie. – Nie. Wy myślicie, że każdy był molestowany. To powód wszystkiego.

- Po prostu musiałem zapytać, żeby pojąć gdzie podążyć z resztą pytań. Tak więc mogę to przekreślić.

House westchnął znowu. – Dobra. Nie, nie molestował mnie. Nikt nigdy mnie nie molestował, może oprócz Dr Cuddy.

Jego oczy poszerzyły się. – Dr Cuddy molestowała cię?

- Nie, to był żart. Zapomnij.

- Myślisz, że bycie molestowanym jest zabawne?

Uch, och. – Nie…

- Dobra, następne pytanie. Czy twój ojciec kiedykolwiek używał kar cielesnych jako sposób dyscypliny?

- Tak. Każdy je wtedy popierał. Co z tego?

- Czy kiedykolwiek opisałbyś jego kary jako…przesadne?

House parsknął. – Zdefiniuj przesadne.

- Czy uważasz, że twój ojciec znęcał się nad tobą fizycznie?

House rozważał przez chwilę to pytanie, zanim odpowiedział. Wiedział, co powiedziałaby pomoc socjalna. Wiedział również, co powiedziałby jego ojciec. Nie miał pojęcia, co powiedziałaby jego mama. Jakoś przez lata był coraz mniej i mniej pewny odpowiedzi. Wiedział, że terapeuta wyciąga teraz najróżniejsze wnioski na jego temat, sądząc, że miał całkowite wyobrażenie. Jeżeli odpowie na to pytanie, wiedział, że nie będzie miało znaczenia, co jeszcze powie. Ostrożnie dobierał słowa.

- Mój ojciec był… pozwalając stwierdzić, był entuzjastą dyscypliny.

- Czy to znaczy "tak"?

- Nie wiem. Tak sądzę. Tak.

Powiedział to i teraz nie mógł tego cofnąć.

- W porządku. Czy twój ojciec kiedykolwiek fizycznie znęcał się nad twoją mamą?

House zabrzmiał bardzo pewnie. – Nie.

- Czy to możliwe, że on mógł to zrobić bez twojej wiedzy?

- Wiedziałbym. Moi rodzice są nadal szczęśliwym małżeństwem.

Czuł trochę winy, używając słowa "szczęśliwym". Tak naprawdę to nie wiedział jak szczęśliwi byli. Ale, ciągle są małżeństwem, racja? A więc, muszą być szczęśliwi… cóż, w jakiś sposób.

- Czy twój ojciec uderzył cię kiedykolwiek zamkniętą pięścią?

- Znaczy, walnął mnie? Nie. Chociaż jestem pewny, że chciał.

Terapeuta podniósł wzrok. – A więc, obydwoje nigdy nie przeszliście przez to, przez bicie?

- Byliśmy parę razy blisko tego. Ale nie.

- Dobra… Czy twój ojciec uderzył cię kiedykolwiek otwartą dłonią?

House westchnął i znowu podniósł pojemnik ze spinaczami. – Tak.

- Po twarzy?

- Tak…


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
nefrytowakotka
Lara Croft


Dołączył: 02 Sie 2008
Posty: 3196
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 76 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:18, 10 Wrz 2008    Temat postu:

Oooooooooooooooooooo..
Nareszcie!!!!!!!!!!!! Interesująco się zapowiada.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jeanne
Nefrologia i choroby zakaźne
Nefrologia i choroby zakaźne


Dołączył: 29 Mar 2008
Posty: 6080
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:09, 10 Wrz 2008    Temat postu:

Cytat:
House westchnął znowu. – Dobra. Nie, nie molestował mnie. Nikt nigdy mnie nie molestował, może oprócz Dr Cuddy.

Jego oczy poszerzyły się. – Dr Cuddy molestowała cię?

Lekarz od czubków, który nie potrafi zauważyć żartu :smt005 :smt005
Świetne :smt003


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Sob 15:44, 13 Wrz 2008    Temat postu:

Terapia wróciła! Tak!

No cóż, terapeuta jest odrobinę mniej wkurzający niż w poprzednich częściach, ale na pewno na ten fakt wpływa jego pytanie o molestowanie seksualne . Jeśli mam być szczera, rozmowy o relacji House'a z jego ojcem nie są dla mnie specjalnie fascynujące. Zdaję sobie sprawę, jak to brzmi, ale po prostu... nie. Więc mam nadzieję, że w kolejnej części będzie coś o molestowaniu House'a przez Wilsona .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
minia1313
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 11 Lis 2008
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 20:12, 24 Lut 2009    Temat postu:

Bardzo fajnie

Zaczęło się rozkręcać i nagle buum nie ma więcej

Jest choćby maleńka szansa że to będzie miało koniec


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gora
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 20 Sty 2009
Posty: 293
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:15, 26 Lut 2009    Temat postu:

Najpierw dwie uwagi:

Cytat:
Jego odpowiedź była stanowcza, ale dorzucił do niej stosownym dowcipem/stosowny dowcip.

Dlaczego nie po prostu "dorzucił do niej stosowny dowcip"? W tej formie to rozprasza...

Cytat:

Za jak żałosnego musiała do uważać.


go

A teraz powiem, że mi się podobało. Ciekawie się zaczyna, ładnie się rozkręca... Nie mogę się doczekać jak pojawi sie kolejny kawałek

Pozdrawiam
g


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hilson Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin