Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Bo nigdy nic nie wiadomo... [Z]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lisa
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 942
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 11:33, 27 Kwi 2008    Temat postu:

czyzby House rzeczywiscie chciał Cuddy przeprosic, chocby tylko dlatego żeby cos udowodnić, heh to w jego stylu

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kremówka
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:37, 27 Kwi 2008    Temat postu:

Część szósta. Miałam z nią poczekać, ale właściwie po co a poza tym napisałam już siódmą i drażniło mnie to, że mam na komputerze dwie gotowe a nie wrzucone części


House siedział na fotelu w swoim gabinecie. Przeciętnemu obserwatorowi wydawał się być całkowicie pochłonięty podrzucaniem swojej ulubionej, szaro-czerwonej piłki przy pomocy laski. Bardziej uważny obserwator z pewnością zauważyłby, że jego wzrok nie jest skupiony ani na piłce, ani na lasce tylko w nieokreślonym punkcie w przestrzeni, a jego czoło i brwi zmarszczone. House poważnie się nad czymś zastanawiał. Dokładniej rzecz biorąc myślał o tym, co usłyszał przez drzwi balkonowe gabinetu Wilsona niespełna godzinę temu. Wcale nie miał ochoty podsłuchiwać. Nie miał nawet pojęcia, że Cuddy jest w jego gabinecie. Sam chciał pogadać z Wilsonem wczorajszym wieczorze, ale Cuddy go ubiegła. Sprzeczali się o to, co Cuddy powiedziała Wilsonowi poprzedniego wieczoru, co oznaczało, że już wcześniej rozmawiali o tym, co się wydarzyło. Prawdopodobnie, Cuddy zaraz po wyjściu tego palanta, którego zaprosiła na wczorajszą kolację popłakała się i zadzwoniła po Wilsona, żeby mu się pozwierzać. Było mu głupio przed sobą samym, że tak się wczoraj wobec niej zachował. Ale kiedy dała mu do zrozumienia, że ktoś, jakiś facet, jest u niej jest ogarnęła go fala złości. Sam właściwie nie rozumiał, co go tak zdenerwowało. Przez chwilę zastanawiał się nad przyczyną tej złości i sam nie był w stanie zrozumieć swojej reakcji. Zazdrość? – Przemknęło mu przez myśl. Nie, to niemożliwe. Z resztą, przecież nic go z nią nie łączyło, ona nigdy nie dała mu powodu żeby pomyślał inaczej. Chociaż… To, co usłyszał dziś w gabinecie Wilsona… To było dziwne. Nie spodziewałby się tego nigdy i gdyby nie fakt, że się to wydarzyło, uznałby, że to niemożliwe. Przyznała, że coś do niego czuje, ale jednocześnie nie chciała, żeby się o tym dowiedział. Bala się, że wykorzysta to żeby ją znów zranić, to było oczywiste, zwłaszcza po wczorajszym wieczorze. Sam przez sobą musiał przyznać, że zachował się jak dupek. Ale nadal nie rozumiał, dlaczego właściwie się tak zachował. Przypomniał sobie słowa Wilsona – „Skoro para inteligentnych, dorosłych ludzi nie jest wstanie zauważyć, że oboje podobają się sobie nawzajem, to ktoś musi im w tym pomóc.” Może Wilson miał rację, może jednak była to zazdrość? Przed oczami stanęła mu postać Cuddy. W tym samym momencie stracił swoją perfekcyjną precyzję ruchów i podrzucona na lasce piłka zamiast polecieć do góry o opaść powrotem na laskę, upadła na podłogę i potoczyła się w kąt pokoju. To również było zastanawiające. Musiał się przed samym sobą przyznać (a nie było to łatwe), że ostatnio Cuddy tak na niego działała. Dlaczego? Nie miał pojęcia. Po prostu pewnego razu, kiedy wchodził (sporo spóźniony) do kliniki i minął ją na korytarzu, zaskoczony stwierdził, że Cuddy jest bardzo atrakcyjną kobietą… Bardzo atrakcyjną, pociągającą i seksowną, jeśli miał być dokładny. Nie rozumiał, dlaczego wcześniej tego nie zauważył. Owszem, żartował sobie na temat jej rzekomo wielkiego tyłka i zbyt dużych dekoltów, ale były to raczej przyjacielskie żarty. Wcześniej była dla niego tylko szefową, której nigdy nie traktował jak szefową, która tolerowała jego najgłupsze wybryki, która traktowała go bardziej jak nieposłusznego nastoletniego syna niż dorosłego mężczyznę. Chociaż bardzo tego nie chciał musiał przyznać sam przed sobą. Jakkolwiek dziwnie to brzmiało. Zakochał się w niej. Nie, nie zakochał. Brzmiało to jakby mieli po szesnaście lat. On… Czuł coś do niej. Podobała mu się. I… zakochał się w niej. Przyznanie się do tego nawet przed samym sobą było trudne, a co dopiero przyznanie się do tego przed Cuddy… Postanowił się na razie nad tym nie zastanawiać. Najpierw należało ją przeprosić. Nie chodziło o to, żeby udowodnić coś Wilsonowi, właściwie od początku nie miał zamiaru mu niczego udowadniać. Chciał po prostu wykręcić się od niewygodnej odpowiedzi. Starał się wymyślić jak miałyby wyglądać te przeprosiny, ale jego wyobraźnia zaczęła pracować w zupełnie innym kierunku… W efekcie przyłapał się na rozmyślaniu jak Cuddy zareagowałaby na jego potencjalne wyznanie i czy w efekcie wylądowaliby razem w łóżku. Właściwie, nie miałby nic przeciwko… Ale najpierw trzeba było załatwić sprawę z przeprosinami. Im wcześniej tym lepiej. Właściwie, dlaczego nie teraz? House wstał, podniósł z podłogi laskę i wyszedł ze swojego gabinetu…


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bemagda
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 152
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:48, 27 Kwi 2008    Temat postu:

hmmm... coś mi się zdaje że to nie będą zwykłe przeprosiny mam nadzieję że skoro część siódma też jest gotowa to jeszcze dziś ją zobaczymy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Nie 18:12, 27 Kwi 2008    Temat postu:

Bardziej jak nieposłusznego nastoletniego syna... Coś w tym jest . Nie przestawaj, kremówka .

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gatha
Scenarzysta
Scenarzysta


Dołączył: 11 Lut 2008
Posty: 755
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:41, 27 Kwi 2008    Temat postu:

super xD skoro masz cz. 7 nie dręcz mnie, wrzuć jeszcze dzisiaj

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Saph
McAczkolwiek


Dołączył: 13 Lut 2008
Posty: 16229
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 71 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:33, 27 Kwi 2008    Temat postu:

Ja też proszę o część 7 Zlitujesz się?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kremówka
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:34, 27 Kwi 2008    Temat postu:

No skoro nalegacie... część 7


House stanął przed drzwiami gabinetu Cuddy i przystanął na chwilę. W jego gabinecie przepraszanie jej wydawało się o wiele łatwiejsze niż teraz, kiedy już stał przed jej drzwiami.
Ale postanowił, że ma ją przeprosić i należało to zrobić jak najszybciej. Przeprosi ją i może powie jej, co do niej… Nie, najpierw przeprosiny. Nie wiedział dlaczego, pewnie przez to przyznawanie się przed sobą samym do rzeczy o które by się nie podejrzewał, ale poczuł, że jego pewność siebie nagle gwałtownie zmalała. Najchętniej wróciłby do swojego gabinetu i ponownie pobawił się piłką. Popatrzył przez przeszklone drzwi na Cuddy, która siedziała przy biurku pochylona nad stosem niesamowicie ważnych i niesamowicie nudnych dokumentów i poczuł straszną chęć wejścia tam i po prostu usłyszenia jej głosu. Zdecydowanie należało ją przeprosić. Teraz. Powoli nacisnął klamkę i włożył głowę w drzwi.
- Witam doktor Cuddy – powiedział najmilszym tonem, na jaki potrafił się zdobyć.
Podniosła głowę i popatrzyła na niego ze zdziwieniem. Jej oczy uśmiechnęły się do niego, ale jej mina pozostała obojętna i chłodna.
- Żegnam doktorze House – usłyszał w odpowiedzi. Właściwie, mógł się tego spodziewać. Nie miał zamiaru dać jednak za wygraną. Wszedł do gabinetu i zamknął za sobą drzwi.
- Chciałem tylko…
- Nie obchodzi mnie to House. Nie mam ochoty teraz z Tobą rozmawiać. Wyjdź. – Przerwała mu Cuddy i znów pochyliła się nad dokumentami.
- Cuddy, chciałem tylko…
- Nie wyjdziesz? To ja wyjdę – znów przerwała mu Cuddy i wstała z krzesła.
Kiedy przechodziła obok niego, poczuł nieodpartą pokusę przytulenia jej. Ograniczył się jednak do delikatnego pogładzenia jej ciemnych, falowanych włosów, na tyle delikatnego, że nie mogła tego poczuć. Odwróciła się do niego, i spojrzała na niego błyszczącymi oczami. Może jednak to poczuła? Na jej twarzy zagościł lekki uśmiech. Spojrzała w jego intensywnie błękitne oczy i wyszła ze swojego gabinetu, pozostawiając w nim zdezorientowanego House’a.


mam nadzieję, że nie będziecie rozczarowane/ani jutro popołudniu może wrzucę część ósmą, całą fabułę mam już w głowie, trzeba to tylko jeszcze zgrabnie ubrać w słowa


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Saph
McAczkolwiek


Dołączył: 13 Lut 2008
Posty: 16229
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 71 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:49, 27 Kwi 2008    Temat postu:

Ja nie jestem rozczarowana, wręcz przeciwnie, bardzo mi się podobała ta część. Podejrzewałam, że z Cuddy nie pójdzie tak gładko. No i bardzo dobrze, dzięki temu będzie ciekawie Dalszą część przeczytam we wtorek wieczorem, gdy wrócę do domu

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lisa
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 942
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 6:44, 28 Kwi 2008    Temat postu:

ja wrecz jestem zachwycona ta czescia a nie rozczarowana, Cuddy twarda sztuka ale przez takie postępowanie oni nigdy nie beda razem

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kremówka
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:26, 28 Kwi 2008    Temat postu:

Część ósma... mam nadzieję, że napisałam to w miarę poprawnie gramatycznie i da się coś z tego zrozumieć...


Postanowiła go unikać przez jakiś czas. Uznała, że to najlepsze, co może w tej sytuacji zrobić. Tłumaczyła sobie swoją decyzję tym, że nadal ma do niego żal o ten feralny wieczór. Ale kiedy coraz częściej przyłapywała się na ukradkowym spoglądaniu przez przeszklone drzwi swojego gabinetu na niego, kiedy wchodził lub wychodził ze szpitala, szedł z Wilsonem na lunch czy szukał miejsca, w którym mógłby schować się przed pacjentami, zaczęła się zastanawiać, czy nie jest to tylko wymówka. Coraz częściej miała ochotę wyjść z gabinetu, pójść do niego i wymusić na nim powrót do kliniki czy przeproszenie pacjenta, jak robiła to zawsze. Ciężko było jej się do tego przyznać, ale to właśnie te krótkie sprzeczki z nim zabijały monotonię jej dni, spędzanych nad stosami dokumentów dotyczących szpitala, na zebraniach z prawnikami i sponsorami, których bezskutecznie próbowała namówić do finansowania działalności nowych oddziałów. Ale teraz postanowiła trzymać się od niego z daleka. Za każdym razem, kiedy wysyłała swoją sekretarkę, żeby ta upomniała go w sprawie kliniki, czuła lekkie uczucie zazdrości, że to nie ona będzie z nim rozmawiać, to nie na temat jej dekoltu on opowie znów jakiś seksistowski dowcip… Na razie jednak spotkanie się z nim oko w oko było zbyt… niebezpieczne. Bała się, że zrobi coś głupiego, coś, przez co on rozszyfruje jej uczucia, o których, według Wilsona, nie miał pojęcia. I powinno tak zostać, nie powinien o niczym wiedzieć. Ale jej myśli, zamiast skupić się na ważnej pracy do wykonania, coraz częściej biegły zupełnie innymi torami. Z jednej strony, chciała, żeby okazało się, że Wilson miał rację i wyobrażała sobie, „co by było gdyby”, z drugiej, próbowała rozsądnej stronie siebie udowodnić, że jej potencjalny związek z House'm do niczego by nie doprowadził, bo jest on nieodpowiedzialny i niedojrzały, nie mówiąc już o tym, że jest jej pracownikiem.
Podniosła głowę znad dokumentów dokładnie w momencie, kiedy przechodził przed drzwiami jej gabinetu. Nie wiedziała dlaczego, po prostu jakiś wewnętrzny impuls kazał jej popatrzeć w górę właśnie w tej chwili. Spojrzał w jej stronę i poczuła, jakby przewiercał ją na wylot swoimi niebieskimi oczami. Popatrzyła mu w te niesamowicie niebieskie oczy i opuściła wzrok. Podniosła go powrotem, kiedy upewniła się, że już poszedł. Nie było już mowy o powrocie do pracy. Nie potrafiła się już skupić na wypełnianiu dokumentów, myślała już tylko o tych jego surrealistycznie niebieskich oczach, które były najprawdopodobniej najbardziej niebieskimi oczami, jakie widziała w życiu. Nie potrafiła zrozumieć, co tak naprawdę ją w nim pociągało. Nie był jakiś specjalnie przystojny, właściwie oprócz tych oczu i wiecznego trzydniowego zarostu nie było w nim nic wyjątkowego. Ale podobało jej się to jak wyglądał, jego zabawne t-shirty, wiecznie rozczochrane włosy, to, w jaki sposób się poruszał, nawet jego laska z płomieniami. Podobała się jej jego inteligencja, poczucie humoru, jego gust muzyczny, nawet to, że tak naprawdę mimo swoich czterdziestu kilku lat nadal pozostał trochę siedemnastolatkiem, szalonym i nieprzewidywalnym. Podobało się jej, że tak naprawdę był czuły i odpowiedzialny, chociaż rzadko to komukolwiek okazywał. Postanowiła poczekać jeszcze klika dni i dać mu szansę na przeproszenie się. A potem… potem się zobaczy. To zależy jak będą wyglądały te przeprosiny. Na razie należało wrócić do pracy i przestać myśleć o tych niebieskich oczach…


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lisa
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 942
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 12:32, 29 Kwi 2008    Temat postu:

niebieskie oczy ahhhh
House przeprosiłby ja w końcu! ;]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kremówka
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:02, 29 Kwi 2008    Temat postu:

I część dziewiąta, krótka i mało się właściwie dzieje, ale musiałam podzielić akcję na dwa odcinki, bo za długi wyszedłby odcinek, a poza tym nie miałabym szansy zakończyć w żadnym strategicznym momencie...



Wciąż go unikała. Po tym jak „wyrzuciła” go ze swojego gabinetu nie chciał jej już nachodzić, wolał sprowokować ja, żeby sama do niego przyszła, i do wymyślania pretekstów wysilał całą swoją bujną wyobraźnię. Musiał przyznać, była twarda. Żadne jego głupie wybryki, skrajna nieuprzejmość dla pacjentów ani notoryczne opuszczanie dyżurów w klinice nie zmusiły jej do odwiedzenia jego gabinetu. Ale musiał w końcu z nią pogadać. Nie po to upokorzył się sam przed sobą uzmysławiając sobie, że coś do niej czuje, żeby teraz nie móc nic z tym zrobić. Nawet gdyby go nie unikała byłoby to cholernie trudne, a fakt, że w ogóle nie chciała z nim rozmawiać dodatkowo wszystko komplikował. Wiedział, że robi to już tylko po to, żeby nie pokazać swojej słabości i żeby mu nie ustąpić. Nie chodziło już o ten wieczór. Nie była już na niego zła. Gdyby była, nie przyłapywałby jej tak często na patrzeniu na siebie przez drzwi jej gabinetu czy na parkingu.

Była 22:30. House podniósł się ze swojego fotela, chwycił opartą o biurko laskę i wyszedł z gabinetu. Dopiero teraz skończył pracę nad trudnym przypadkiem, który był o tyle trudny, że pacjent był po prostu palantem. Dopiero po wielu godzinach skomplikowanych badań, kiedy już biała tablica z objawami i możliwymi ich przyczynami została całkowicie zapisana, ten idiota powiedział im, że nie powiedział „do końca prawdy” w niektórych kwestiach. House był poirytowany i zły. To było jedno z najgłupiej zmarnowanych popołudni w jego życiu. Nawet to, że jak zwykle miał rację, nie poprawiało mu humoru.

Nagle, kiedy wyszedł zza rogu, stwierdził, że jago kłamliwy pacjent był błogosławieństwem. Przed drzwiami windy stała Cuddy. Wygląda świetnie. To znaczy, oprócz tego, że wyglądała na potwornie zmęczoną, wyglądała świetnie. Chciał móc przyjrzeć się jej lepiej, ale zorientował się, że jeśli się nie pospieszy, ona wsiądzie do windy i idealna możliwość porozmawiania z nią minie, a następna nie nadarzy się zbyt szybko. Na tyle, na ile pozwoliła mu chora noga przyspieszył kroku i stanął przed drzwiami windy dokładnie w momencie, kiedy drzwi już się zamykały. Jak zwykle w takiej sytuacji posłużył się laską i już po chwili wsiadał do windy. Cuddy popatrzyła na niego dziwnym wzrokiem, ale nie odezwała się. Drzwi windy zamknęły się i ruszyli.

- Cuddy… - zaczął, ale ona nawet się nie odwróciła. – Chyba powinniśmy porozmawiać.
Popatrzyła znów na niego jasnymi oczami, ale nie powiedział ani słowa. To, że w ogóle na niego popatrzyła, było dobrym znakiem, ale potrzebował więcej czasu. Obawiał się, że dojadą na dół zdecydowanie za szybko i nie uda mu się z nią porozmawiać. Szkoda byłoby stracić taką okazję.

Nagle winda zatrzęsła się lekko i stanęła między pierwszym piętrem a parterem.
- W samą porę – pomyślał i popatrzył jej głęboko w oczy…


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kremówka dnia Śro 13:43, 30 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gosiaaa
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 821
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 0:05, 30 Kwi 2008    Temat postu:

kremówka - przeczytałam na raz całą paczkę wszystkich odcinków i jestem rozanielona. To jest cholernie dobre i czyta mi sie to tak lekko i przyjemnie:)

- Wiesz, trochę go znam… On Cię lubi, nawet jeśli jeszcze sam o tym nie wie. :arrow: Wilson nasza wyrocznia o tak ! ma racje - swój chłop. W serialu też powinien im coś uświadomić a przynajmniej skłonić do uświadomienia:]

„co by było gdyby” :arrow: o teraz to zdanie będzie mi się kołatać przez wszystkie kolejne epy no to: a co będzie, jak w końcu sobie uświadomią ..... [mam nadzieje, że się doczekamy]

A ostatnia winda - ach cudnie. Tych dwoje w windzie - to na bank się skończy nietypowo!! :wink: btw - winda i zatrzaśnięcie w niej Cuddy i House'a to jakiś fetysz - już czytam to w którymś fiku z kolei ;d;d;d :arrow: może to proroctwo:D

Generalnie kremówka podoba mi się i czekam jak zwykle na c.d.n


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jakobson
Pediatra
Pediatra


Dołączył: 08 Kwi 2008
Posty: 793
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:14, 30 Kwi 2008    Temat postu:

No tak, utkneli w windzie, wiec sa na siebie skazani! House może teraz wszystko bo Cuddy i tak mu nie ucieknie.
Sama bym chciała z House'em utknąć w windzie..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gosiaaa
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 821
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:37, 30 Kwi 2008    Temat postu:

No nie Jakobson? W windzie sie może tyle fajnych rzeczy zdarzyć - szczególnie z takim Hju od dziś winda to mój fetysz

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gosiaaa dnia Śro 12:37, 30 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jakobson
Pediatra
Pediatra


Dołączył: 08 Kwi 2008
Posty: 793
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:57, 30 Kwi 2008    Temat postu:

Wiem coś Gosiuuu o windach bo oglądałam Chirurgów! Windy są fajnie i rzeczy w windach też ja się ich osobiście boje bo mam klausrtofobie i zazwczaj chodze schodami, ale z House'em bym sie dała w windzie zamknąć

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kremówka
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:29, 30 Kwi 2008    Temat postu:

Dzięki Wam za Wasze komentarze strasznie mi miło kiedy czytam, że się Wam podoba Mam nadzieję, że scena przeprosin was nie zawiedzie...
Odcinek 10 ale wcale nie ostatni...


Przez chwilę patrzyli na siebie zdziwieni, przy czym na twarzy House’a to zdziwienie mieszało się z lekkim rozbawieniem, podczas gdy Cuddy miała minę bardziej złą niż zdziwioną.

- House! Coś Ty zrobił? – Krzyknęła, ale w jej głosie nie było gniewu, raczej strach.
- Chyba mnie przeceniasz moja droga – odparł z uwodzicielskim uśmiechem – i chociaż mi to pochlebia, muszę cię rozczarować. To nie ja.
- Dobra, nie wygłupiaj się. Po prostu włącz tą windę. – Powiedziała Cuddy poirytowanym głosem. Kiedy nie uzyskała żadnej reakcji ze strony House’a, podeszła do ściany windy, na której znajdował się przycisk „STOP”. A raczej miała zamiar podejść, bo kiedy zrobiła pierwszy krok, przed jej twarzą pojawiła się laska House’a, którą zagrodził jej drogę. Stała w rogu windy, z laską House’a z jednej strony i nim samym z drugiej. Teraz już nie mogła mu uciec. Przez chwilę pomyślała, że House wygląda, jakby chciał ją pocałować, ale stwierdziła, że to niedorzeczne. Na wszelki wypadek postanowiła zająć go czymś innym.

- Rozumiem, że nie ucieknę od rozmowy z Tobą. Więc… O co chodzi?
House zdziwił się nagła zmianą jej nastawienia, ale postanowił nie analizować tego teraz, tylko skorzystać idealnej z sytuacji na rozmowę z nią.
- Chciałem Cię przeprosić… No wiesz, za tamto… - House wydawał się być zakłopotany, ale ponieważ był to ostatni człowiek, po którym Cuddy spodziewałaby się zakłopotania, stwierdziła, że po prostu jest zmęczona i zestresowana utknięciem w windzie.
- Aha, w porządku, ja… Już wszystko ok. – odpowiedziała.
Przez chwilę milczeli patrząc się na siebie. Żadne z nich nie wiedziało za bardzo, co powiedzieć. House delikatnie odgarnął jej kosmyk włosów z twarzy i Cuddy przeszył dreszcz.
- I jeszcze jedno. Właściwie za to, też powinienem Cię przeprosić. Ja… Podsłuchałem Twoją rozmowę z Wilsonem.

Cuddy stała przez chwilę z szeroko otwartymi oczami, jak gdyby nie zrozumiała, co House przed chwilą do niej powiedział.
- CO?! – Krzyknęła. Chyba w końcu zrozumiała. Jej głos odbijał się echem w kabinie i rozbrzmiewał w szybie windy. – O Boże… - jęknęła i ukryła twarz w dłoniach.
- Hej… - House położył dłoń na jej ramieniu, ale ona odsunęła się.
- To jest upokarzające – powiedziała po chwili ciszy – nie musisz być dla mnie miły, tylko dlatego, że podsłuchałeś, że ja… Z resztą sam wiesz, co usłyszałeś. Nie chcę o tym mówić i Ty lepiej też tego nie rób… Zapomnij o tym, że to usłyszałeś, proszę. Nie chciałabym, żeby miało to negatywny wpływ na naszą pracę. – Odwróciła się, westchnęła i oparła czoło o ścianę.

House poczuł, że to chyba dobry moment, żeby jej powiedzieć. Ale nie wiedział jak. Żadna wizja, pojawiająca się w jego wyobraźni nie była w najmniejszym stopniu zadowalająca. Wiedział, że nie będzie lepszego momentu. Zdał się na swój talent improwizatorski i chwycił ją za ramię.
- House, ja... – Zaczęła Cuddy.
- Ciii… - przerwał jej. Oparł laskę o jedną ze ścian i przytulił ją. Kosmyki jej ciemnych włosów łaskotały go w twarz, ale z rozbawieniem stwierdził, że wcale mu to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, było całkiem przyjemne.
– Cuddy… To znaczy, Lisa… Ja… To znaczy, on… Wilson… On miał rację… Wiesz… To znaczy, jeśli chodzi o mnie… - Właściwie nie było to szczytem jego wyobrażeń, jeśli chodziło o wyznanie miłosne, ale kiedy otworzył usta, żeby powiedzieć coś bardziej ambitnego i inteligentnego, jego myśli zaczęły się plątać a głos uwiązł w gardle. Jeszcze nigdy żadna kobieta nie doprowadziła go do takiego stanu. Spodziewał się zobaczyć rozbawioną twarz Cuddy, która śmiać się będzie z jego nagłego braku elokwencji, ale kiedy odsunął ją od siebie jej twarz wyglądała… Jeszcze nigdy nie wyglądała tak pięknie… Popatrzyła na niego swoimi dużymi, jasnymi oczami i uśmiechnęła do niego najpiękniejszym z uśmiechów. Popatrzyli się na siebie dłuższą chwilę, po czym odzyskała swój zwykły wyraz twarzy.

- Co właściwie masz na myśli? – Spytała z nutką złośliwości – Bo właściwie niewiele z tego zrozumiałam…
House uśmiechnął się kącikiem ust i postanowił wyjaśnić jej to tak, żeby zrozumiała…
Objął ją i przycisnął ją do ściany windy. Jedna z jego rąk zaczęła gładzić jej włosy, podczas gdy druga spoczęła na jej biodrze.
- House… - wyszeptała Cuddy, zanim zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem. Poczuła się tak, jak gdyby miała szesnaście lat i po raz pierwszy całowała się z chłopakiem. Odruchowo zamknęła oczy i oddała pocałunek.

- Teraz rozumiesz? – Spytał obejmując ją, kiedy już skończyli się całować.
- Chyba… - Wymamrotała Cuddy prosto w jego koszulę – ale wydaje mi się, że faktycznie powinniśmy porozmawiać… Teraz dopiero mamy o czym…
- Więc rozmawiajmy. Cóż stoi na przeszkodzie. – Odpowiedział wesołym tonem.
- Może nie tutaj… Włącz windę. Pojedziemy do mnie.
Nacisnął przycisk „STOP” i winda ruszyła. Cuddy popatrzyła na niego rozbawionym wzrokiem.
- No, co? Jakoś musiałem Cię zmusić do rozmowy.
Drzwi windy otworzyły się. House objął Cuddy i oboje skierowali się ku wyjściu ze szpitala…


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gosiaaa
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 821
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 0:36, 01 Maj 2008    Temat postu:

Aaaaaaaaaaaa, mistrzowsko to rozegrałaś. Bardzo bardzo fajnie. A House plątający się w zeznaniach był taki Housowaty – Cuddy… To znaczy, Lisa… Ja… To znaczy, on… Wilson… On miał rację… Wiesz… To znaczy, jeśli chodzi o mnie… - jeśli ma jej wyznawać miłość to ten sposób mi jak najbardziej odpowiada. Teraz będę czekać na każde ich spotkanie w windzie:) [z wiadomym podtekstem]. Cudeńko

btw - taka mała dygresja. Kocham fiki, bo jakkolwiek czasami po ich serialowych poczynaniach, mam lekkie zwątpienie. To w fiku zawsze moje emocję ożywają. Dzięki kremówka:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lisa
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 942
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Czw 18:25, 01 Maj 2008    Temat postu:

jednak to zatrzymanie windy było sprawką Housa i dobrze bo inaczej pewnie nie wyjaśniliby sobie tego w najbliższym czasie
motanina słow Housa podczas wyznawania uczuć Cuddy po prostu słodkie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kremówka
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 2623
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 4:43, 04 Maj 2008    Temat postu:

i część 11 ale bynajmniej nie ostatnia jeszcze z 2... może 3


Pojechali jej samochodem. Cuddy, z całych sił musiała zmuszać się do patrzenia na drogę i skupieniu myśli na prowadzeniu, ponieważ cały czas rozpraszał ją siedzący na siedzeniu pasażera House. Patrzył przed siebie i nie odzywał się, a jednak z niewiadomych przyczyn coś ciągnęło jej spojrzenia i myśli w jego kierunku. Cudem nie rozbiwszy się na żadnym drzewie ani latarni dojechali do domu Cuddy i weszli do środka.

Kiedy tylko zamknęła drzwi wejściowe poczuła się dziwnie zakłopotana i zawstydzona tym, co wydarzyło się w szpitalnej windzie. Przez całą drogę zmuszała się, żeby o tym nie myśleć, stwierdzając, że w domu porozmawia o tym z House’m, ale kiedy już miała okazję z nim porozmawiać, zaczęła się wahać.

Jej rozsądna część mówiła jej, że nie należy w ogóle, z nim na ten temat rozmawiać, ponieważ może to doprowadzić do czegoś jeszcze, a pchanie się w jakikolwiek związek z House’m jest bezsensowne, bo jest nieodpowiedzialnym i niedojrzałym egoistą, a poza tym nie wiadomo czy to, co powiedział w windzie było prawdą. Sam wszyscy resztą twierdził, że wszyscy kłamią, tak? No właśnie…

Druga, mniej rozsądna a bardziej uczuciowa część Cuddy pękała ze szczęścia z powodu tego pocałunku w windzie i dosyć niezgrabnego, ale jakże uroczego wyznania House’a. Podszeptywała jej, że nie należy w tym momencie to tym rozmawiać, ponieważ nie można pozwolić na zmarnowanie sytuacji, w której mogłoby wydarzyć się coś jeszcze… Porozmawiać można było rano.

Te wszystkie myśli przemknęły przez jej głowę w ułamku sekundy i przez chwilę stała przy drzwiach z zamyśloną miną, nie wiedząc do końca, co ma zrobić. Ocknęła się dopiero, kiedy House popatrzył na nią, a raczej wbił w nią przenikliwe spojrzenie swoich niebieskich oczu.

- Coś się stało? – Zapytał.
- Nie… Nic, ja tylko… - zmieszała się Cuddy wyrwana z zamyślenia. – Zamyśliłam się…
- Na temat? – Nie dawał za wygraną House, lekko rozbawiony jej zakłopotaniem.
Nie było sensu uciekać przed rozmową. Musiała dowiedzieć się, co on tak naprawdę czuje i co zamierza.
- Mieliśmy porozmawiać – odpowiedziała już bardziej pewna siebie.
- Owszem… - odpowiedział podchodząc bliżej i odgarniając jej niesforny kosmyk włosów z twarzy – ale można to przełożyć… Powiedzmy na jutro rano…
- Masz zamiar zostać tu na noc? – Spytała rozbawiona. Przypominało to normalną rozmowę z House'm, oczywiście pomijając fakt, że okoliczności były całkowicie nienormalne.
- Mój motor został na szpitalnym parkingu. Nie wrócę raczej pieszo – wskazał na laskę – więc będę musiał zostać. Miałaś zamiar mnie wyrzucić?
- Właściwie… - podeszła bliżej i dotknęła guzików jego niebieskiej koszuli – Właściwie to nie…

Postanowiła nie słuchać swoich wewnętrznych przeczuć, tylko dać się ponieść chwili i robić to, na co ma ochotę. Przynajmniej tej nocy. Chwilowo miała wielką ochotę rozpiąć błyszczące guziki jego koszuli, co bardzo szybko uczyniła. House z triumfalnym uśmiechem ściągnął jej żakiet i rzucił na podłogę. Pocałował ja, ale inaczej niż w windzie. Tamten pocałunek był delikatny i czuły, ten namiętny i pełen pasji. Spojrzała na niego zaskoczona. Nigdy nie podejrzewała tego aroganckiego dupka, że potrafi tak całować. Miała nadzieję, że jeszcze nie raz zaskoczy ją taj nocy. Zaczęli się całować, obijając się o ściany i meble dotarli w końcu do sypialni. Popchnęła go na łóżko i pozbawiła go rozpiętej koszuli, po czym zajęła się rozpinaniem mu paska do spodni. W tym samym czasie on mocował się ze skomplikowanym zapięciem jej wydekoltowanej bluzki.
- Zrobię to sama – Powiedziała, rozbawiona, że tak wybitnie inteligentny człowiek nie jest w stanie rozpracować konstrukcji zapięcia damskiej bluzki.
- Jesteś pewna? – Spytał poważnym tonem.
- Tobie zajęłoby to pół godziny… - odpowiedziała, szybko zdejmując bluzkę i odsłaniając seksowny i zarazem elegancki, czarny, koronkowy biustonosz.
- Nie o to pytam. Czy jesteś pewna czy chcesz to zrobić? Nie będziesz żałowała?
- Mam nadzieję… - odpowiedziała z lekkim uśmiechem, rozpinając mu spodnie.

Leżąc, jakiś czas później z głową na jego klatce piersiowej, wsłuchując się w jego nadal przyśpieszony oddech i w miarowe bicie jego serca, stwierdziła, że nie zdecydowanie nie żałuje.
- Wiesz, co? Nigdy nie sądziłam, że byłabym w stanie pokochać takiego sukinsyna jak Ty… - wyszeptała z uśmiechem na ustach
-Nigdy nie sądziłem, że mógłbym pokochać kogoś z takim wielkim tyłkiem. Aż do dziś. I wiesz, co? Nawet mi się podoba – odpowiedział, zaglądając pod kołdrę – pomimo rozmiaru.
- Dzięki – opowiedziała Cuddy tłumiąc ziewnięcie – Pogadamy rano, tak?
- Tak…
- To dobrze… - powiedziała, zasypiając.

House leżał obok niej i zastanawiał się czy kiedykolwiek spotkało go cokolwiek dziwniejszego. Jeszcze kilka godzin temu nie chciała go widzieć, a teraz spała przytulona do niego, nago, chwilę po wspólnym seksie. Jeżeli nie byłe to najdziwniejsza sytuacja w jego życiu, to na pewno plasowała się w pierwszej trójce. Poczuł ogarniającą go senność, wtulił twarz we włosy Cuddy i zasnął.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Em.
The Dead Terrorist
The Dead Terrorist


Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 5112
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Nie 7:38, 04 Maj 2008    Temat postu:

Nigdy nie podejrzewała tego aroganckiego dupka, że potrafi tak całować.

Nie? Przecież to wiadomo bez podchodzenia bliżej .

- Zrobię to sama – Powiedziała, rozbawiona, że tak wybitnie inteligentny człowiek nie jest w stanie rozpracować konstrukcji zapięcia damskiej bluzki.

No co, nie musi być znawcą wszystkiego .

Nie wiem, czy to już koniec, ale mam nadzieję, że nie. Bardzo fajnie się czyta .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gosiaaa
Lekarz Rodzinny
Lekarz Rodzinny


Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 821
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 9:01, 04 Maj 2008    Temat postu:

-Nigdy nie sądziłem, że mógłbym pokochać kogoś z takim wielkim tyłkiem. Aż do dziś. I wiesz, co? Nawet mi się podoba – odpowiedział, zaglądając pod kołdrę – pomimo rozmiaru.

a ten z tym wielkim tyłkiem hehe. A swoją drogą fajne były te ich przemyślenia NIE SĄDZIŁAM/EM takie bardzo typowe i w ich stylu.

Co do pocałunku [z tej Cuddy niezły niedowiarek] - przecież to nie ma innej opcji, na kilometr widać, że on nie umie inaczej całować - jak tylko świetnie

czekam na dalej w końcu jeszcze poranna rozmowa.. zapewne ambitna


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katarzyna
Endokrynolog
Endokrynolog


Dołączył: 24 Kwi 2008
Posty: 1871
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice/Kluczbork

PostWysłany: Nie 9:42, 04 Maj 2008    Temat postu:

Ten fik podoba mi się chyba najbardziej, ze wszystkich jakie przeczytałam .
Czekam na ciąg dalszy .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jeanne
Nefrologia i choroby zakaźne
Nefrologia i choroby zakaźne


Dołączył: 29 Mar 2008
Posty: 6080
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:16, 04 Maj 2008    Temat postu:

House leżał obok niej i zastanawiał się czy kiedykolwiek spotkało go cokolwiek dziwniejszego. Jeszcze kilka godzin temu nie chciała go widzieć, a teraz spała przytulona do niego, nago, chwilę po wspólnym seksie. Jeżeli nie byłe to najdziwniejsza sytuacja w jego życiu, to na pewno plasowała się w pierwszej trójce. Poczuł ogarniającą go senność, wtulił twarz we włosy Cuddy i zasnął.

No biedny xD
taaka dziwna sytuacja
może go czegoś nauczy
ale przemyślenia Cuddy - bombowe
chcę więceeej bo rozdział świetny


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lisa
Stomatolog
Stomatolog


Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 942
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 16:19, 04 Maj 2008    Temat postu:

super, super, super
i ciekawe jak bedzie wygladac ich rozmowa poranna


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin