Forum House M.D Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Over My Shoulder (+18) [Z]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hilson
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Any
Czekoladowy Miś


Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: zza zakrętu ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:22, 07 Sty 2009    Temat postu:

Na samym początku - *tuli*
I leci czytać.

Naprawdę sądzisz, że będziesz z nią szczęśliwy?
Widzę, że House uderzył od razu z grubej rury, myślałam, że pierwszym pytaniem będzie coś w stylu "Jakiego szamponu używasz?" czy coś takiego..

- To mój sposób, żeby zapomnieć o czymś, czego nie mogę mieć.
- Nie rozumiem.

Iiiiiii!! *wie, co się szykuje!

tym razem w koszulce z nadrukiem logo „Led Zeppelin”
Aaaach, Led Zeppelin!! No i jak mam go nie kochać?

- Kim jest ta osoba, o której wspominałeś?
- To James Wilson

Mamy z House'em bardzo podobne zdania.. ^^

Kiedy zorientował się, że nie ma żadnej drogi ucieczki, usta House'a nagle znalazły się na jego własnych, jego dłonie na jego dłoniach.
*zrywa się z krzesła i zaczyna tańczyć*
Ja wiedziałam, wiedziałam, że tak będzie!!!

Delirium, kocham Cię!!
- Na ocenianie, czy to miało sens będziesz mieć czas, gdy skończę.
Gość jest niesamowity.

Tak samo szczęśliwy.
Może to przyczyna tego fragmentu, może piosenki Eltona Johna"I guess that's why they call it the blues", może jednego i drugiego, ale najzwyczajniej w świecie się rozpłakałam.

Pięknie. Tylko tyle jestem w stanie powiedzieć.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Any dnia Śro 17:07, 07 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pino
Stażysta
Stażysta


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nibylandia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:34, 07 Sty 2009    Temat postu:


Na pewno uda Ci się następnym razem!

A co do opowiadania...
Ech. Co mogę powiedzieć poza głośnym 'TAK'!
Kolejna część jest cudowna. Wilson zagubiony (i w koszulce Led Zeppelin!), House nareszcie zdecydowany... Świetne opisy
Ciekawe tylko co teraz będzie z tym ślubem? xD


Dziękuję za umieszczenie dalszej części mimo przebrzydłego (sic!) kolokwium.
Nie martw się! ^^


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MarlaSinger
Lekarz w trakcie specjalizacji
Lekarz w trakcie specjalizacji


Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 503
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Robię lazgi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:11, 07 Sty 2009    Temat postu:

Allah Akbar!
To powinno wystarczyć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Foxglove
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 21 Sie 2008
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: spod biurka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:37, 08 Sty 2009    Temat postu:

*dołącza się do Marli*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fion
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 8:41, 09 Sty 2009    Temat postu:

Chyba zrobię Ci ołtarzyk nad łóżkiem, i będę się do niego modlić 5 razy dziennie. W sumie, zastanawiam się właśnie nad stworzeniem nowego odłamu wiary. Ty będziesz naszym zbawicielem, a to opowiadanie zostanie Świętą Księgą Delirianizmu, ot co.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Delirium
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraina Oz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:39, 10 Sty 2009    Temat postu:

anyway napisał:

Na samym początku - *tuli*


Dziękuję, Any... *tuli*

anyway napisał:

Widzę, że House uderzył od razu z grubej rury, myślałam, że pierwszym pytaniem będzie coś w stylu "Jakiego szamponu używasz?" czy coś takiego...


To byłoby w jego stylu ale myślę, że po prostu nie miał na to czasu, więc postanowił od razu jechać po bandzie xD w końcu do ślubu niewiele zostało czasu!

anyway napisał:

Aaaach, Led Zeppelin!! No i jak mam go nie kochać?


Proste: nie możesz !

anyway napisał:

Mamy z House'em bardzo podobne zdania.. ^^


A kto nie ma... *ślini się obficie*

anyway napisał:

*zrywa się z krzesła i zaczyna tańczyć*
Ja wiedziałam, wiedziałam, że tak będzie!!!


Twoja reakcja mnie też zmiotła z krzesła!

anyway napisał:

Delirium, kocham Cię!!


*szczerzy się*

anyway napisał:

Tak samo szczęśliwy.
Może to przyczyna tego fragmentu, może piosenki Eltona Johna"I guess that's why they call it the blues", może jednego i drugiego, ale najzwyczajniej w świecie się rozpłakałam.

Pięknie. Tylko tyle jestem w stanie powiedzieć.


To niesamowite, że moje opowiadanie mogło Cię tak wzruszyć... Najpewniej przyczynił się do tego klimaciarski kawałek, więc połowa profitów leci do Eltona. Jestem wzruszona. *ociera łezkę* Nawet nie wiesz, jak się cieszę i jak bardzobardzo Ci dziękuję

Pino napisał:

Na pewno uda Ci się następnym razem!


Dzięki, Pino ^^ ! We wtorek mam ostatni termin, myślę, że jakoś dam radę

Pino napisał:

Kolejna część jest cudowna. Wilson zagubiony (i w koszulce Led Zeppelin!), House nareszcie zdecydowany... Świetne opisy


Dziękuję! House musiał zmienić taktykę, chcąc cokolwiek zmienić. A zagubiony Jimmy to słodki Jimmy!

Pino napisał:

Ciekawe tylko co teraz będzie z tym ślubem? xD


Obiecuję, że niedługo się dowiesz ^^ !

Pino napisał:

Dziękuję za umieszczenie dalszej części mimo przebrzydłego (sic!) kolokwium.
Nie martw się! ^^


To ja dziękuję, za wsparcie i za tak szalenie miłą opinię ^^ ! Naprawdę poprawiła mi humor

MarlaSinger napisał:

Allah Akbar!
To powinno wystarczyć.


I wystarcza! *w zbyt głębokim szoku, żeby powiedzieć cokolwiek*

Fox napisał:

*dołącza się do Marli*



Słodki Jeżu! *zawał*

Marla, Fox, wstawajcie z kolan bo mi głupio, nie czuję się lepsza w jakimkolwiek sensie *podnosi je* Uwielbiam Was

fion napisał:

Chyba zrobię Ci ołtarzyk nad łóżkiem, i będę się do niego modlić 5 razy dziennie. W sumie, zastanawiam się właśnie nad stworzeniem nowego odłamu wiary. Ty będziesz naszym zbawicielem, a to opowiadanie zostanie Świętą Księgą Delirianizmu, ot co.


*padła*
Nie wymagam modłów pięć razy dziennie, bo jestem bardzo dobrym Zbawicielem i dbam o Twój kręgosłup podczas pokłonów Wystarczy, że jesteś i wyrażasz swoją opinię! To znaczy dla mnie więcej, niż mogę okazać... Dziękuję
(BTW, Delirianizm brzmi świetnie!)

To NIESAMOWITE, nawet nie macie pojęcia, jak Wam jestem wdzięczna... Od razu cieplej mi się na sercu zrobiło to znaczy tylko jedno: że nie mogę się poddać, tylko pisać dalej


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Delirium dnia Sob 13:44, 10 Sty 2009, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Any
Czekoladowy Miś


Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: zza zakrętu ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:43, 10 Sty 2009    Temat postu:

Delirium napisał:
w końcu do ślubu niewiele zostało czasu!

No też fakt xD Więc się chłopak pospieszył ... i dobrze!
Delirium napisał:
Proste: nie możesz !

Najwidoczniej
Delirium napisał:
Twoja reakcja mnie też zmiotła z krzesła!

*pomaga wstać*
Delirium napisał:
Najpewniej przyczynił się do tego klimaciarski kawałek, więc połowa profitów leci do Eltona

Myślę, że tylko 30%
Delirium napisał:
Nawet nie wiesz, jak się cieszę i jak bardzobardzo Ci dziękuję

To ja Ci dziękuję, że mogłam przeczytać coś takiego


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Delirium
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraina Oz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:43, 25 Sty 2009    Temat postu:

Moje włosy dzisiaj postanowiły oszaleć, kaszel urósł do rozmiarów skrzeczącego monstrum, a ja zdecydowałam się nareszcie wstawić ostatnią część mojego fika
(Jak wiadomo, sesja nie sprzyja twórczemu nastrojowi, stąd opóźnienie...)

Mam nadzieję, że ogół się spodoba (połudzę się chociaż ).

Tak czy inaczej: enjoy!


<center>***</center>

- James, zbierajże tyłek! Spóźnisz się na własny ślub!

Mężczyzna niechętnie otworzył oczy, by ujrzeć w okolicy drzwi karcące spojrzenie matki. Pamięć o wydarzeniach tamtego wieczoru powoli do niego wracała.

Łóżko było puste, pościel zmięta. Ktoś zapobiegawczo pozbierał rozrzucone po pokoju ubrania. Kiedy jego serce uspokoiło się wystarczająco, by mógł zacząć mówić, nagle nie wiedział co powiedzieć, by nie zabrzmiało to zbyt dziwacznie.

- Mamo, gdzie jest Greg? - spytał w końcu ochrypłym głosem, przecierając powieki.
- W łazience – odezwał się głos diagnosty z progu pokoju. - A co, tęsknisz?

James uśmiechnął się w odpowiedzi. House, w pełni już ubrany, zabrał się za pakowanie ostatnich rzeczy do torby. Nie wyglądał na rozentuzjazmowanego i nie odwzajemniał uśmiechu.

- Pośpieszcie się chłopcy, śniadanie gotowe – upomniała ich pani Wilson, zamykając za sobą drzwi. Wyglądała na zmartwioną, ale wyraźnie nie chciała dać tego po sobie poznać.

Wilson nie zwrócił na matkę uwagi, będąc zbyt zajętym obserwowaniem przyjaciela z zaintrygowaniem.

- Zamiast się gapić jak cielę na malowane wrota, zajmij się czymś pożyteczniejszym – sarknął Greg, nie zaszczycając młodszego lekarza spojrzeniem.
- I to wszystko? - Onkolog wypytywał z niedowierzaniem. - Naprawdę nie masz mi nic do powiedzenia?
- Mam. - House zapiął zamek błyskawiczny torby ze świstem. - Ubierz się wreszcie, ekshibicjonisto.
- Chyba jednak nie to chciałem usłyszeć, a ty powiedzieć – zauważył ponuro Wilson.
- Wybacz, Boy Wonder, na płomienne wyznania musisz zaczekać do spotkania z Julie – oznajmił diagnosta, zmierzając w kierunku drzwi. - A wierz mi, będziesz ich mieć pod dostatkiem dzisiejszego dnia.
- House! - James próbował jeszcze zwrócić na siebie uwagę przyjaciela.

Jednak odpowiedziało mu jedynie kliknięcie klamki zamykanych drzwi.

- Niech cię szlag! - wykrzyknął ze złością w pustą przestrzeń pokoju, rzucając poduszką w cel, który dawno już opuścił pomieszczenie.

<center>***</center>

Pojawienie się Jamesa w kuchni spotkało się z całkowitą ignorancją.

Ojciec siedział na swoim zwykłym miejscu, skryty za kartami najświeższego numeru gazety codziennej. Jak zwykle milczał. Matka pochylała się nad deską do krojenia i plastrami bekonu, które zamierzała później wrzucić na rozgrzaną patelnię. Natomiast House z beznamiętnym wyrazem twarzy popijał aromatyczną kawę z zielonego kubka.

- Dzień dobry... – powiedział niepewnie James.
- Siadaj do stołu – przywitała go matka. - Jedzenie będzie zimne.
- Na mnie już czas – wtrącił diagnosta, spoglądając na zegar ścienny. Kiedy wstawał, przez krótką chwilę jego ramię jakby celowo otarło się o ramię Jamesa. Wilson zadrżał. Za co go tak karał?
- Myślałam, że pojedziesz razem z nami - zdziwiła się pani Wilson.
- Chciałbym, ale muszę po drodze załatwić kilka spraw – wyjaśnił House. - Jeszcze raz dziękuję za gościnę.
- Nie masz za co. A zatem widzimy się na weselu?

House przytaknął, po czym żegnając się krótko i uśmiechając sztucznie, opuścił kuchnię. Tak jakby zapomniał o obecności onkologa w pomieszczeniu, jak i w swoim życiu.

Wilson gwałtownie wstał od stołu, a następnie, przepraszając, wyszedł w ślad za przyjacielem.


<center>***</center>

- House, porozmawiaj ze mną – powiedział James błagalnym tonem. - To tylko pięć minut. Moja mama i tak już będzie wypytywać co się stało.

Diagnosta siedział we wnętrzu swojego samochodu, czyszcząc szkła okularów przeciwsłonecznych. Onkolog stał oparty o drzwi auta z nieznośnie żałosnym wyrazem twarzy. Greg wiedział, co przyjaciel chciałby powiedzieć i nie był pewien, czy ma na tyle samozaparcia, by tego słuchać. Nikt nie chce być tym porzucanym.

Spojrzał więc na zegarek. Wskazywał godzinę 10.15.

- Powinienem być już w drodze do New Jersey. Muszę spotkać się ze Stacy przed ceremonią w kościele – wyjaśnił sucho. - A Twojej mamie powiedz, że kawa ci dziś nie smakuje – dodał ironizując.
- Pięć minut – Wilson położył dłoń na ręce przyjaciela. House spojrzał więc wyczekująco.

Ale pod ciężarem jego oskarżycielskiego i pełnego wyrzutów wzroku, James nie był w stanie wydusić z siebie nic poza tym jednym słowem, które wydało się nagle tak absurdalnie raniące.

- Przepraszam...

Dźwięk silnika rozbrzmiał jakby za głośno i zbyt ciężko, rozrywając dotkliwą ciszę i zostawiając Wilsona równie rozdartego pomiędzy tym, co powinien zrobić, a tym, czego pragnął.


<center>***</center>

Cóż, musiała przyznać, że nie było to dokładnie takie zakończenie, na jakie liczyła.

Na litość boską, prosząc Grega o opiekę nad synem, nie dała mu jednocześnie przyzwolenia na wskakiwanie mu do łóżka! Jeżeli obaj sądzili, że jest na tyle niedomyślna, to musieliby się niesamowicie rozczarować.

Matki wiedzą pewne rzeczy. Przeczuwają. A ta sytuacja była wystarczająco wymowna.

Uśmiechnęła się krzywo do samej siebie. Jakaż to była pokręcona logika, że mimo wszystko prościej byłoby zaakceptować homoseksualizm syna, niż Julie w roli jego żony? Ale dzisiaj w końcu zrozumiała, że bez względu na to, co się wydarzyło, James wciąż miał zamiar poślubić swoją narzeczoną. Nic nie zdołało zmienić jego decyzji. Misja się nie powiodła; należało podkulić ogon i przeczekać porażkę.

I to właśnie powiedziała Gregowi na osobności, gdy jeszcze byli sami w kuchni. Lekarz nie wyglądał na specjalnie zbitego z tropu. Wydało jej się tylko, że jest zaskakująco milczący.

A potem, jak gdyby nigdy nic, podziękowała mu.

Obserwowała ich z okna w kuchni. Nie miała podstaw, by cokolwiek podejrzewać. Chciała jedynie, by James był szczęśliwy, bez różnicy jakim kosztem. A jednak westchnęła, nie wiedząc, co sądzić. Może syn kiedyś sam zdecyduje się jej powiedzieć. Tylko jednego była pewna - ludzkość charakteryzowała się przykrą umiejętnością komplikowania sobie życia.

Któregoś dnia nawet James to zrozumie. Być może po prostu musimy uczyć się na własnych błędach, bo tylko to skłania nas do uważniejszego słuchania udzielanych rad. Być może taki jest porządek wszechświata: a cóż jej, zwykłej śmiertelniczce, było oceniać słuszność jego zasad?

Spuściła wzrok, zauważając powrót Jamesa. Zasiadł przy stole milczący, markotnie grzebiąc w talerzu.

- Czy coś się stało, kochanie? - zaczęła rozmowę ostrożnie.
- Kawa mi dziś nie smakuje – odparł równie spokojnie. Jego głos był nienaturalnie wyprany z emocji.

Wiedziała, że syn nie o kawie mówił, lecz o sytuacji.


<center>***</center>

Ślub i uroczystość weselna należały do naprawdę udanych. Wręcz perfekcyjnych, pomyślała Julie z satysfakcją.

A James był tak uroczo nierozgarnięty! Musiał ją niesamowicie mocno kochać... Wystarczy wspomnieć, że faktycznie zależało mu na tym, by całe przedsięwzięcie nie zakończyło się spektakularnym fiaskiem. Dzwonił codziennie, pomimo swojego niezapowiedzianego wyjazdu, aż w końcu postanowiła mu to paskudne przewinienie wybaczyć.
Zignorowała złośliwe przytyki jego matki, jakoby chciał uciec przed swoją przyszłą żoną (co za podłość i bezczelność!), bo nawet to nie było w stanie zniszczyć Julie humoru.

Dopóki House trzymał język za zębami i omijał Nowożeńców szerokim łukiem, wszystko było w idealnym porządku. Co jakiś czas rzucał tylko krótkie spojrzenia Jamesowi. Parszywy drań, na pewno z niego kpił! Nigdy nie zrozumie, jak James może przyjaźnić się z kimś tak chamskim i nieżyczliwym. Przysięgła sobie jednak więcej się nad tym nie zastanawiać.

Przecież lepiej tego dnia nie potrafiła sobie wymarzyć.


<center>***</center>

Tej samej nocy doszło do skonsumowania małżeństwa. Poczucie obowiązku wobec żony, której James nie kochał, stało się ważniejsze od poczucia winy wobec osoby, której oddał więcej niż siebie. Oto jego kara i jego własne poniżenie. I bagno, w które sam się wpakował.

Kochał ciało pod sobą z taką pasją, by poczuć jak bardzo jest brudny, jak strasznie skalany. Myślał tylko o poprzedniej nocy. Ale za każdym razem unosząc powieki, zamiast diagnosty widział Julie, wijącą się w ekstazie.

Kiedy było już po wszystkim odwrócił się do ściany, błagając o kojący sen, który nie chciał nadejść.


<center>***</center>

W tym samym czasie, House siedział na łóżku w swoim mieszkaniu, patrząc otępiale w okno. Stacy zmieniała pościel za jego plecami, trajkocząc coś na temat nieprawidłowego zachowania rodziców Julie. Nie zwracał na nią żadnej uwagi.

Kiedy zniknęła za drzwiami łazienki, by wziąć prysznic, opadł bezsilnie na łóżko. James wybrał życie grzecznego, przykładnego mężczyzny z żoną u boku, zanim jeszcze pojawił się w jego obrazku House. Zanim nie oddaliła ich od siebie tamta noc.

Zamknął powieki, błagając o uśmierzenie bólu, który nie przechodził.


KONIEC



Every day it's a losing battle
Just to smile and hold my head up high
Could it be that we belong together
Baby won't you give me one more try

Looking back over my shoulder
I can see that look in your eye
I never dreamed it could be over
I never wanted to say goodbye

Looking back over my shoulder
Oh with an aching feeling inside
Cutting me up, deeper and deeper
Fills me with a sadness that I can't hide

- <b>Mike and the Mechanics “Over My Shoulders”</b>


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muniashek
Endokrynolog
Endokrynolog


Dołączył: 14 Paź 2008
Posty: 1801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: a stąd <-
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:58, 25 Sty 2009    Temat postu:

Aaaa! Jesteś brutalna.

Całość jest... piękna. Cudowna. Genialna. Opisy. Rozmowy. Wszystko.

Brak słów.

Mamooo! *idzie się schować w kącie i popłakać w samotności*

James, jesteś głupi. House tym bardziej. Kurczę. Mama Wilsona faktycznie jest świetna Spodobała mi się ta troska o syna i stwierdzenie, że nieważne w jaki sposób, ale ważne żeby jej syn był szczęśliwy.

A oni niby tak przy rodzicach? I... tak głośno? Nieee... Heh xD

Jimmy kiedyś zmądrzeje (przez chwilę chciałam napisać zmądrzy - to przez wrażenie po przeczytaniu ) i zrozumie, że House jest tym jedynym xD Wierzę w to^^

Przyłączam się do modłów i ołtarzyka^^

Czytając cały fik, uśmiech mi z twarzy nie schodził i śmiałam się w głos, co mi się często nie zdarza. Och, podobało mi się xD Nadal podoba^^ Chyba to wydrukuję jako bajkę na dobranoc (wiadomo, że sny będą cudowne po takiej )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Este
Bad Wolf
Bad Wolf


Dołączył: 31 Maj 2008
Posty: 426
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 15:00, 25 Sty 2009    Temat postu:

Piękne, przeraźliwie smutne, genialne. Tylko tyle jestem w stanie z siebie wydusić po przeczytaniu. Gratuluję talentu Delirium, świetna robota

Pozdrawiam
Este


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Foxglove
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 21 Sie 2008
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: spod biurka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 15:15, 25 Sty 2009    Temat postu:

Pure Luv
Delirium! Chyba Ci nie będę kopiować całej naszej dyskusji na gadu, kiedy to robiłam Ci pokłony nad geniuszem tego opowiadania i Twojego talentu.
Oh, głupota Wilsona i również głupota House'a, są po prostu boleśnie rażące. Przecież oni są stworzeni dla siebie damnit! I miał House w trakcie "Albo niech zamilknie na wieki" ryknąć "NIEEEEE!", a następnie porwać Wilsona i odjechać wraz z nim w stronę zachodu słońca XD (dobra, tu przesadziłam XD)
Anggggssssssssst. Ale jesteś. Kocham Twój angst, wyznaję Twój angst. Jesteś moje Angstowe Bóstwo

Zakładam fanklub Mamy Wilsona, kto się zapisuje? Dla nowych członków voodoo Julie gratis


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:17, 26 Sty 2009    Temat postu:

Nie wiem, co mam napisać
czytałam, od początku i na bieżąco, licząc, NAPRAWDĘ licząc na SZCZĘŚLIWE zakończenie...



Wilson (nie pierwszy i nie ostatni raz w fiku) zrobił to, co uznał za stosowne, a nie to, czego naprawdę chciał - to do niego takie podobne Ale pojęcia nie mam, czemu House się poddał i nie walczył; gdyby nie ten ostatni fragment tekstu, pomyślałabym, że seks z Wilsonem wcale nie był taki szczery, jak się wydawał, lecz był tylko ostatnią desperacką próbą odwiedzenia go od tego małżeństwa.
heh... nie lubię takich zakończeń (niemal) tak samo, jak deadfików


Przechodząc do obiektywnych konkretów, uważam, że masz talent i gratuluję debiutanckiej publikacji
House był House'owy, Wilson Wilsonowy, a era była wspaniała (dążę do czegoś takiego, w drodze do osiągnięcia mistrzostwa evay, ale jakoś mi nie wychodzi, więc tylko drepczę w miejscu )

Mam nadzieję, że jeszcze zaszczycisz nas swoją twórczością (najlepiej taką z happy endem )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Any
Czekoladowy Miś


Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: zza zakrętu ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:46, 26 Sty 2009    Temat postu:

Hej... jak mogłaś?
Liczyłam na piękne, szczęśliwe zakończenie...
*pociąga nosem*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Delirium
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraina Oz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:22, 26 Sty 2009    Temat postu:

Oj, będzie elaborat, ale naprawdę chciałam wszystkim Wam wyczerpująco odpowiedzieć


Muniashek napisał:

Mamooo! *idzie się schować w kącie i popłakać w samotności*


*tuli* nie płacz, oni i tak będą w końcu razem!

Muniashek napisał:

Mama Wilsona faktycznie jest świetna Spodobała mi się ta troska o syna i stwierdzenie, że nieważne w jaki sposób, ale ważne żeby jej syn był szczęśliwy.


Wiesz, myślę że każdy chciałby mieć właśnie taką matkę. Poza tym wydaje mi się, że wszyscy rodzice powinni mieć takie podejście do swoich dzieci, świat byłby szczęśliwszy

Muniashek napisał:

A oni niby tak przy rodzicach? I... tak głośno? Nieee... Heh xD


Właśnie chcieli cicho xDD... *lulz*

Muniashek napisał:

Jimmy kiedyś zmądrzeje (przez chwilę chciałam napisać zmądrzy - to przez wrażenie po przeczytaniu ) i zrozumie, że House jest tym jedynym xD Wierzę w to^^


"Zmądrzy" mnie kupiło
I jasne, że to zrozumie, czekamy z niecierpliwością na ten moment w serialu!

Muniashek napisał:

Przyłączam się do modłów i ołtarzyka^^


Progi mojego Kościoła są ZAWSZE otwarte *skrajne wzruszenie, lśniące łzy w oczach*

Muniashek napisał:

Czytając cały fik, uśmiech mi z twarzy nie schodził i śmiałam się w głos, co mi się często nie zdarza. Och, podobało mi się xD Nadal podoba^^ Chyba to wydrukuję jako bajkę na dobranoc (wiadomo, że sny będą cudowne po takiej )


Dziękuję! *dyga wdzięcznie* Szalenie miło to słyszeć!
A pomysł z bajką na dobranoc mnie po prostu wzrusza...


Este napisał:

Piękne, przeraźliwie smutne, genialne. Tylko tyle jestem w stanie z siebie wydusić po przeczytaniu. Gratuluję talentu Delirium, świetna robota


Dziękuję!! I bardzo się cieszę, że Ci się spodobało ^^

(Este, czyżbyś była fanką Formuły 1? *_*)


Fox napisał:

Oh, głupota Wilsona i również głupota House'a, są po prostu boleśnie rażące. Przecież oni są stworzeni dla siebie damnit! I miał House w trakcie "Albo niech zamilknie na wieki" ryknąć "NIEEEEE!", a następnie porwać Wilsona i odjechać wraz z nim w stronę zachodu słońca XD (dobra, tu przesadziłam XD)


Bo o to tu właśnie chodziło. O to, jak postępujemy w życiu nie fair względem innych, jak ranimy samych siebie. Bo istnieją ramy, w które usiłujemy się wpasować, przyciąć, chociaż nie jesteśmy przez to ani odrobinę bardziej szczęśliwi...

Hepi Ent, powiadasz? Eeee, no, to jest raczej "Tajemnica Brokeback Mountain" po mojemu XD...

Fox napisał:

Anggggssssssssst. Ale jesteś. Kocham Twój angst, wyznaję Twój angst. Jesteś moje Angstowe Bóstwo


OH YEAH! Angggsssssssst!
Przyodziej mnie w szaty i posadź na diamentowym tronie Żarcik. Ale naprawdę cieszę się Fox, że tak uważasz. Wiesz dobrze, że ja i mój Angst świetnie się dogadujemy ^^

Fox napisał:

Zakładam fanklub Mamy Wilsona, kto się zapisuje? Dla nowych członków voodoo Julie gratis


YAY! A mogę zostać honorowym członkiem? Mogę, mogę, mogę? Uroczyście ślubuję wbić pierwszą igiełkę w samo serduszko laleczki na ceremonii otwarcia XD!


Richie napisał:

Wilson (nie pierwszy i nie ostatni raz w fiku) zrobił to, co uznał za stosowne, a nie to, czego naprawdę chciał - to do niego takie podobne


Wiesz Richie, ja też tak właśnie uważam. Kto jak kto, ale spośród obu naszych chłopców, to Wilson usiłuje zawsze odgrywać rolę porządnego, ułożonego faceta. Którym, moim skromnym zdaniem, tak naprawdę szczerze i do końca nie jest... Jak to się mówi: gra pozorów ?

Richie napisał:

Ale pojęcia nie mam, czemu House się poddał i nie walczył; gdyby nie ten ostatni fragment tekstu, pomyślałabym, że seks z Wilsonem wcale nie był taki szczery, jak się wydawał, lecz był tylko ostatnią desperacką próbą odwiedzenia go od tego małżeństwa.


Hm, ja bym to ujęła inaczej. Seks był szczery, tak jak i wszystkie uczucia względem Wilsona. House poddał się, ponieważ za dobrze zna Jimmy'ego. Podświadomie od samego początku wiedział, jaka będzie ostateczna decyzja onkologa. Odpuszczenie było jedyną rzeczą, którą mógł zrobić. W myśl zasady "zabić uczucie w sercu, zapomnieć, udawać, że nic się nie wydarzyło". Mógł zrobić tylko tą jedną rzecz, żeby zachować chociaż pozzory, że to on odrzucił Wilsona, a nie, że było na odwrót. Moim zdaniem to świetnie pasuje do charakteru House'a.

Seks, zgodzę się, faktycznie był desperacką próbą zmiany sytuacji... i to jest w tej całej historii najtragiczniejsze: nieważne są starania ani prawdziwe uczucia. Życie to jedno wielkie pasmo okłamywania innych i samego siebie. I w sumie to właśnie chciałam przekazać.
No i fakt, że Wilson wcale nie jest tak całkowicie w porządku i zupełnie bez winy, jak się wydaje.

Richie napisał:

Przechodząc do obiektywnych konkretów, uważam, że masz talent i gratuluję debiutanckiej publikacji
House był House'owy, Wilson Wilsonowy, a era była wspaniała (dążę do czegoś takiego, w drodze do osiągnięcia mistrzostwa evay, ale jakoś mi nie wychodzi, więc tylko drepczę w miejscu )


Dziękuję po stokroć! To szalenie miły komentarz.
Co do ery, ja ćwiczyłam strasznie długo, zanim cokolwiek udało mi się w miarę porządnego napisać... więc nie mów, że drepczesz w miejscu, tak Ci się jedynie wydaje! Praktyka czyni mistrza i ja w to święcie wierzę ^^
A poza tym uważam, że Ty nie musisz niczego zazdrościć, świetnie piszesz ^^ !

Richie napisał:

Mam nadzieję, że jeszcze zaszczycisz nas swoją twórczością (najlepiej taką z happy endem )


Obiecuję ^^ już nawet całkiem niedługo! (jeśli chodzi o happy endy, to nie jest to moja specjalność, ale postaram się )


anyway napisał:

Hej... jak mogłaś?
Liczyłam na piękne, szczęśliwe zakończenie...
*pociąga nosem*


*tuli* Nie płacz, Any...

Mam nadzieję, że chociaż trochę Ci się podobało...?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Delirium dnia Pon 15:38, 26 Sty 2009, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Any
Czekoladowy Miś


Dołączył: 28 Cze 2008
Posty: 6990
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: zza zakrętu ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:34, 26 Sty 2009    Temat postu:

Oczywiście, że mi się podobało... Ale mimo wszystko... gdyby chłopcy skończyli razem, podobałoby mi się znacznie bardziej . Nie dasz się namówić na dopisanie jeszcze jednej części?

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Any dnia Pon 15:35, 26 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Delirium
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraina Oz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:54, 26 Sty 2009    Temat postu:

Och, a komu by się to nie podobało... chciałabym to zobaczyć w serialu *marzy*

Chętnie, Any... niestety zepsułoby mi to wszystkie zamierzenia co do tego fika
Ale umówmy się, że happy end się jeszcze pojawi - w innym fiku


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Foxglove
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 21 Sie 2008
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: spod biurka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:59, 26 Sty 2009    Temat postu:

Ja wiem, że to marzenia, ale ja bym widziała kolejną część, jak to Wilson zdradza Julie (mooooooaaaar slaaaaash *ślini się*), następnie ją zostawia i wraz z House'em uciekają w stronę wschodu słońca (żeby nie było jak ostatnio XD)
Ja chcę Hepi Ent w kolejnym Twoim dokonaniu, moja droga ;]

*leci kupić strojne szaty i wykuć diamentowy tron z wielkim napisem "Angstowe Bóstwo"* Jeszcze ewentualnie możesz być moje Guru Angstu ^^

I oczywiście, że jesteś honorowym członkiem! Przeca się to od Ciebie zaczęło


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Richie117
Onkolog
Onkolog


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 5994
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: w niektórych tyle hipokryzji?
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:46, 26 Sty 2009    Temat postu:

Delirium napisał:
Mógł zrobić tylko tą jedną rzecz, żeby zachować chociaż pozzory, że to on odrzucił Wilsona, a nie, że było na odwrót. Moim zdaniem to świetnie pasuje do charakteru House'a.

ja bym raczej powiedziała, że pasowało do charakteru House'a sprzed Amber, bo potem to już House tak łatwo nie odpuszczał... (ciekawe, co by było, gdyby strajk scenarzystów nie skrócił drastycznie 4. sezonu ) No a po Amber, to jak wiadomo, Wilson postanowił wyprzedzić wypadki i odejść, zanim zły los odbierze mu House'a

Delirium napisał:
Życie to jedno wielkie pasmo okłamywania innych i samego siebie. I w sumie to właśnie chciałam przekazać.

i doskonale Ci się udało Mój problem polega na tym, że w fikach szukam ucieczki od podłego życia i najchętniej czytałabym same przesłodzone happy endy, gdzie chłopaki się kochają i żyją długo i szczęśliwie i jest era

Delirium napisał:
nie mów, że drepczesz w miejscu, tak Ci się jedynie wydaje!

wszystko mi mówi, że moja pierwsza era jest na tym samym poziomie, co ostatnia, tylko teraz jest coraz trudniej, bo nie chcę się powtarzać

Delirium napisał:
A poza tym uważam, że Ty nie musisz niczego zazdrościć, świetnie piszesz ^^ !

dziękuję

Delirium napisał:
Obiecuję ^^ już nawet całkiem niedługo! (jeśli chodzi o happy endy, to nie jest to moja specjalność, ale postaram się )

LOL
to ja będę 3mać kciuki, żeby starania dały owocne rezultaty

****

Foxglove napisał:
Ja wiem, że to marzenia, ale ja bym widziała kolejną część, jak to Wilson zdradza Julie (mooooooaaaar slaaaaash *ślini się*), następnie ją zostawia i wraz z House'em uciekają w stronę wschodu słońca (żeby nie było jak ostatnio XD)

to ja powiem, że od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie fik post 1x05... Nie zamierzam obiecywać, że napiszę go w niedługim czasie, bo to na razie nie jest jakiś skonkretyzowany pomysł, ale jeśli będę miała dużo czasu do zmarnowania na studiach, to kto wie...
*chce dokopać Julie*


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Richie117 dnia Pon 19:50, 26 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madziax
Fasolka


Dołączył: 03 Kwi 2008
Posty: 3188
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: puszka Pandory
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:44, 26 Sty 2009    Temat postu:

po pierwsze: chcę powiedzieć że bardzo fajny fik. I nie czepiaj się

po drugie: myslałam ze troche inaczej się skończy... mianowicie:
na początku całej ceremonii Wilson zdecyduje że Julie jednak nie jest 'tą kolejną jedyną' i slub odwoła. Wtedy House podejmie właściwą decyzję i ochajta się z rozwiedzioną/owdowiałą Stacy (nie pytać skąd mi się to wzieło xD).

Zamknął powieki, błagając o uśmierzenie bólu, który nie przechodził.
apropos bólu, to w 5x12 łyknął Vicodin, a zaczęłam już tęsknić za atrakcjami 3-ego sezonu.

soł, niech się sesja skończy to będziesz mogła pisać fiki. Bo całkiem dobrze ci ten wyszedł.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muniashek
Endokrynolog
Endokrynolog


Dołączył: 14 Paź 2008
Posty: 1801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: a stąd <-
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:56, 26 Sty 2009    Temat postu:

Delirium napisał:
*tuli* nie płacz, oni i tak będą w końcu razem!


Ojej, dziękuję Po przeczytaniu kilku optymistycznych fików już mi lepiej. BTW, też chciałabym to zobaczyć w serialu. Albo gdyby tak obejrzeć zupełnie oddzielny film, coś na styl Tajemnic? Niestety, nie widziałam jeszcze Tajemnic, a przez wyobrażanie sobie Hilsona i oglądanie reklam Tajemnic stałam się strasznie, straaaaasznie tolerancyjna

Delirium napisał:
Wiesz, myślę że każdy chciałby mieć właśnie taką matkę. Poza tym wydaje mi się, że wszyscy rodzice powinni mieć takie podejście do swoich dzieci, świat byłby szczęśliwszy


Ojj, zdecydowanie^^

Delirium napisał:
Właśnie chcieli cicho xDD... *lulz*


"I nie potrafił już powiedzieć, kiedy House opadł na niego z przeciągłym jękiem, którego nie mógł stłumić."

Chcieli cicho, ale im nie wyszło


Delirium napisał:
"Zmądrzy" mnie kupiło
I jasne, że to zrozumie, czekamy z niecierpliwością na ten moment w serialu!


No bo mi tak jakoś odebrało myślenie po przeczytaniu... Po głowie krążyły tylko obrazki Hilsona...

Delirium napisał:
Progi mojego Kościoła są ZAWSZE otwarte *skrajne wzruszenie, lśniące łzy w oczach*


Łiii xD
Ale nie płacz *tym razem to ona tuli*

Delirium napisał:
Dziękuję! *dyga wdzięcznie* Szalenie miło to słyszeć!
A pomysł z bajką na dobranoc mnie po prostu wzrusza...


Ależ nie masz za co dziękować (chyba że swojej Hilsonowej wyobraźni xD) A co do bajki, mówiłam całkiem poważnie

---------------------
Foxglove, z chęcią się przyłączę
I zgadzam się z tym, że oni są stworzeni dla siebie i... I z wszystkim w zasadzie się zgadzam

Foxglove napisał:
Ja wiem, że to marzenia, ale ja bym widziała kolejną część, jak to Wilson zdradza Julie (mooooooaaaar slaaaaash *ślini się*), następnie ją zostawia i wraz z House'em uciekają w stronę wschodu słońca (żeby nie było jak ostatnio XD)


No przestań, bo pośliniłam całą klawiaturę...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Muniashek dnia Pon 20:59, 26 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Foxglove
Ratownik Medyczny
Ratownik Medyczny


Dołączył: 21 Sie 2008
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: spod biurka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:19, 26 Sty 2009    Temat postu:

Muniashek wierz mi, ja też na samą myśl ślinię klawiaturę XD

Guru! My chcemy więcej angsty slasha! Albo po prostu slasha XD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pino
Stażysta
Stażysta


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nibylandia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:59, 27 Sty 2009    Temat postu:

Piszesz pięknie. Tekst czytałam z zapartym tchem. Nie ma w nim żadnych potknięć, niepotrzebnych opisów i tym podobnych. Opowiadanie jest po prostu świetne

Ale hej... Dlaczego tak smutno się kończy...? *sniff*

Wiem, że dramatyczne przerwanie ślubu nie byłoby w stylu House'a... Tekst stałby się przeciętny i niestrawny. A mimo to cały czas się łudziłam, że coś zrobi! Spacyfikuje Julie laską, porwie Jimmiego... Cokolwiek!

Zrzędzę - wiem. Ale to dlatego, że mi smutno.

Mam nadzieję, że będę mogła przeczytać jeszcze wieeele Twoich tekstów. Jeśli w taki sposób będziesz pisać każdy następny, to możesz robić z bohaterami co tylko zechcesz. Po prostu dobrze piszesz. I kropka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Delirium
Pacjent
Pacjent


Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 45
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraina Oz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 23:15, 27 Sty 2009    Temat postu:

Richie napisał:
ja bym raczej powiedziała, że pasowało do charakteru House'a sprzed Amber, bo potem to już House tak łatwo nie odpuszczał... (ciekawe, co by było, gdyby strajk scenarzystów nie skrócił drastycznie 4. sezonu )


O tak, zdecydowanie pasowało do House'a sprzed Amber. Ale akcja opowiadania też ma miejsce sprzed czasu Amber

A szczerze mówiąc nad możliwym zakończeniem czwartego sezonu, gdyby nie wydarzył się ten strajk, nawet się nie zastanawiałam... Uważam, że czwarty sezon skończył się wprost idealnie. Tragicznie, ale w iście mistrzowski sposób. Chylę czoła przed scenarzystami... (czego nie można już powiedzieć odnośnie piątego sezonu, licząc od odcinków, kiedy sytuacja pomiędzy House'em, a Wilsonem się wyjaśniła; ten wątek z Cuddy i kompletny brak Hilsona mnie tak irytuje, że mam ochotę strzelać do tych wszystkich "geniusiów", którzy to wymyślili, z kałasznikowa! )

Richie napisał:
i doskonale Ci się udało Mój problem polega na tym, że w fikach szukam ucieczki od podłego życia i najchętniej czytałabym same przesłodzone happy endy, gdzie chłopaki się kochają i żyją długo i szczęśliwie i jest era


Dziękuję, miło, że tak uważasz
Wiesz, to również jest mój problem! Jak czytam to sama takich rzeczy szukam w fikach. Ale wiesz, jeśli chodzi o pisanie, skłaniam się ku przygnębiającym fabułom i ogólnej smucie... ciekawe, czemu tak jest ?

Richie napisał:

wszystko mi mówi, że moja pierwsza era jest na tym samym poziomie, co ostatnia, tylko teraz jest coraz trudniej, bo nie chcę się powtarzać


Nie miałam pojęcia, że ktoś oprócz mnie może mieć problem z nie powtarzaniem się! *tuli*

Richie napisał:

to ja będę 3mać kciuki, żeby starania dały owocne rezultaty


Nie dziękuję, żeby nie zapeszać

Richie napisał:

*chce dokopać Julie*


Oh yeah! Z tego już się zrobił sport ekstremalny


madziax napisał:

po pierwsze: chcę powiedzieć że bardzo fajny fik.


A ja chcę bardzo ładnie podziękować!

madziax napisał:

po drugie: myslałam ze troche inaczej się skończy... mianowicie:
na początku całej ceremonii Wilson zdecyduje że Julie jednak nie jest 'tą kolejną jedyną' i slub odwoła. Wtedy House podejmie właściwą decyzję i ochajta się z rozwiedzioną/owdowiałą Stacy (nie pytać skąd mi się to wzieło xD).


... a jeśli jednak zapytam xD? *lol*

madziax napisał:

apropos bólu, to w 5x12 łyknął Vicodin, a zaczęłam już tęsknić za atrakcjami 3-ego sezonu.


Szkoda, że Vicodin nie uśmierza bólów serca z tych z rodzaju "tragic love"

madziax napisał:
soł, niech się sesja skończy to będziesz mogła pisać fiki. Bo całkiem dobrze ci ten wyszedł.


Wierz mi, o niczym tak nie marzę jak właśnie o końcu sesji... bo moja Wena akurat teraz szaleje i nie daje mi żyć. Dzięki jeszcze raz


Muniashek napisał:

BTW, też chciałabym to zobaczyć w serialu. Albo gdyby tak obejrzeć zupełnie oddzielny film, coś na styl Tajemnic? Niestety, nie widziałam jeszcze Tajemnic, a przez wyobrażanie sobie Hilsona i oglądanie reklam Tajemnic stałam się strasznie, straaaaasznie tolerancyjna



Wierzę, że byłabyś tolerancyjna mimo to
Ale taki osobny film... *ślinotok*

Muniashek napisał:

Chcieli cicho, ale im nie wyszło


Jak mi tak rzuciłaś tym cytatem, to się aż zarumieniłam i mózg mi wywiało. Jeżu, co ja tam napisałam!
Co z tego, że chyba trochę za późno na wstyd

napisał:

No bo mi tak jakoś odebrało myślenie po przeczytaniu... Po głowie krążyły tylko obrazki Hilsona...


Jak to House powiedział, a co jest takie cudownie życiowe: "I can't think of non-sexual metaphor"

Muniashek napisał:

Ależ nie masz za co dziękować (chyba że swojej Hilsonowej wyobraźni xD) A co do bajki, mówiłam całkiem poważnie


A wydasz ją jak taką prawdziwą bajkę na dobranoc... z obrazkami? *blushes furiously* bo wiesz, ja z chęcią jeszcze raz zasięgnę porad mojej Hilsonowej wyobraźni, jakby co...


Fox napisał:

Guru! My chcemy więcej angsty slasha! Albo po prostu slasha XD


*facepalm* Fox, tak naprawdę to Guru nie ma pojęcia jak to skomentować XD...


Pino napisał:

Piszesz pięknie. Tekst czytałam z zapartym tchem. Nie ma w nim żadnych potknięć, niepotrzebnych opisów i tym podobnych. Opowiadanie jest po prostu świetne


Ojej, dziękuję! Tak się cieszę, że Ci się podobało, naprawdę

Pino napisał:

Ale hej... Dlaczego tak smutno się kończy...? *sniff*


*tuli* Nie sniffaj, między nimi jeszcze będzie dobrze, jak w serialu!

Pino napisał:


Wiem, że dramatyczne przerwanie ślubu nie byłoby w stylu House'a... Tekst stałby się przeciętny i niestrawny. A mimo to cały czas się łudziłam, że coś zrobi! Spacyfikuje Julie laską, porwie Jimmiego... Cokolwiek!

Zrzędzę - wiem. Ale to dlatego, że mi smutno.


Wcale nie zrzędzisz! Bardzo się cieszę, że komentujesz właśnie w ten sposób - dzięki temu wiem, że opowiadanie wywarło zamierzone emocje
Spacyfikowanie Julie laską wywołuje u mnie sadystyczne uczucia...

Pino napisał:

Mam nadzieję, że będę mogła przeczytać jeszcze wieeele Twoich tekstów. Jeśli w taki sposób będziesz pisać każdy następny, to możesz robić z bohaterami co tylko zechcesz. Po prostu dobrze piszesz. I kropka


Łoooooł... Zrobiło mi się tak ciepło na sercu, naprawdę! Ty to wiesz jak wynagrodzić autora
Mogę Cię zapewnić, że pisać nie przestanę. I że nawet już w najbliższym czasie będziesz mieć okazję poobcować z czymś prosto spod moich łapek ^^ Jeszcze raz dziękuję!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Delirium dnia Wto 23:31, 27 Sty 2009, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katty B.
Chodzący Deathfik


Dołączył: 16 Cze 2008
Posty: 1819
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bunkier Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:58, 28 Sty 2009    Temat postu:

Nie ma happy endu, nie ma happy endu! *cieszy się* I takie zakończenie mi się podoba. Gorzkie. I jednocześnie bezpieczne, prawda? Bo oto Julie dopełniła obrazu Wilsona jako Pana Idealnego - świetna praca, świetna fryzura, miła powierzchowność i jeszcze PIĘKNA ŻONA. O wiele lepsza niż gburliwy diagnosta.

Gratuluję, Del.
Kat.

P.S. A piąty sezon to miiiiłoooość!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Muniashek
Endokrynolog
Endokrynolog


Dołączył: 14 Paź 2008
Posty: 1801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: a stąd <-
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:45, 28 Sty 2009    Temat postu:

Delirium napisał:
Wierzę, że byłabyś tolerancyjna mimo to
Ale taki osobny film... *ślinotok*


No przestań, bo moja klawiatura była niedawno suszona...

Delirium napisał:
Jak mi tak rzuciłaś tym cytatem, to się aż zarumieniłam i mózg mi wywiało. Jeżu, co ja tam napisałam!
Co z tego, że chyba trochę za późno na wstyd


Nie masz się czego wstydzić xD Jak pisałam, chcieli cicho, a to że im nie wyszło... To już nie od Ciebie zależy W końcu to jest HILSON, im nigdy cicho nie wychodzi...


Delirium napisał:
Jak to House powiedział, a co jest takie cudownie życiowe: "I can't think of non-sexual metaphor"


Ojj, żebyś wiedziała. Zanim poznałam House'a, byłam taką grzeczną dziewczynką...

*wybucha śmiechem*

Delirium napisał:
A wydasz ją jak taką prawdziwą bajkę na dobranoc... z obrazkami? *blushes furiously* bo wiesz, ja z chęcią jeszcze raz zasięgnę porad mojej Hilsonowej wyobraźni, jakby co...


Wybacz, ale co do obrazków, nie mam talentu...
O mamo, wyobraziłam sobie bajkę dla dzieci, ładnie oprawioną, a w środku takie zboczone... Ekhem, niekoniecznie
Dla starszych dzieci

*znowu zaśliniła klawiaturę*


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum House M.D Strona Główna -> Hilson Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Soft.
Regulamin